{"id":1425,"date":"2015-05-29T07:00:56","date_gmt":"2015-05-29T05:00:56","guid":{"rendered":"http:\/\/www.hfhrpol.waw.pl\/tybet\/?p=1425"},"modified":"2015-05-29T07:00:56","modified_gmt":"2015-05-29T05:00:56","slug":"ama-adhi-po-sniezycy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/?p=1425","title":{"rendered":"Ama Adhi: Po \u015bnie\u017cycy"},"content":{"rendered":"<p>Urodzi\u0142am si\u0119 w Njarongu, w Khamie, w 1934 roku. M\u00f3j ojciec nada\u0142 mi imi\u0119 Adhi. Nasza rodzina nosi\u0142a miano Tape. Ojciec, Dord\u017ce Rabten, jak zdarza\u0142o si\u0119 w Tybecie, by\u0142 \u017conaty z dwiema kobietami. Starsza \u017cona nazywa\u0142a si\u0119 Boczuma; ja by\u0142am c\u00f3rk\u0105 m\u0142odszej \u2013 Sonam Dolmy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Ojciec by\u0142 bardzo uczciwym i prawym cz\u0142owiekiem. Ludzie z naszego regionu wybrali go kim\u015b w rodzaju s\u0119dziego. Od czasu do czasu proszono go o rozs\u0105dzenie sporu mi\u0119dzy zwa\u015bnionymi stronami. Bywa\u0142o, \u017ce bogatsi pr\u00f3bowali go przekupi\u0107, powiedzmy, podsun\u0105\u0107 bry\u0142k\u0119 z\u0142ota, ale on zawsze s\u0105dzi\u0142 bezstronnie i sprawiedliwie.<\/p>\n<p>Dystryktem Njarong rz\u0105dzi\u0142 w\u00f3dz imieniem Dord\u017ce Norgjal, kt\u00f3ry mianowa\u0142 ojca jednym ze swoich ministr\u00f3w. Wtedy w\u0142a\u015bnie, doceniaj\u0105c jego szczero\u015b\u0107 i prawo\u015b\u0107, ludzie wybrali go s\u0119dzi\u0105. Wkr\u00f3tce po moich narodzinach przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 jednak do Kardze, niewiele wi\u0119c zapami\u0119ta\u0142am z regionu, w kt\u00f3rym przysz\u0142am na \u015bwiat.<\/p>\n<p>W Kardze panowa\u0142 inny w\u00f3dz, Szipaco. Dobra reputacja ojca sprawi\u0142a, \u017ce i tu powierzono mu stanowisko s\u0119dziego. Wiod\u0142o si\u0119 nam dobrze, niczego nie brakowa\u0142o. Nasza rodzina by\u0142a sa ma drog \u2013 to znaczy, wypasali\u015bmy stada na otwartych \u0142\u0105kach i, jednocze\u015bnie, uprawiali\u015bmy kawa\u0142ek ziemi. Latem p\u0119dzili\u015bmy zwierz\u0119ta w g\u00f3ry, w kt\u00f3rych \u017cyli koczownicy ze swoimi jakami, a zim\u0105 wracali\u015bmy do pracy na naszym, ca\u0142kiem sporym, polu.<\/p>\n<p>Z naszego domu wida\u0107 by\u0142o wielk\u0105, majestatyczn\u0105, pokryt\u0105 \u015bniegiem g\u00f3r\u0119, kt\u00f3rej szczyt si\u0119ga\u0142 samego nieba. Nazywa\u0142a si\u0119 Njate Khalori. Otacza\u0142y j\u0105 jeziora i g\u0119ste lasy, w kt\u00f3rych roi\u0142o si\u0119 od dzikich zwierz\u0105t: tygrys\u00f3w, br\u0105zowych nied\u017awiedzi, jeleni i wielu, wielu innych gatunk\u00f3w. To by\u0142 taki pi\u0119kny kraj. Dzi\u015b jest zamkni\u0119ty dla cudzoziemc\u00f3w i nie mo\u017ce tu przyjecha\u0107 nikt z zewn\u0105trz.<\/p>\n<p>Ten region Kardze nazywa\u0142 si\u0119 Lobasza. Zje\u017adzi\u0142am ca\u0142y Kham i uwa\u017cam, \u017ce jest to najpi\u0119kniejsza kraina tej prowincji. Nasze r\u00f3wniny i prze\u0142\u0119cze przemierzali koczownicy z ogromnymi stadami k\u00f3z, owiec i innych zwierz\u0105t. Wiosn\u0105 \u0142\u0105ki pokrywa\u0142y si\u0119 cudownym kobiercem kwiat\u00f3w, kt\u00f3re rozkosznie pie\u015bci\u0142y bose stopy.<\/p>\n<p>Najbardziej pami\u0119tam w\u0142a\u015bnie lato, kt\u00f3re zawsze sp\u0119dzali\u015bmy w\u015br\u00f3d nomad\u00f3w. W czwartym miesi\u0105cu naszego kalendarza \u0142\u0105ki eksplodowa\u0142y czerwieni\u0105, biel\u0105, b\u0142\u0119kitem i \u017c\u00f3\u0142ci\u0105. Kwiat\u00f3w by\u0142o tyle, \u017ce wielu nie potrafi\u0142am nawet nazwa\u0107. Wyruszali\u015bmy wtedy w g\u00f3ry z namiotami. Jeden przeznaczony by\u0142 dla mnich\u00f3w, kt\u00f3rzy odprawiali w nim pud\u017ce. W pozosta\u0142ych mieszkali koczownicy i my, sa ma drogowie. M\u0142odzi zak\u0142adali najlepsze ubrania i ozdoby \u2013 bransolety i kolczyki \u2013 i ta\u0144czyli do upad\u0142ego. Ch\u0142opcy i dziewcz\u0119ta przekomarzali si\u0119, \u015bpiewaj\u0105c na zmian\u0119 zabawne kuplety.<\/p>\n<p>M\u00f3j ojciec lubi\u0142 si\u0119 bawi\u0107. Kocha\u0142 czang, tybeta\u0144skie piwo, i dobre pie\u015bni. Nasz region s\u0142yn\u0105\u0142 z koni, m\u0119\u017cczy\u017ani cz\u0119sto urz\u0105dzali wi\u0119c wy\u015bcigi i rozmaite zawody. Jedna z dyscyplin polega\u0142a na zbieraniu z ziemi khata, bia\u0142ych szarf, w pe\u0142nym galopie. Inna, znacznie trudniejsza, na zeskakiwaniu z p\u0119dz\u0105cego konia i niemal natychmiastowym wskakiwaniu na siod\u0142o. M\u00f3j brat, ponadosiemdziesi\u0119cioletni dzi\u015b Dzuguma, uwielbia\u0142 to robi\u0107. Po wy\u015bcigach strzela\u0142o si\u0119 do tarczy.<\/p>\n<p>Kiedy wspominam te chwile, staj\u0105 mi przed oczami gro\u017ane, o\u015bnie\u017cone g\u00f3ry, \u0142agodne stoki upstrzone kropeczkami owiec, k\u00f3z i jak\u00f3w, twarze ludzi, delikatne kwiaty i dumne wierzchowce \u2013 i wiem, \u017ce by\u0142 to najszcz\u0119\u015bliwszy okres mego \u017cycia. Snuj\u0105c t\u0119 opowie\u015b\u0107, mam wra\u017cenie, \u017ce zn\u00f3w wszystko to widz\u0119.<\/p>\n<p>Dzi\u015b uderza mnie to, \u017ce kiedy zasiadali\u015bmy do jedzenia i picia, zrywali do ta\u0144ca lub siode\u0142, by\u0142o w nas tyle spokoju. Rozkoszowali\u015bmy si\u0119 wolno\u015bci\u0105. Ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 robi\u0107, co chcia\u0142. W naszym kraju zab\u00f3jstwo budzi\u0142o odraz\u0119 \u2013 szanowali\u015bmy wi\u0119c \u017cycie bli\u017anich i nie pope\u0142niali\u015bmy przest\u0119pstw. Wok\u00f3\u0142 pe\u0142no by\u0142o klasztor\u00f3w, \u015bwi\u0105ty\u0144 i pustelni.<\/p>\n<p>Rankiem p\u0119dzili\u015bmy zwierz\u0119ta \u2013 jaki, dri, dzo i dzomo \u2013 na \u0142\u0105ki, z kt\u00f3rych zabierali\u015bmy je wieczorem. Najwi\u0119cej pracy mia\u0142am w\u0142a\u015bnie rankiem. Doi\u0142am dri, gotowa\u0142am mleko, ubija\u0142am mas\u0142o, robi\u0142am jogurt. Reszta dnia up\u0142ywa\u0142a na zabawie, jedzeniu i \u017cartach.<\/p>\n<p>Moja matka, Ama Sonam Dolma, nigdy nie wpada\u0142a w z\u0142o\u015b\u0107. Jak ju\u017c wiecie, ojciec mia\u0142 dwie \u017cony. Z regu\u0142y decydowano si\u0119 na takie rozwi\u0105zanie w przypadku si\u00f3str, kt\u00f3re, naturalnie, nie wchodzi\u0142y sobie w drog\u0119. U nas by\u0142o inaczej, ale matka tak u\u0142o\u017cy\u0142a sobie \u017cycie z pierwsz\u0105 \u017con\u0105, \u017ce ludzie powiadali, i\u017c ich przyja\u017a\u0144 jest lepsza od siostrzanej mi\u0142o\u015bci. By\u0142y sobie tak bliskie, \u017ce nawzajem karmi\u0142y piersi\u0105 swoje dzieci.<\/p>\n<p>Kiedy pierwsza \u017cona zacz\u0119\u0142a si\u0119 starze\u0107, matka nie pozwala\u0142a jej pracowa\u0107. Ca\u0142ymi dniami siedzia\u0142a wi\u0119c na \u0142\u00f3\u017cku i bawi\u0142a si\u0119 z dzie\u0107mi.<\/p>\n<p>W domu by\u0142am najm\u0142odsza. Pierwsza \u017cona, Boczuma ci\u0105gle powtarza\u0142a: \u201ePrzecie\u017c to moje dziecko. Chod\u017a nakarmi\u0119 ci\u0119 piersi\u0105\u201d. By\u0142a mi bardzo droga. Pami\u0119tam, \u017ce d\u0142ugo wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce jest moj\u0105 prawdziw\u0105 matk\u0105. Dopiero p\u00f3\u017aniej zorientowa\u0142am si\u0119, \u017ce by\u0142o inaczej.<\/p>\n<p>Kiedy uko\u0144czy\u0142am osiemna\u015bcie lat, wydano mnie za m\u0105\u017c. Wszystko zaaran\u017cowali rodzice. Cho\u0107 przyszli ma\u0142\u017conkowie mogli si\u0119 w og\u00f3le nie zna\u0107, o owych planach rozprawia\u0142 ca\u0142y dom. Kto\u015b pewnie zasugerowa\u0142: \u201eWasza c\u00f3rka powinna i\u015b\u0107 za ch\u0142opaka z tej rodziny\u201d, a rodzice podchwycili to i tyle.<\/p>\n<p>Czy pytano mnie o zdanie? U nas rodzice m\u00f3wili tylko: \u201eZdecydowali\u015bmy i dali\u015bmy s\u0142owo\u201d. Nikomu nie przysz\u0142oby nawet do g\u0142owy, \u017ceby kwestionowa\u0107 ich wyb\u00f3r. Pami\u0119tam, \u017ce obie matki m\u00f3wi\u0142y jednym g\u0142osem: \u201eCzas na \u015blub i przeprowadzk\u0119 do m\u0119\u017ca. Nie mo\u017cesz zosta\u0107 tu na zawsze. Starszy brat ma \u017con\u0119 i gromad\u0119 dzieci. Je\u017celi nie chcesz i\u015b\u0107 za m\u0105\u017c, musisz przyj\u0105\u0107 \u015bluby zakonne. Wtedy b\u0119dziesz z nami\u201d. C\u00f3\u017c, pomy\u015bla\u0142am sobie, \u017ce je\u015bli zostan\u0119 mniszk\u0105, nie opuszcz\u0119 rodziny, ale b\u0119d\u0119 musia\u0142a si\u0119 po\u017cegna\u0107 z pi\u0119knymi strojami i bi\u017cuteri\u0105.<\/p>\n<p>Tradycja ka\u017ce, by panna m\u0142oda, jad\u0105c konno do domu m\u0119\u017ca, gdzie wszyscy bawi\u0105 si\u0119 i ta\u0144cz\u0105 przez trzy dni, mia\u0142a na sobie najrozmaitsze ozdoby, wspania\u0142y diadem i pi\u0119kne szaty. Nast\u0119pnie wraca si\u0119 do rodzinnego domu, w kt\u00f3rym odbywa si\u0119 druga cz\u0119\u015b\u0107 za\u015blubin. Po ceremonii m\u0142oda \u017cona mo\u017ce sp\u0119dzi\u0107 ze swoimi bliskimi jeszcze sze\u015b\u0107 lub dwana\u015bcie miesi\u0119cy, by wreszcie przenie\u015b\u0107 si\u0119 na sta\u0142e do m\u0119\u017ca.<\/p>\n<p>M\u00f3j m\u0105\u017c pochodzi\u0142 z dobrej rodziny i by\u0142 szalenie przystojny. Obawia\u0142am si\u0119 jednak jego krewnych, s\u0105dz\u0105c, \u017ce nie zast\u0105pi\u0105 mi ojca i matek. Je\u015bli idzie o status i maj\u0105tek \u2013 nie by\u0142o mi\u0119dzy nami \u017cadnych r\u00f3\u017cnic. Oni te\u017c mieli stado i uprawiali swoj\u0105 ziemi\u0119. Stan\u0119\u0142o na tym, \u017ce przeprowadzi\u0142am si\u0119 do m\u0119\u017ca. Pierwszy rok nie by\u0142 najszcz\u0119\u015bliwszy, gdy\u017c nikogo tam nie zna\u0142am. Czasem pop\u0142akiwa\u0142am po katach, zadr\u0119czaj\u0105c si\u0119 wspomnieniami o ojcu, matkach i rodzinnych stronach.<\/p>\n<p>M\u00f3j m\u0105\u017c nazywa\u0142 si\u0119 Paczen. By\u0142 nie tylko przystojny, ale i delikatny. Ilekro\u0107 zauwa\u017cy\u0142, \u017ce p\u0142acz\u0119, pociesza\u0142 mnie, m\u00f3wi\u0105c: \u201eNie b\u0105d\u017a smutna. Je\u015bli t\u0119sknisz za swoimi, pojed\u017a do nich, kiedy tylko zechcesz\u201d.<\/p>\n<p>M\u0105\u017c mieszka\u0142 w tym samym regionie, o jakie\u015b dwie godziny jazdy od mego rodzinnego domu. Latem nasze rodziny zak\u0142ada\u0142y jedno obozowisko i wsp\u00f3lnie wypasa\u0142y stada. Zim\u0105 odwiedzali\u015bmy moich rodzic\u00f3w albo kt\u00f3re\u015b z nich mieszka\u0142o u nas. Nigdy nic nas nie por\u00f3\u017cni\u0142o.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>By\u0142am ju\u017c nastolatk\u0105, gdy w Kardze pojawili si\u0119 pierwsi Chi\u0144czycy. Nigdy wcze\u015bniej nie widzia\u0142am chi\u0144skiej twarzy. Zawsze si\u0119 ba\u0142am, \u017ce mnie porw\u0105. Maszerowali w d\u0142ugich kolumnach, a dow\u00f3dca dosiada\u0142 konia. Budzili we mnie l\u0119k i groz\u0119. Pami\u0119tam, \u017ce chowa\u0142am si\u0119 za kt\u00f3r\u0105\u015b z matek lub ojcem. Starsi straszyli dzieci, powiadaj\u0105c, \u017ce je\u015bli b\u0119d\u0105 niegrzeczne, to oddadz\u0105 je Chi\u0144czykom. Trudno si\u0119 dziwi\u0107, i\u017c ilekro\u0107 si\u0119 pojawiali, uciekali\u015bmy gdzie pieprz ro\u015bnie.<\/p>\n<p>W owym czasie Chi\u0144czycy mieli srebrne monety, nazywane da jangami. Czasami podsuwali je nam, m\u00f3wi\u0105c: \u201eNie b\u00f3j si\u0119, chod\u017a, to dla ciebie\u201d, ale ja nigdy si\u0119 na to nie odwa\u017cy\u0142am. Dawali wi\u0119c pieni\u0105dze rodzicom, prosz\u0105c, by kupili mi co\u015b s\u0142odkiego.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy zachodzili czasem do naszego domu i widzieli, \u017ce rodzice modl\u0105 si\u0119, odliczaj\u0105c paciorki r\u00f3\u017ca\u0144ca lub obracaj\u0105c m\u0142ynki modlitewne. W tym czasie zachowywali si\u0119 jeszcze tak, jakby darzyli nasz\u0105 wiar\u0119 najwy\u017cszym szacunkiem. Ci\u0105gle o co\u015b wypytywali i zapewniali, \u017ce oni te\u017c \u201emi\u0142uj\u0105 religi\u0119\u201d.<\/p>\n<p>Jeden z drugim obraca\u0142 nawet m\u0142ynki modlitewne lub, na znak szacunku, dotyka\u0142 czo\u0142em nasze pos\u0105gi. Na widok o\u0142tarza, relikwii i malowide\u0142 niekt\u00f3rzy, w \u015blad za nami, sk\u0142adali wr\u0119cz pok\u0142ony.<\/p>\n<p>Budzi\u0142o to powszechne os\u0142upienie i niekt\u00f3rzy uznali, \u017ce Chi\u0144czycy faktycznie sk\u0142aniaj\u0105 si\u0119 ku religii. Ale m\u00f3j ojciec ci\u0105gle powtarza\u0142, \u017ce tylko udaj\u0105 i graj\u0105, by zrobi\u0107 na nas dobre wra\u017cenie. Dzi\u015b wiem a\u017c za dobrze, \u017ce to on mia\u0142 racj\u0119.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy opowiadali te\u017c o Mao Zedongu \u2013 \u201ewielkim przyw\u00f3dcy i ojcu ludu, kt\u00f3rego celem jest niesienie ulgi wszystkim cierpi\u0105cym\u201d \u2013 systematycznie s\u0105cz\u0105c krople jadu swojej propagandy. \u201eMao \u2013 powiadali \u2013 przys\u0142a\u0142 tu nas, \u017co\u0142nierzy Armii Ludowo-Wyzwole\u0144czej, by rozwi\u0105za\u0107 wszystkie problemy ludu\u201d. \u201eJeste\u015bmy tu tylko go\u015bcinnie\u201d, zapewniali. Posuwali si\u0119 do tego, \u017ce pomagali nam nosi\u0107 wod\u0119, \u017c\u0105\u0107 i m\u0142\u00f3ci\u0107.<\/p>\n<p>Przynosili te\u017c, gar\u015bciami, te swoje srebrne monety do klasztor\u00f3w, zapewniaj\u0105c o poparciu Chin dla buddyzmu: \u201ePrzewodnicz\u0105cy Mao mi\u0142uje religi\u0119. Oto nasz datek dla waszej \u015bwi\u0105tyni\u201d.<\/p>\n<p>Jeden z moich braci mia\u0142 pistolet i stary muszkiet. Pami\u0119tam, \u017ce Chi\u0144czycy zachwycali si\u0119 jego \u201euzbrojeniem\u201d i dawali mu nawet amunicj\u0119. Nigdy jednak nie wywiedli w pole mego ojca, kt\u00f3ry powtarza\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Wierzcie mi, nie ma w tym nic dobrego. To wszystko oszustwo. Staraj\u0105 si\u0119 wkra\u015b\u0107 w nasze \u0142aski, zdoby\u0107 zaufanie. Jestem przekonany, \u017ce dobrze nam nie \u017cycz\u0105.<\/p>\n<p>Ojciec znalaz\u0142 si\u0119 w grupie dostojnik\u00f3w, kt\u00f3rych zaproszono do z\u0142o\u017cenia wizyty w Chinach, by na w\u0142asne oczy przekonali si\u0119 o \u201epost\u0119pie\u201d i \u201edostatku\u201d. Ojciec wr\u00f3ci\u0142 z tej wycieczki w\u015bciek\u0142y. Powiedzia\u0142, \u017ce nie zobaczy\u0142 nic dobrego i upewni\u0142 si\u0119, \u017ce Chi\u0144czycy tylko nas zwodz\u0105, maj\u0105c jak najgorsze zamiary wobec Tybetu.<\/p>\n<p>Opowiada\u0142 nam, \u017ce widzia\u0142 wielu aresztowanych nacjonalist\u00f3w z Kuomintangu, kt\u00f3rych wywo\u017cono gdzie\u015b na ci\u0119\u017car\u00f3wkach. By\u0142 te\u017c \u015bwiadkiem egzekucji. Na plac przywieziono wi\u0119\u017aniarki, kt\u00f3re by\u0142y tak przera\u017cone, \u017ce nie mog\u0142y sta\u0107 o w\u0142asnych si\u0142ach. Strzelano do nich z karabin\u00f3w maszynowych.<\/p>\n<p>W tym czasie sprzedawano ju\u017c liczne pos\u0105gi i malowid\u0142a, zrabowane z chi\u0144skich klasztor\u00f3w buddyjskich. Wielu Tybeta\u0144czyk\u00f3w je\u017adzi\u0142o po nie do zachodnich Chin. Ojciec by\u0142 temu przeciwny. Uwa\u017ca\u0142, \u017ce nie ma to \u017cadnego sensu, bo owe relikwie i tak zaraz wpadn\u0105 zn\u00f3w w \u0142apy Chi\u0144czyk\u00f3w. Ludzie kupowali je jednak czy to na handel, czy to na w\u0142asne o\u0142tarze. Nie s\u0142uchali ojca. Nie wierzyli, \u017ce Chi\u0144czycy zgotuj\u0105 tybeta\u0144skim klasztorom taki sam los, jak w\u0142asnym \u015bwi\u0105tyniom. Kiedy zacz\u0119\u0142o si\u0119 pl\u0105drowanie i naszych o\u0142tarzy, wielu m\u00f3wi\u0142o: \u201eTrzeba nam by\u0142o s\u0142ucha\u0107 przestr\u00f3g Dord\u017ce Rabtena\u201d.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c wkroczenie Chi\u0144czyk\u00f3w do Tybetu napawa\u0142o ojca ogromnym niepokojem. Wszyscy, kt\u00f3rzy pojechali z nim do Chin, wr\u00f3cili z portretami Mao Zedonga i w\u0105satego Stalina. Chi\u0144czycy wr\u0119czali je z pro\u015bb\u0105 o zawieszenie w domach. Ojciec o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce nie b\u0119dzie wiesza\u0107 na \u015bcianach zdj\u0119\u0107 z\u0142ych ludzi i poleci\u0142 je spali\u0107.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce po powrocie ojciec zapad\u0142 na zdrowiu. Mo\u017ce za spraw\u0105 upa\u0142u, mo\u017ce co\u015b mu tam dali, w ka\u017cdym razie dosta\u0142 okropnej biegunki. Chi\u0144czycy pr\u00f3bowali go leczy\u0107 w swoim szpitalu, ale on nie chcia\u0142 za\u017cywa\u0107 ich lek\u00f3w. Kiedy siedzieli\u015bmy przy jego \u0142\u00f3\u017cku, zjawia\u0142 si\u0119 czasem lekarz z jakimi\u015b tabletkami lub miksturami, ale ojciec nawet ich nie dotyka\u0142.<\/p>\n<p>Nie by\u0142o mnie przy nim, gdy umiera\u0142. Brat powiedzia\u0142 mi, \u017ce jego ostatnie s\u0142owa brzmia\u0142y: \u201eNie ufajcie Chi\u0144czykom. Przyszli tu, by nas zniszczy\u0107. Zniszczy\u0107 ca\u0142y kraj. R\u00f3bcie, co w waszej mocy, by ocali\u0107 Tybet przed zag\u0142ad\u0105\u201d. To by\u0142a jego po\u017cegnalna rada. Mia\u0142am wtedy dwadzie\u015bcia lat.<\/p>\n<p>Po \u015bmierci ojca Chi\u0144czycy budzili w nas jeszcze gorsze uczucia. M\u0105\u017c mia\u0142 w Lhasie wielu przyjaci\u00f3\u0142 i postanowi\u0142 pojecha\u0107 do stolicy, by poinformowa\u0107 rz\u0105d o poczynaniach komunist\u00f3w. Zastawiali\u015bmy si\u0119 nawet nad przeprowadzk\u0105 do Lhasy, ale ludziom m\u00f3wili\u015bmy, \u017ce wybieramy si\u0119 na pielgrzymk\u0119 do Buddy ze \u015bwi\u0105tyni D\u017cokhang.<\/p>\n<p>Przed wyjazdem urz\u0105dzili\u015bmy po\u017cegnalne przyj\u0119cie, podczas kt\u00f3rego m\u00f3j m\u0105\u017c zosta\u0142 otruty. Nie wiedzieli\u015bmy, kto to zrobi\u0142 \u2013 przysz\u0142o mn\u00f3stwo ludzi \u2013 niemniej wsypano mu do jedzenia trucizn\u0119. Wszyscy podejrzewali Chi\u0144czyk\u00f3w, ale nie mieli\u015bmy pewno\u015bci. Wiedzieli\u015bmy tylko, \u017ce zerwa\u0142 si\u0119 od sto\u0142u i zmar\u0142 w m\u0119czarniach, zanim zd\u0105\u017cyli\u015bmy zawie\u017a\u0107 go do lekarza. Osobi\u015bcie jestem przekonana, \u017ce Chi\u0144czycy przys\u0142ali kogo\u015b, \u017ceby go otru\u0107, ale, jak powiedzia\u0142am, nie mog\u0119 mie\u0107 pewno\u015bci.<\/p>\n<p>M\u00f3j m\u0105\u017c umar\u0142 w 1957 roku. Zosta\u0142am z dwuletnim synem i c\u00f3rk\u0105, kt\u00f3r\u0105 nosi\u0142am jeszcze pod sercem.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy powo\u0142ali komitet, do kt\u00f3rego zaprosili przedstawicieli najbogatszych rodzin, starszych, arystokracj\u0119 oraz najwa\u017cniejszych lam\u00f3w i mnich\u00f3w z okolicznych klasztor\u00f3w. Kiedy wszyscy zebrali si\u0119 w siedzibie sztabu okr\u0119gu Kardze, budynek otoczy\u0142o wojsko. Wartownicy nie pozwolili nam nawet na przynoszenie jedzenia.<\/p>\n<p>Dopiero wtedy wszyscy zrozumieli, \u017ce Chi\u0144czycy naprawd\u0119 maj\u0105 z\u0142e zamiary. Ca\u0142y ten \u201ekomitet\u201d okaza\u0142 si\u0119 pretekstem do faktycznego uwi\u0119zienia naszych przyw\u00f3dc\u00f3w, a \u201eobrady\u201d \u2013 natr\u0119tn\u0105 indoktrynacj\u0105 pod has\u0142em: \u201ePartia komunistyczna jest wielka, Mao Zedong jest wielki, nasza polityka jest s\u0142uszna\u201d.<\/p>\n<p>Pewnego dnia zacz\u0119li odbiera\u0107 srebrne monety! Chodzili od klasztoru do klasztoru, domagaj\u0105c si\u0119 zwrotu pieni\u0119dzy, kt\u00f3re wcze\u015bniej przynie\u015bli. Rozmowa by\u0142a kr\u00f3tka: \u201eNie oddacie, p\u00f3jdziecie siedzie\u0107\u201d. Wydaje mi si\u0119, \u017ce mia\u0142o to te\u017c zwi\u0105zek z wymian\u0105 pieni\u0119dzy \u2013 chi\u0144skie monety zast\u0119powano w\u00f3wczas banknotami. Og\u0142oszono nawet, \u017ce ka\u017cdy, kto spr\u00f3buje p\u0142aci\u0107 srebrem, zostanie ukarany.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce potem polecono nam odda\u0107 bro\u0144 i amunicj\u0119. Chi\u0144czycy obwie\u015bcili, \u017ce robi\u0105 to \u201edla naszego dobra, \u017ceby\u015bmy ze sob\u0105 nie walczyli\u201d. \u201eJeste\u015bmy tu, aby was chroni\u0107 \u2013 t\u0142umaczyli. \u2013 Je\u017celi pojawi si\u0119 zagro\u017cenie zewn\u0119trzne, obronimy was. Nie potrzebujecie wi\u0119c amunicji ani broni. Je\u015bli j\u0105 zatrzymacie, skierujecie j\u0105 przeciwko sobie nawzajem\u201d.<\/p>\n<p>Wszystko to, ma si\u0119 rozumie\u0107, nikogo nie ucieszy\u0142o. Najpierw nasi przyw\u00f3dcy znale\u017ali si\u0119 pod kluczem. Potem odebrano nam srebro i zast\u0105piono je papierem, wreszcie kazano odda\u0107 bro\u0144 \u2013 nie tylko karabiny i naboje, ale i tradycyjne miecze. Wielu m\u0119\u017cczyzn uzna\u0142o, \u017ce tego ju\u017c za wiele, i zamiast zda\u0107 bro\u0144, ruszy\u0142o w g\u00f3ry, by zacz\u0105\u0107 walczy\u0107.<\/p>\n<p>Sko\u0144czy\u0142o si\u0119 na tym, \u017ce w g\u00f3rach ukry\u0142a si\u0119 niemal po\u0142owa \u2013 m\u0119ska, uzbrojona \u2013 populacji. Nie tylko nie chcieli odda\u0107 broni, ale zamierzali jej u\u017cy\u0107.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy \u201ezwolnili\u201d wtedy kilku przyw\u00f3dc\u00f3w \u2013 ka\u017cdemu towarzyszy\u0142o co najmniej dziesi\u0119ciu \u017co\u0142nierzy \u2013 i kazali im wezwa\u0107 m\u0119\u017cczyzn do powrotu: \u201eNie ma po co walczy\u0107. Oddajcie bro\u0144. Nie zagra\u017caj\u0105 nam \u017cadni wrogowie zewn\u0119trzni. Zejd\u017acie w doliny i zdajcie bro\u0144\u201d. Pocz\u0105tkowo Chi\u0144czycy pr\u00f3bowali wi\u0119c uspokoi\u0107 m\u0119\u017cczyzn, wykorzystuj\u0105c do tego naszych przyw\u00f3dc\u00f3w, kt\u00f3rych w normalnych okoliczno\u015bciach wszyscy by pos\u0142uchali.<\/p>\n<p>Nie zda\u0142o si\u0119 to jednak na nic. Chi\u0144czycy zmienili wi\u0119c strategi\u0119 i zrobili z naszych przyw\u00f3dc\u00f3w zak\u0142adnik\u00f3w. Zgotowali im publiczne procesy, wiece, nazywane thamzingami, podczas kt\u00f3rych l\u017cyli, bili i torturowali. Sp\u0119dzali ludzi z ca\u0142ego regionu, tysi\u0105ce os\u00f3b, i na ich oczach upokarzali naszych lam\u00f3w.<\/p>\n<p>Duchownych wi\u0105zano, kneblowano szmatami i zmuszano do ukl\u0119kni\u0119cia. \u201ePraktykowali\u015bcie religi\u0119, wykorzystywali\u015bcie j\u0105 do oszukiwania ludzi\u201d, ryczeli oprawcy, usi\u0142uj\u0105c zmusza\u0107 mnich\u00f3w do picia moczu chi\u0144skich funkcjonariuszek. Kiedy zaciskali usta, chlustano im uryn\u0105 w twarz. \u201eJe\u017celi nie wr\u00f3cicie, zabijemy tych lam\u00f3w\u201d, brzmia\u0142o przes\u0142anie dla m\u0119\u017cczyzn w g\u00f3rach.<\/p>\n<p>Nietrudno wyobrazi\u0107 sobie, jak reagowali na to sp\u0119dzani ludzie. Zaszokowany t\u0142um zanosi\u0142 si\u0119 p\u0142aczem i protestowa\u0142. Tych, kt\u00f3rzy oponowali najg\u0142o\u015bniej, natychmiast wtr\u0105cano do wi\u0119zie\u0144.<\/p>\n<p>Te pierwsze publiczne akty gwa\u0142tu wprawi\u0142y nas w g\u0142\u0119bokie przygn\u0119bienie. Noc\u0105 zawsze kto\u015b wymyka\u0142 si\u0119 w g\u00f3ry, by przekaza\u0107 najnowsze wiadomo\u015bci. \u201eNie poddawajcie si\u0119 \u2013 prosili\u015bmy bojownik\u00f3w. \u2013 Teraz, gdy wiemy ju\u017c czego chc\u0105 Chi\u0144czycy, lepiej umrze\u0107 ni\u017c z\u0142o\u017cy\u0107 bro\u0144\u201d.<\/p>\n<p>Nocami m\u0119\u017cczy\u017ani atakowali chi\u0144skie posterunki. Najpierw wysy\u0142ali zwiadowc\u00f3w, a p\u00f3\u017aniej przypuszczali atak. Nast\u0119pnego ranka dowiadywali\u015bmy si\u0119, \u017ce zgin\u0119\u0142o dziesi\u0119ciu lub dwudziestu Chi\u0144czyk\u00f3w. Innym razem m\u00f3wi\u0142o si\u0119 o \u015bmierci dziesi\u0119ciu Tybeta\u0144czyk\u00f3w. I trwa\u0142o to tak przez dwa, trzy lata od 1955 roku.<\/p>\n<p>W naszym regionie jest wielki p\u0142askowy\u017c, nazywany Bonatho. M\u0119\u017cczy\u017ani ukrywali si\u0119 w otaczaj\u0105cych go g\u00f3rach. Z czasem Chi\u0144czycy zacz\u0119li u\u017cywa\u0107 samolot\u00f3w i bombardowa\u0107 le\u015bne obozy bojownik\u00f3w. Robili to na o\u015blep, ale bardzo systematycznie. Ta strategia okaza\u0142a si\u0119 niezwykle skuteczna. W ko\u0144cu wybili niemal po\u0142ow\u0119 naszych, kt\u00f3rym zaczyna\u0142o brakowa\u0107 amunicji. Kiedy nie by\u0142o ju\u017c czym strzela\u0107, m\u0119\u017cczy\u017ani niszczyli bezu\u017cyteczn\u0105 bro\u0144, by nie wpad\u0142a ona w r\u0119ce Chi\u0144czyk\u00f3w.<\/p>\n<p>Khampom pozosta\u0142y tylko tradycyjne metody walki i d\u0142ugie miecze. W 1957 roku na Bonatho stoczono s\u0142yn\u0105 bitw\u0119, w kt\u00f3rej poleg\u0142o wielu Tybeta\u0144czyk\u00f3w, rzucaj\u0105cych si\u0119 z mieczami na uzbrojonych w karabiny wrog\u00f3w. Nasze miecze by\u0142y d\u0142ugie na metr. Znajdowano potem zabitych, kt\u00f3rych d\u0142onie by\u0142y tak zaci\u015bni\u0119te i scalone krwi\u0105 z r\u0119koje\u015bci\u0105, \u017ce nie dawa\u0142o si\u0119 rozewrze\u0107 palc\u00f3w.<\/p>\n<p>Zgin\u0119li niemal wszyscy Tybeta\u0144czycy, kt\u00f3rzy wzi\u0119li udzia\u0142 w tej bitwie. Prze\u017cy\u0142a tylko garstka rannych. Wielu nie chcia\u0142o i\u015b\u0107 do niewoli. Uwa\u017cali, \u017ce lepiej polec w walce ni\u017c cierpie\u0107 pod chi\u0144skimi rz\u0105dami. Kiedy ucich\u0142 zgie\u0142k, nad wzg\u00f3rzami pojawi\u0142y si\u0119 setki s\u0119p\u00f3w. To by\u0142a najwi\u0119ksza, decyduj\u0105ca bitwa w Kardze.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy zabrali rannych do szpitala i zacz\u0119li ich leczy\u0107. Sz\u0142o im jednak tylko o wyci\u0105gni\u0119cie informacji. Najbardziej chcieli wiedzie\u0107, kto dostarcza\u0142 bojownikom \u017cywno\u015bci i informacji. Usi\u0142owali przes\u0142uchiwa\u0107 nawet konaj\u0105cych, do ostatniej chwili. Kiedy uznali, \u017ce wiedz\u0105 ju\u017c wszystko, pozwalali im umrze\u0107.<\/p>\n<p>Liczba ludno\u015bci w naszym regionie gwa\u0142townie spad\u0142a. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 m\u0119\u017cczyzn zgin\u0119\u0142a w g\u00f3rach, a reszta gni\u0142a w wi\u0119zieniach. Aresztowano te\u017c tych, kt\u00f3rych uznano za winnych pomagania bojownikom.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy zebrali wszystkich \u017cebrak\u00f3w i zacz\u0119li dawa\u0107 im pieni\u0105dze, jedzenie, ubrania, tytu\u0142y i wreszcie rewolwery. Bezustannie ich indoktrynowali: \u201eWpadli\u015bcie w n\u0119dze, bo klasztory i posiadacze odebrali wam ca\u0142y dobytek. Jeste\u015bcie takimi samymi lud\u017ami, jak oni. Teraz macie ojca, Mao Zedonga. Jeste\u015bmy z wami, nadszed\u0142 wi\u0119c czas pomsty\u201d.<\/p>\n<p>Cz\u0119\u015b\u0107 \u017cebrak\u00f3w zdawa\u0142a sobie spraw\u0119, \u017ce Tybet ginie i czu\u0142a si\u0119 Tybeta\u0144czykami. Ci przyjmowali jedzenie, pieni\u0105dze, bro\u0144 i stanowiska, ale w g\u0142\u0119bi serca nienawidzili Chi\u0144czyk\u00f3w. Po prostu udawali. Ale inni dali si\u0119 z\u0142apa\u0107 na lep chi\u0144skiej propagandy. Wcze\u015bniej musieli \u017cebra\u0107 dos\u0142ownie o wszystko, nawet o jedzenie, a teraz poczuli si\u0119 wa\u017cni. Za chi\u0144skie tytu\u0142y, straw\u0119 i uniformy gotowi byli zrobi\u0107 wszystko.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy zacz\u0119li organizowa\u0107 nowe wiece i parady, tym razem pod has\u0142em \u201ebezu\u017cyteczno\u015bci religii\u201d. \u201eOd dzi\u015b nie wolno wam oddawa\u0107 si\u0119 praktykom buddyjskim \u2013 og\u0142osili. \u2013 Nie b\u0119dziecie nosi\u0107 r\u00f3\u017ca\u0144c\u00f3w ani recytowa\u0107 mantr\u201d.<\/p>\n<p>Nowa kampania wymierzona by\u0142a przede wszystkim w naszych mnich\u00f3w i mniszki. \u201eOd dzi\u015b nie wolno wam nosi\u0107 zakonnych szat \u2013 us\u0142yszeli. \u2013 Macie si\u0119 normalnie ubiera\u0107 i za\u0142o\u017cy\u0107 rodziny\u201d.<\/p>\n<p>Niekt\u00f3rzy, z regu\u0142y najm\u0142odsi, uginali si\u0119, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 zmieni\u0142a tylko szaty na \u015bwieckie ubrania. Chi\u0144czycy zmusili grupk\u0119 ch\u0142opc\u00f3w i dziewcz\u0105t do ogolenia g\u0142\u00f3w i zrobili z nich \u201ewz\u00f3r\u201d dla duchownych. \u201ePatrzcie \u2013 powiadali \u2013 to byli kiedy\u015b mnisi i mniszki, ale teraz si\u0119 pobrali. Macie p\u00f3j\u015b\u0107 w ich \u015blady. Dlaczego si\u0119 oci\u0105gacie? Je\u017celi nie za\u0142o\u017cycie rodzin, sko\u0144czycie w wi\u0119zieniach albo w piachu\u201d.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam s\u0119dziwego mnicha, kt\u00f3ry odebra\u0142 sobie \u017cycie. Zanim si\u0119 powiesi\u0142, napisa\u0142 list: \u201eNie pozwalaj\u0105 nam praktykowa\u0107 religii, a ja pragn\u0105\u0142em w \u017cyciu tylko tego. Wol\u0119 umrze\u0107 ni\u017c zdepta\u0107 swoje \u015bluby\u201d. Prosi\u0142 te\u017c o b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci Dalajlamy.<\/p>\n<p>Wszystko stan\u0119\u0142o na g\u0142owie. Czuli\u015bmy si\u0119 obco w \u015bwiecie, w kt\u00f3rym nikt nie nosi\u0142 zakonnych szat. Klasztory opustosza\u0142y. Wszystkie pos\u0105gi i thangki wywieziono do Chin. Niekt\u00f3re \u015bwi\u0105tynie zmieniono w wi\u0119zienia.<\/p>\n<p>Pozosta\u0142a nas garstka \u2013 g\u0142\u00f3wnie starcy i dzieci. Reszta zgin\u0119\u0142a lub dogorywa\u0142a w wi\u0119zieniach. Byli\u015bmy przera\u017ceni i przygn\u0119bieni. Mogli\u015bmy tylko p\u0142aka\u0107.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Kiedy Chi\u0144czycy pope\u0142niali wszystkie te zbrodnie, zorganizowa\u0142a si\u0119 grupa kobiet, kt\u00f3re stara\u0142y si\u0119 \u015bledzi\u0107 poczynania komunist\u00f3w, przekazywa\u0107 informacje i nawo\u0142ywa\u0107 do walki. Nale\u017ca\u0142am do niej. M\u00f3wi\u0142y\u015bmy ludziom: \u201eNiszcz\u0105 nasz\u0105 religi\u0119. Niszcz\u0105 nasz nar\u00f3d i nasz kraj. Zaraz b\u0119dzie tu ich tylu, \u017ce nie zostanie nam nic\u201d.<\/p>\n<p>Spotyka\u0142y\u015bmy si\u0119 w r\u00f3\u017cnych miejscach, potajemnie, najcz\u0119\u015bciej noc\u0105. Ustali\u0142y\u015bmy plan przekazywania \u017cywno\u015bci bojownikom. Przes\u0142a\u0142y\u015bmy im informacje o tym, co dzieje si\u0119 po chi\u0144skiej stronie. A przy tym musia\u0142y\u015bmy jeszcze zajmowa\u0107 si\u0119 w\u0142asnym \u017cyciem.<\/p>\n<p>Ta grupa zrodzi\u0142a si\u0119 spontanicznie, w gronie przyjaci\u00f3\u0142ek. Rozmawia\u0142am z osobami, kt\u00f3re by\u0142y mi bliskie, a one z kolei zwraca\u0142y si\u0119 do swoich przyjaci\u00f3\u0142ek. I tak to ros\u0142o. Kiedy jednej z nas uda\u0142o si\u0119 zdoby\u0107 jak\u0105\u015b wa\u017cn\u0105 informacj\u0119, m\u00f3wi\u0142a o tym zaufanej osobie, a ta przekazywa\u0142a j\u0105 nast\u0119pnym. W ten spos\u00f3b umawia\u0142y\u015bmy si\u0119 te\u017c na spotkania.<\/p>\n<p>By\u0142o nas pi\u0119\u0107dziesi\u0105t, mo\u017ce sze\u015b\u0107dziesi\u0105t, najbardziej godnych zaufania. Ka\u017cd\u0105 starannie sprawdza\u0142y\u015bmy, nim dopuszczono j\u0105 do tajemnicy. Musia\u0142y\u015bmy uwa\u017ca\u0107 cho\u0107by na te zbyt gadatliwe, kt\u00f3re mog\u0142yby nas wyda\u0107 przez przypadek. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 pochodzi\u0142a ze \u015bredniozamo\u017cnych rodzin rolniczych lub p\u00f3\u0142koczowniczych.<\/p>\n<p>Musia\u0142am by\u0107 szczeg\u00f3lnie ostro\u017cna, bo moja rodzina by\u0142a bardzo znana, a wi\u0119c automatycznie budzi\u0142a podejrzliwo\u015b\u0107 Chi\u0144czyk\u00f3w. Ale innym udawa\u0142o si\u0119 zdobywa\u0107 warto\u015bciowe informacje. Kr\u0119ci\u0142y si\u0119 ko\u0142o wi\u0119zie\u0144, lokalizowa\u0142y posterunki, liczy\u0142y \u017co\u0142nierzy, sprz\u0119t wojskowy i zatrzymanych. Innymi s\u0142owy, bezustannie szpiegowa\u0142y Chi\u0144czyk\u00f3w. Podczas nocnych spotka\u0144 wymienia\u0142y\u015bmy si\u0119 informacjami.<\/p>\n<p>Nie by\u0142y to regularne zebrania. Je\u017celi dzia\u0142o si\u0119 co\u015b wa\u017cnego, powiedzmy, komuni\u015bci przygotowywali now\u0105 operacj\u0119, spotyka\u0142y\u015bmy si\u0119 natychmiast. Kiedy by\u0142o spokojniej, nie widywa\u0142y\u015bmy si\u0119 tydzie\u0144 albo d\u0142u\u017cej.<\/p>\n<p>W 1956 roku Chi\u0144czycy zam\u0119czyli na \u015bmier\u0107 wielu lam\u00f3w. Wszyscy wa\u017cniejsi duchowni byli ju\u017c za kratami. Torturowano ich, wieszaj\u0105c g\u0142ow\u0105 w d\u00f3\u0142 ze zwi\u0105zanymi na plecach r\u0119kami. Ofiary umiera\u0142y, dusz\u0105c si\u0119 w\u0142asnymi wymiocinami i \u015bluzem.<\/p>\n<p>W 1957 wywie\u017ali do Chin wszystkie przedmioty kultu religijnego \u2013 od najmniejszych wizerunk\u00f3w po najwi\u0119ksze pos\u0105gi. Klasztory zamkni\u0119to lub zmieniono w wi\u0119zienia.<\/p>\n<p>Chcia\u0142y\u015bmy si\u0119 dowiedzie\u0107, kto za tym stoi. Kto wydaje rozkazy oprawcom. Uda\u0142o si\u0119 nam to ustali\u0107 i wy\u015bledzi\u0107 kwater\u0119 xianzhanga, komisarza i g\u0142\u00f3wnego administratora regionu. Przekazali\u015bmy te informacje w g\u00f3ry, do mego szwagra Pemy Gjalcena, kt\u00f3ry dowodzi\u0142 oddzia\u0142em bojownik\u00f3w. Wkr\u00f3tce potem zaatakowali. Zgin\u0105\u0142 komisarz i jego dw\u00f3ch przybocznych.<\/p>\n<p>Po tym incydencie Chi\u0144czycy dali nam odetchn\u0105\u0107. Ludzie nie posiadali si\u0119 z rado\u015bci, \u017ce w ko\u0144cu zabito t\u0119 kanali\u0119.<\/p>\n<p>Nasza dzia\u0142alno\u015b\u0107 wi\u0105za\u0142a si\u0119 z ogromnym ryzykiem. Schwytanie jednej z nas mog\u0142o oznacza\u0107 powa\u017cne problemy dla wszystkich. Wiedzia\u0142y\u015bmy, \u017ce Chi\u0144czycy b\u0119d\u0105 torturowa\u0107 ka\u017cd\u0105 zatrzyman\u0105 i \u017ce w ko\u0144cu wydob\u0119d\u0105 z niej prawd\u0119. Nast\u0119pne aresztowania musia\u0142y by\u0107 tylko kwesti\u0105 czasu.<\/p>\n<p>Podczas spotka\u0144 wystawia\u0142y\u015bmy stra\u017ce. W tybeta\u0144skich domach na parterze trzyma si\u0119 zwierz\u0119ta, a ludzie mieszkaj\u0105 na pi\u0119trze. Zas\u0142ania\u0142y\u015bmy okna czarnymi kotarami i pali\u0142y\u015bmy tylko kilka lampek. Kiedy w pobli\u017cu pojawia\u0142 si\u0119 chi\u0144ski patrol, zapada\u0142a \u015bmiertelna cisza.<\/p>\n<p>Zda\u0142am sobie spraw\u0119, \u017ce Chi\u0144czycy zaczynaj\u0105 mnie podejrzewa\u0107. W tym czasie codziennie kogo\u015b aresztowali. Bojownicy w g\u00f3rach tracili coraz wi\u0119cej ludzi. Czu\u0142am, \u017ce wkr\u00f3tce przyjd\u0105 po mnie.<\/p>\n<p>Ba\u0142am si\u0119 nie tyle o siebie, co o dzieci. Synek by\u0142 male\u0144ki, c\u00f3reczka jeszcze mniejsza. Kiedy \u015bni\u0142o mi si\u0119, \u017ce zabieraj\u0105 mnie Chi\u0144czycy, budzi\u0142am si\u0119 przera\u017cona my\u015bl\u0105 o dzieciach. Gdybym by\u0142a sama, nie mia\u0142abym nic do stracenia. My\u015bl o tym, co stanie si\u0119 z dzie\u0107mi, nie dawa\u0142a mi spokoju. Nie potrafi\u0142am si\u0119 od niej uwolni\u0107.<\/p>\n<p>Powtarza\u0142am moim towarzyszkom, \u017ce musimy by\u0107 gotowe na aresztowanie i odpowiedzialne. \u017be je\u017celi kt\u00f3ra\u015b z nas zacznie m\u00f3wi\u0107, ucierpimy wszystkie. Cz\u0119sto rozmawia\u0142y\u015bmy o zabitych, uwi\u0119zionych, torturowanych. Obieca\u0142am, \u017ce je\u015bli trafi\u0119 za kraty, wezm\u0119 na siebie ca\u0142\u0105 win\u0119 i nikogo nie wydam. Pami\u0119tam, \u017ce na koniec wszystkie si\u0119 pop\u0142aka\u0142y\u015bmy.<\/p>\n<p>M\u00f3j brat Uczo by\u0142 jednym z przyw\u00f3dc\u00f3w, kt\u00f3rych zatrzymano przy okazji powo\u0142ania chi\u0144skiego \u201ekomitetu\u201d. Pewnego dnia komuni\u015bci obwie\u015bcili, \u017ce zostanie stracony. Uwa\u017cali, \u017ce mia\u0142 zwi\u0105zek z zamachem na komisarza okr\u0119gu.<\/p>\n<p>Uczo Tape by\u0142 bardzo zdolnym, inteligentnym cz\u0142owiekiem. Kiedy Pema Gjalcen dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce Chi\u0144czycy wydali na\u0144 wyrok, opu\u015bci\u0142 kryj\u00f3wk\u0119 w g\u00f3rach i poszed\u0142 z czterema uzbrojonymi po z\u0119by Khampami na chi\u0144ski posterunek.<\/p>\n<p>&#8211; To ja zabi\u0142em waszego dow\u00f3dc\u0119 \u2013 powiedzia\u0142. \u2013 To ja atakowa\u0142em wasze oddzia\u0142y. Uczo Tape nie mia\u0142 z tym nic wsp\u00f3lnego i o niczym nie wiedzia\u0142. Je\u017celi macie kogo\u015b kara\u0107, je\u017celi macie kogo\u015b straci\u0107, to mnie, a nie jego.<\/p>\n<p>Nie musz\u0119 m\u00f3wi\u0107, \u017ce Chi\u0144czycy byli wniebowzi\u0119ci. Natychmiast go skuli i zamkn\u0119li. Wsz\u0119dzie tr\u0105bili, \u017ce Pema Gjalcen si\u0119 podda\u0142 i \u017ce inni powinni p\u00f3j\u015b\u0107 w jego \u015blady. Uczo nie zosta\u0142 stracony, ale te\u017c nie wyszed\u0142 na wolno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Na pocz\u0105tku 1958 roku by\u0142o ju\u017c jasne, \u017ce przegrali\u015bmy wojn\u0119 z Chi\u0144czykami. W g\u00f3rach walczy\u0142a garstka bojownik\u00f3w. Inni nie \u017cyli lub gnili w wi\u0119zieniach. W dolinach aresztowano lam\u00f3w i krewnych bojownik\u00f3w. W domach zostali starcy, kobiety i dzieci.<\/p>\n<p>Mieszka\u0142am na stoku g\u00f3ry Drice w ba, czyli namiocie koczownik\u00f3w. Pewnego ranka zacz\u0119\u0142y szczeka\u0107 nasze psy. Ubiera\u0142am w\u0142a\u015bnie synka w czub\u0119. C\u00f3reczka jeszcze spa\u0142a. Wyjrza\u0142am z namiotu i zobaczy\u0142am grup\u0119 uzbrojonych policjant\u00f3w i funkcjonariuszy w cywilnych ubraniach. W\u015br\u00f3d cywili by\u0142 Tybeta\u0144czyk, kt\u00f3ry s\u0142u\u017cy\u0142 kiedy\u015b w naszym domu, a potem dosta\u0142 jakie\u015b stanowisko od Chi\u0144czyk\u00f3w. W sercu pozosta\u0142 jednak prawdziwym Tybeta\u0144czykiem. Wszed\u0142 do \u015brodka i przytuli\u0142 mego synka. Zobaczy\u0142am, \u017ce p\u0142acze, i zrozumia\u0142am, \u017ce to ju\u017c koniec.<\/p>\n<p>&#8211; P\u00f3jdziesz z nami \u2013 powiedzia\u0142 jeden z policjant\u00f3w.<\/p>\n<p>Zapyta\u0142am, dok\u0105d.<\/p>\n<p>&#8211; Do klasztoru Drice \u2013 odpar\u0142, a to mog\u0142o oznacza\u0107 tylko aresztowanie.<\/p>\n<p>Serce podesz\u0142o mi do gard\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Nie chc\u0119 nigdzie i\u015b\u0107 \u2013 powiedzia\u0142am. \u2013 To jest m\u00f3j syn, a tam \u015bpi moja c\u00f3reczka. Nie maj\u0105 nikogo poza mn\u0105, nie mog\u0119 ich zostawi\u0107.<\/p>\n<p>Wtedy uderzy\u0142 mnie w g\u0142ow\u0119, w prawe ucho. Do dzi\u015b ledwie na nie s\u0142ysz\u0119. Upad\u0142am. Zacz\u0119li mnie kopa\u0107 i ok\u0142ada\u0107 kolbami. Potem zwi\u0105zali r\u0119ce na plecach.<\/p>\n<p>M\u00f3j synek p\u0142aka\u0142 i krzycza\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Mamo! Mamo! Zostawcie moj\u0105 mam\u0119!<\/p>\n<p>Wtuli\u0142 si\u0119 we mnie z ca\u0142ej si\u0142y, jakby chcia\u0142 mnie zatrzyma\u0107. Policjant kopn\u0105\u0142 go tak, \u017ce poszybowa\u0142 na drugi koniec namiotu, ale zerwa\u0142 si\u0119 i zn\u00f3w do mnie przywar\u0142. Kopali go, a on wraca\u0142, raz za razem.<\/p>\n<p>Podnosili mnie, bili, pada\u0142am, podnosili, bili, ale ja si\u0119 zapiera\u0142am i nie dawa\u0142am wyprowadzi\u0107. W ko\u0144cu wywlekli mnie z namiotu. Synek bieg\u0142 obok, czepiaj\u0105c si\u0119 mojej czuby, p\u0142acz\u0105c i krzycz\u0105c, a oni kopali go, bili i odpychali.<\/p>\n<p>Wszyscy mieszka\u0144cy obozowiska wylegli z namiot\u00f3w i b\u0142agali Chi\u0144czyk\u00f3w, \u017ceby pozwolili mi zosta\u0107 z dzie\u0107mi. Zd\u0105\u017cy\u0142am si\u0119 odwr\u00f3ci\u0107 i spojrze\u0107 na moj\u0105 c\u00f3reczk\u0119, kt\u00f3ra obudzi\u0142a si\u0119 i u\u015bmiecha\u0142a promiennie, my\u015bl\u0105c, \u017ce mama wymy\u015bli\u0142a jak\u0105\u015b now\u0105, wspania\u0142\u0105 zabaw\u0119.<\/p>\n<p>A potem widzia\u0142am ju\u017c tylko mego synka. Ostatni raz. Nikn\u0105c\u0105 w oddali, zap\u0142akan\u0105 male\u0144k\u0105 figurk\u0119 w \u017c\u00f3\u0142tej czubie.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Klasztor Drice, le\u017c\u0105cy o jaki\u015b kilometr o miejsca, w kt\u00f3rym mnie aresztowano, obr\u00f3cono w wi\u0119zienie i posterunek policji. Przez ca\u0142\u0105 drog\u0119 wleczono mnie po ziemi, bo nie chcia\u0142am i\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Kiedy dotarli\u015bmy do klasztoru, policjanci poskar\u017cyli si\u0119 oficerowi, \u017ce by\u0142am oporna i nie chcia\u0142am z nimi i\u015b\u0107. Ten u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 tylko i powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Skoro jest taka silna, to niech posmakuje tego.<\/p>\n<p>Wepchn\u0119li mnie do celi i zawiesili pod powa\u0142\u0105 za skr\u0119powane na plecach r\u0119ce. Zacz\u0119\u0142am d\u0142awi\u0107 si\u0119 \u015blin\u0105. A potem wszystko zblad\u0142o, zawirowa\u0142o i wreszcie straci\u0142am przytomno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Kiedy si\u0119 ockn\u0119\u0142am, by\u0142am ju\u017c w innym pomieszczeniu pe\u0142nym chi\u0144skich policjant\u00f3w. Postanowili zabra\u0107 mnie do Kardze. Protestowa\u0142am i m\u00f3wi\u0142am, \u017ce nie mog\u0119 zostawi\u0107 dzieci, ale przywi\u0105zali mnie do siod\u0142a.<\/p>\n<p>W Kardze zaprowadzi\u0142a mnie do celi chi\u0144ska stra\u017cniczka. Odebra\u0142a mi pas, sznurowad\u0142a i wst\u0105\u017cki \u2013 wszystko, na czym mog\u0142abym si\u0119 powiesi\u0107. Nie by\u0142o okien. Drzwi mia\u0142y wielki, zgrzytaj\u0105cy zamek. W celi by\u0142y cztery kobiety. Wszystkie widzia\u0142am po raz pierwszy. Sta\u0142y na baczno\u015b\u0107, ka\u017cda w swoim k\u0105cie. Honorowe miejsce, po\u015brodku celi, zajmowa\u0142 kibel, cuchn\u0105ce wiadro.<\/p>\n<p>\u017badna z kobiet nie odezwa\u0142a si\u0119 do mnie, bo wi\u0119\u017aniom nie wolno by\u0142o rozmawia\u0107. W nocy usi\u0142owa\u0142y\u015bmy spa\u0107. Okry\u0142am g\u0142ow\u0119 czub\u0105 i pr\u00f3bowa\u0142am zasn\u0105\u0107, ale le\u017ca\u0142am przy drzwiach na korytarz, kt\u00f3rym ci\u0105gle kto\u015b chodzi\u0142.<\/p>\n<p>I nagle w lewym, zdrowym uchu us\u0142ysza\u0142am p\u0142acz dziecka. Odchodzi\u0142am od zmys\u0142\u00f3w. Kiedy przysypia\u0142am, natychmiast budzi\u0142 mnie potworny strach o dzieci. Przez trzy nast\u0119pne dni my\u015bla\u0142am tylko o tym, co robi\u0105 i kto si\u0119 nimi zaopiekowa\u0142. Bez przerwy.<\/p>\n<p>Trzeciego dnia wywo\u0142ano mnie z celi. Zaprowadzono mnie do pomieszczenia, w kt\u00f3rym siedzia\u0142 ju\u017c oficer, czterech policjant\u00f3w i tybeta\u0144ski t\u0142umacz.<\/p>\n<p>&#8211; Wszystko nam teraz opowiesz \u2013 zacz\u0119li. \u2013 Ze szczeg\u00f3\u0142ami. Twoje dzieci zosta\u0142y bez opieki. Je\u015bli powiesz prawd\u0119, ca\u0142\u0105 prawd\u0119, b\u0119dziesz mog\u0142a do nich wr\u00f3ci\u0107. Je\u017celi b\u0119dziesz milcze\u0107, nigdy ju\u017c nie zobaczysz swojego domu. Wiemy, \u017ce sta\u0142a\u015b na czele kobiecej organizacji podziemnej. Chcemy zna\u0107 wszystkie nazwiska. Je\u015bli je podasz, jutro b\u0119dziesz w domu. Z dzie\u0107mi. Powiedz prawd\u0119, a dobrze na tym wyjdziesz. Pami\u0119taj o dzieciach. Nie b\u0119dziesz gada\u0107, p\u00f3jdziesz pod mur.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce mia\u0142am si\u0119 przekona\u0107, \u017ce najbardziej lubili straszy\u0107 egzekucj\u0105. Przes\u0142uchanie wlok\u0142o si\u0119 w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Powtarza\u0142am, \u017ce nikt mi nie pomaga\u0142. Robi\u0142am to, co robi\u0142am, bo nienawidzi\u0142am Chi\u0144czyk\u00f3w za to, \u017ce otruli mi m\u0119\u017ca i odebrali ojca. Za ca\u0142e z\u0142o, jakie wyrz\u0105dzili Tybeta\u0144czykom. Moich przyjaci\u00f3\u0142 nie obchodzi\u0142o to, co o was my\u015bl\u0119. To moja prywatna zemsta.<\/p>\n<p>Us\u0142ysza\u0142am, \u017ce je\u015bli nie chc\u0119 m\u00f3wi\u0107 teraz, to mog\u0119 jeszcze wr\u00f3ci\u0107 do celi i wszystko sobie przemy\u015ble\u0107. Powt\u00f3rzyli, \u017ce po podaniu nazwisk natychmiast wr\u00f3c\u0119 do dzieci. Alternatyw\u0105 by\u0142a egzekucja.<\/p>\n<p>Odes\u0142ali mnie do celi. Zacz\u0119\u0142am si\u0119 zastanawia\u0107. Co b\u0119dzie, je\u015bli wska\u017c\u0119 im tylko jedn\u0105 osob\u0119? Odpowied\u017a by\u0142a prosta: czeka j\u0105 to, przez co sama teraz przechodz\u0119. Moje towarzyszki te\u017c mia\u0142y dzieci i rodziny. Pami\u0119ta\u0142am, i\u017c da\u0142am im s\u0142owo, \u017ce nikogo nie wydam. Podj\u0119\u0142am decyzj\u0119: niech si\u0119 dzieje co chce \u2013 niczego nie powiem. I przyznam si\u0119 do tego, o co mnie oskar\u017c\u0105.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Jaki\u015b tydzie\u0144 p\u00f3\u017aniej drzwi celi otwar\u0142y si\u0119 i zaprowadzono mnie do tego samego pokoju. Oficer natychmiast zapyta\u0142, czy przemy\u015bla\u0142am swoj\u0105 decyzj\u0119.<\/p>\n<p>Odpar\u0142am, \u017ce wiele o tym my\u015bla\u0142am i nie mam nic do dodania. Nie potrafi\u0119 poda\u0107 \u017cadnych nazwisk i nie b\u0119d\u0119 ich teraz wymy\u015bla\u0107. Wtedy skuli mi r\u0119ce i zacz\u0119\u0142o si\u0119 bicie. Kopali tak, \u017ce si\u0144ce nie schodzi\u0142y miesi\u0105cami. Do tej pory mam k\u0142opoty z chodzeniem. Kiedy sko\u0144czyli, zawlekli mnie do celi i kazali \u201emy\u015ble\u0107\u201d dalej.<\/p>\n<p>Tym razem mnie nie rozkuli. I tak ju\u017c mia\u0142o zosta\u0107. Trudno mi by\u0142o je\u015b\u0107, pi\u0107, a nawet korzysta\u0107 z wiadra.<\/p>\n<p>Jedna z wi\u0119\u017aniarek, Lhaga, pomaga\u0142a mi je\u015b\u0107. Kiedy dawali nam camp\u0119, ugniata\u0142a j\u0105 dla mnie, cho\u0107 wyra\u017anie zakazano nam pomagania wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniom. Gdy musia\u0142am do wiadra, podnosi\u0142a mi po\u0142y czuby. Mieszka teraz w Dharamsali, jest mniszk\u0105, medytuje w odosobnieniu. Kiedy si\u0119 tu spotka\u0142y\u015bmy, wszystko to stan\u0119\u0142o mi przed oczami&#8230;<\/p>\n<p>W wi\u0119zieniu Kardze przes\u0142uchiwano mnie co najmniej raz na tydzie\u0144. Kiedy uznali, \u017ce nie z\u0142ami\u0105 mnie zwyk\u0142ym biciem, zrobili si\u0119 bardziej kreatywni. Najgorsze by\u0142o wbijanie bambusowych drzazg pod paznokcie. Do ko\u0144ca, a\u017c wysz\u0142y u nasady. Bola\u0142o tak, \u017ce chcia\u0142o si\u0119 wy\u0107. Wbijaj\u0105c te przekl\u0119te drzazgi, ci\u0105gle pytali o nazwiska i grozili, \u017ce to dopiero pocz\u0105tek.<\/p>\n<p>Nie potrafi\u0119 policzy\u0107, ile takich sesji przesz\u0142am w Kardze. Zawsze ranili ten sam palec, kt\u00f3ry zmieni\u0142 si\u0119 w otwart\u0105, zaognion\u0105, ropiej\u0105c\u0105 ran\u0119. Wskazuj\u0105cy, lewej r\u0119ki. Ten b\u00f3l ci\u0105gle mi dokucza, a palec jest, o, trwale zniekszta\u0142cony.<\/p>\n<p>Po powrocie do celi wypytywa\u0142y\u015bmy si\u0119 szeptem: \u201eCo ci zrobili? Bambus? Tak, popatrz, tutaj\u201d. Bywa\u0142o, \u017ce kt\u00f3rej\u015b si\u0119 upiek\u0142o. Stara\u0142y\u015bmy si\u0119 o wszystkim informowa\u0107.<\/p>\n<p>Pewnej nocy obudzi\u0142 nas ha\u0142as na korytarzu. Do celi wesz\u0142o kilku policjant\u00f3w. Zdj\u0119li mi kajdanki i natychmiast zn\u00f3w skuli, tyle \u017ce na plecach. Skr\u0119powali mi te\u017c ramiona, sznurem. Wyprowadzili mnie i wrzucili, jak worek, na ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0119.<\/p>\n<p>Wie\u017ali nas na thamzing. W sumie dziesi\u0119\u0107 os\u00f3b, w tym trzech Rinpocze, czyli inkarnowanych lam\u00f3w. By\u0142am jedyn\u0105 kobiet\u0105. Pojechali\u015bmy do Lobaszy. Sp\u0119dzili tam tysi\u0105ce ludzi z trzech dystrykt\u00f3w naszego regionu. Nie mieli wyboru \u2013 udzia\u0142 by\u0142 obowi\u0105zkowy.<\/p>\n<p>Ustawili nas w szeregu. Przy ka\u017cdym wi\u0119\u017aniu sta\u0142o dw\u00f3ch policjant\u00f3w. Kazali ukl\u0119kn\u0105\u0107 i opu\u015bci\u0107 g\u0142ow\u0119. Nie wolno nam by\u0142o podnosi\u0107 wzroku. Pomy\u015bla\u0142am, \u017ce w t\u0142umie musz\u0105 by\u0107 ludzie, kt\u00f3rych znam. Mo\u017ce przyprowadzili moje dzieci? Odruchowo podnios\u0142am g\u0142ow\u0119 i natychmiast dosta\u0142am w twarz od stra\u017cnika.<\/p>\n<p>Na thamzingach obowi\u0105zywa\u0142a prosta zasada: do bicia i l\u017cenia ofiar zmuszano najbli\u017cszych \u2013 krewnych, przyjaci\u00f3\u0142, ukochanych. Do mnie \u201ewydelegowano\u201d Ugjena, naszego starego s\u0142u\u017c\u0105cego, i pewn\u0105 kobiet\u0119. Wcze\u015bniej poddano ich praniu m\u00f3zgu, przypisuj\u0105c mi najohydniejsze czyny i, ma si\u0119 rozumie\u0107, wyst\u0119powanie przeciwko Chinom, partii komunistycznej i polityce w\u0142adz.<\/p>\n<p>Oni jednak nie chcieli mnie krytykowa\u0107. \u201eNie mamy nic przeciwko Amie Adhi. Gdyby sta\u0142 tu jej m\u0105\u017c, to co innego, ale ona nie zrobi\u0142a nam nic z\u0142ego\u201d. Szybko odes\u0142ano ich na miejsce. Wtedy z t\u0142umu wyst\u0105pi\u0142a Chinka. Tradycja ka\u017ce nam nosi\u0107 d\u0142ugie w\u0142osy. Ta kobieta z\u0142apa\u0142a mnie za warkocze i wbijaj\u0105c mi kolano w plecy, zacz\u0119\u0142a rycze\u0107:<\/p>\n<p>&#8211; Nie podoba ci si\u0119 Komunistyczna Partia Chin! Jeste\u015b kontrrewolucjonistk\u0105! \u015amierdz\u0105c\u0105 szumowin\u0105 reakcji! Teraz, szmato, ju\u017c wiesz, kto jest g\u00f3r\u0105. Wy czy Komunistyczna Partia Chin. Wtr\u0105cili ci\u0119 za kraty, ale nadal masz czelno\u015b\u0107 podnosi\u0107 g\u0142ow\u0119 i gapi\u0107 si\u0119 na ludzi! Do tej pory patrzy\u0142a\u015b na \u015bwiat dwojgiem oczu. Ale dzi\u015b jedno ci odbierzemy. B\u0119dziesz \u015blepa!<\/p>\n<p>I zacz\u0119\u0142a mnie bi\u0107 w prawe oko. Nie wiem, czy mia\u0142a w r\u0119ku kamie\u0144, ale po chwili by\u0142am tak opuchni\u0119ta, \u017ce nie mog\u0142am podnie\u015b\u0107 powieki. Prawa cz\u0119\u015b\u0107 twarzy zmieni\u0142a si\u0119 w jeden wielki siniec. Naprawd\u0119 ba\u0142am si\u0119, \u017ce straci\u0142am oko.<\/p>\n<p>Chinki zmusza\u0142y lam\u00f3w do picia ich moczu. Kiedy odwracali g\u0142owy, chlusta\u0142y na nich uryn\u0105. Jedna usiad\u0142a na karku s\u0119dziwego Rinpocze, jakby by\u0142 koniem, wrzeszcz\u0105c, \u017ce tumani\u0142 lud swoj\u0105 religi\u0105. Gdy bito i l\u017cono innych, stara\u0142am si\u0119 obserwowa\u0107 sp\u0119dzonych ludzi. Wielu p\u0142aka\u0142o.<\/p>\n<p>Kiedy bili \u015bwieckich, ludzie byli stosunkowo spokojni, ale gdy zacz\u0119li torturowa\u0107 Rinpocze, t\u0142um zafalowa\u0142. Kto\u015b krzykn\u0105\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Jakim prawem pastwicie si\u0119 nad naszymi lamami! Zabierzcie od nich t\u0119 chi\u0144sk\u0105 suk\u0119!<\/p>\n<p>\u017bo\u0142nierze natychmiast ruszyli w t\u0142um po nowych wi\u0119\u017ani\u00f3w. Thamzing trwa\u0142 od \u015bwitu do po\u0142udnia. Potem znowu nas skuto, zwi\u0105zano, wrzucono na ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0119 i zawieziono do Kardze.<\/p>\n<p>Po dw\u00f3ch czy trzech dniach wezwano mnie na kolejne przes\u0142uchanie.<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz, to mo\u017cesz sobie milcze\u0107, bo twoja matka powiedzia\u0142a nam ju\u017c wszystko, co chcieli\u015bmy wiedzie\u0107. Tak, tak, mamy j\u0105 tutaj. I poda\u0142a nazwiska.<\/p>\n<p>By\u0142am zdruzgotana, ale zdo\u0142a\u0142am wykrztusi\u0107:<\/p>\n<p>&#8211; Je\u015bli mama co\u015b wie, to jej sprawa. Ja nie mam nic do powiedzenia.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie k\u0142amali i moja odpowied\u017a doprowadzi\u0142a ich do furii. Po kilku rytualnych zniewagach i kopniakach odes\u0142ano mnie do celi.<\/p>\n<p>Na kolejne wezwanie czeka\u0142am bodaj dwa dni. Powt\u00f3rzy\u0142am, \u017ce nie mam nic do dodania, poniewa\u017c powiedzia\u0142am ju\u017c wszystko, co wiedzia\u0142am. Gdybym mia\u0142a jakie\u015b informacje, to z pewno\u015bci\u0105 bym ich nie tai\u0142a, \u017ceby jak najszybciej wr\u00f3ci\u0107 do dzieci.<\/p>\n<p>&#8211; Je\u017celi chcecie mnie zabi\u0107, zr\u00f3bcie to. Po prostu nie chc\u0119 ju\u017c cierpie\u0107 \u2013 sko\u0144czy\u0142am.<\/p>\n<p>&#8211; Nie ty b\u0119dziesz decydowa\u0107, czy mamy ci\u0119 straci\u0107. To akurat jest przes\u0105dzone. Idziesz do piachu i to ju\u017c za par\u0119 dni \u2013 i z tym odes\u0142ano mnie do celi.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Kilka dni p\u00f3\u017aniej wywo\u0142ano mnie z celi i za\u0142o\u017cono na kark desk\u0119 z jakim\u015b napisem po chi\u0144sku. Wyprowadzono jeszcze jednego wi\u0119\u017ania i potraktowano go w ten sam spos\u00f3b. Zabrali nas na dziedziniec, gdzie sta\u0142o ju\u017c oko\u0142o trzydziestu skutych wi\u0119\u017ani\u00f3w. Tylko my dwoje mieli\u015bmy deski, pomy\u015bla\u0142am wi\u0119c, \u017ce nadszed\u0142 m\u00f3j czas. Na ostatnim przes\u0142uchaniu powiedzieli mi przecie\u017c, \u017ce to ju\u017c wkr\u00f3tce.<\/p>\n<p>Natychmiast pomy\u015bla\u0142am o dzieciach. To by\u0142o moje jedyne zmartwienie. By\u0142am tak wycie\u0144czona i obola\u0142a, \u017ce my\u015bl o szybkiej \u015bmierci nie budzi\u0142a we mnie strachu, ale l\u0119k o dzieci towarzyszy\u0142 mi jak cie\u0144. Ci\u0105gle si\u0119 ba\u0142am, \u017ce nikt ich nie przygarnie.<\/p>\n<p>Nagle rozleg\u0142 si\u0119 ha\u0142as, odwr\u00f3ci\u0142am g\u0142ow\u0119 i zobaczy\u0142am mojego szwagra, Pem\u0119 Gjalcena. On te\u017c mia\u0142 desk\u0119 na szyi. Kiedy nasze oczy si\u0119 spotka\u0142y, u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do mnie. Zauwa\u017cy\u0142am, \u017ce jego napis jest czerwony, podczas gdy m\u00f3j by\u0142 czarny.<\/p>\n<p>Wyprowadzono nas z wi\u0119zienia do oddalonych o jaki\u015b kilometr koszar. \u017bo\u0142nierze ju\u017c czekali. Pemie Gjalcenowi i mnie kazano ukl\u0119kn\u0105\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Przyjrzyjcie si\u0119 sobie dobrze \u2013 us\u0142yszeli\u015bmy.<\/p>\n<p>Pema Gjalcen by\u0142 zwi\u0105zany w ten ich straszny spos\u00f3b, wy\u0142amuj\u0105cy r\u0119ce ze staw\u00f3w i nie pozwalaj\u0105cy oddycha\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Dzi\u015b stracimy Gjalcena, a Adhi b\u0119dzie cierpie\u0107 przez ca\u0142e \u017cycie. Sp\u0119dzi w wi\u0119zieniu szesna\u015bcie lat \u2013 pozostali wi\u0119\u017aniowie kl\u0119czeli obok i mieli na nas patrze\u0107.<\/p>\n<p>Kazano nam wsta\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; M\u00f3dl si\u0119, m\u00f3dl si\u0119 do Trzech Klejnot\u00f3w \u2013 wyszepta\u0142am, ale Pema Gjalcen tylko spojrza\u0142 mi w oczy i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 weso\u0142o.<\/p>\n<p>Rozleg\u0142y si\u0119 dwa wystrza\u0142y. Jego krew i m\u00f3zg bryzn\u0119\u0142y na moj\u0105 czub\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Patrz, patrz na niego! \u2013 wrzasn\u0105\u0142 Chi\u0144czyk.<\/p>\n<p>Z g\u0142o\u015bnik\u00f3w pop\u0142yn\u0119\u0142a weso\u0142a muzyka.<\/p>\n<p>&#8211; Stracili\u015bmy Pem\u0119 Gjalcena \u2013 powiedzia\u0142 oficer. \u2013 Tak wygl\u0105da nasza zemsta. Ama Adhi b\u0119dzie cierpie\u0107 do ko\u0144ca \u017cycia. Niech ka\u017cdy z was zastanowi si\u0119 nad ich losem. Wiecie ju\u017c, co was czeka, je\u015bli podniesiecie r\u0119k\u0119 na parti\u0119. \u2013 A potem odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do mnie i doda\u0142 \u2013 No, je\u015bli mo\u017cesz na kogo\u015b liczy\u0107, wezwij go teraz. Je\u017celi mo\u017cesz liczy\u0107 na Dalajlam\u0119, wo\u0142aj. Je\u015bli mo\u017cesz liczy\u0107 na Ameryk\u0119 albo jakie\u015b inne pa\u0144stwo, ch\u0119tnie si\u0119 temu przyjrzymy.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Aresztowano mnie szesnastego dnia dwunastego miesi\u0105ca tybeta\u0144skiego kalendarza w 1958 roku. W wi\u0119zieniu Kardze sp\u0119dzi\u0142am jakie\u015b pi\u0119\u0107 miesi\u0119cy. To by\u0142o prawdziwe wi\u0119zienie, nie takie, jak klasztor Drice. Zbudowano je w odludnym miejscu tak, by zapewni\u0107 pe\u0142n\u0105 kontrol\u0119.<\/p>\n<p>W mojej celi siedzia\u0142o pi\u0119\u0107 kobiet. Nie by\u0142o prycz, spa\u0142y\u015bmy na pod\u0142odze. Rol\u0119 toalety pe\u0142ni\u0142o drewniane wiadro. Musia\u0142y\u015bmy spa\u0107 w tym brudzie i smrodzie.<\/p>\n<p>Karmiono nas dwa razy dziennie. O dziesi\u0105tej rano dawali nam camp\u0119. Oko\u0142o siedemnastej roznosili drugi posi\u0142ek \u2013 z regu\u0142y camp\u0119 albo bu\u0142eczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 nazywamy momo. Nie by\u0142o tego du\u017co, ale da\u0142o si\u0119 prze\u017cy\u0107.<\/p>\n<p>Nigdy si\u0119 nie my\u0142y\u015bmy, nawet r\u0105k. Nie mia\u0142y\u015bmy te\u017c \u017cadnego ruchu. Ca\u0142y czas trzymali nas w celach i wyprowadzali tylko na przes\u0142uchania. Nie wolno nam by\u0142o ze sob\u0105 rozmawia\u0107. \u0141amanie regu\u0142 by\u0142o niebezpieczne, bo w ka\u017cdej celi mieli informator\u00f3w. Dowiedzia\u0142am si\u0119 o tym od kobiety, kt\u00f3ry mi pomaga\u0142a. Od tej pory ba\u0142am si\u0119 m\u00f3wi\u0107.<\/p>\n<p>O dziesi\u0105tej i siedemnastej opr\u00f3\u017cnia\u0142y\u015bmy wiadro. Je\u017celi nios\u0142o si\u0119 je z kim\u015b, komu mo\u017cna by\u0142o ufa\u0107, dawa\u0142o si\u0119 wtedy zamieni\u0107 kilka s\u0142\u00f3w.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W 1959 roku, czwartego miesi\u0105ca naszego kalendarza, grup\u0119 wi\u0119\u017ani\u00f3w \u2013 jakie\u015b dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 os\u00f3b, g\u0142\u00f3wnie mnich\u00f3w \u2013 przeniesiono do Darcedo przy chi\u0144skiej granicy. Jechali\u015bmy ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0105 w eskorcie uzbrojonych \u017co\u0142nierzy. By\u0142am jedyn\u0105 kobiet\u0105. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 mnich\u00f3w stanowili wysocy lamowie i tulku. Zwi\u0105zano nas ze sob\u0105. Mnie skuto z Rinpocze i mnichem.<\/p>\n<p>Nie powiadomiono nas o transporcie, a na \u015bniadanie dali wyj\u0105tkowo du\u017co herbaty. Oczywi\u015bcie wszyscy si\u0119 na ni\u0105 rzucili, by wype\u0142ni\u0107 \u017co\u0142\u0105dki. Zaraz po posi\u0142ku pognano nas na plac i wywieziono. Jechali\u015bmy bardzo d\u0142ugo, nie zatrzymuj\u0105c si\u0119 po drodze.<\/p>\n<p>Ci\u0119\u017car\u00f3wka podskakiwa\u0142a na wertepach, niemi\u0142osiernie trz\u0119s\u0142o i strasznie si\u0119 ba\u0142am, \u017ce pu\u015bci mi p\u0119cherz w obecno\u015bci tych wszystkich czcigodnych nauczycieli. Zauwa\u017cy\u0142am, \u017ce niekt\u00f3rzy mnisi, zw\u0142aszcza s\u0119dziwi, nie wytrzymywali i oddawali mocz pod siebie.<\/p>\n<p>Pod wiecz\u00f3r dojechali\u015bmy do Gadagu. W tym regionie by\u0142o mn\u00f3stwo wi\u0119zie\u0144 i oboz\u00f3w pracy. Zatrzymali\u015bmy si\u0119 w Lung Trangu, czyli \u201erolniczym obozie pracy\u201d. Szamthaby, dolne suknie, wi\u0119kszo\u015bci mnich\u00f3w by\u0142y mokre. Duchownych sp\u0119dzono do jednej sali, a mnie zamkni\u0119to sam\u0105 w male\u0144kiej celi.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego ranka ruszyli\u015bmy w drog\u0119 bez \u015bniadania. Do Darcedo dojechali\u015bmy ko\u0142o po\u0142udnia. Dali nam po szarym momo i kubku czarnej herbaty i natychmiast pognali do noszenia i t\u0142uczenia kamieni. Ka\u017cde z nas dosta\u0142o palet\u0119 do noszenia kamieni \u2013 zbite deski ze sznurkami i listw\u0105 na dole, kt\u00f3re zak\u0142ada\u0142o si\u0119 jak plecak. W \u017cyciu nie widzia\u0142am czego\u015b takiego i nie mia\u0142am poj\u0119cia, co z tym zrobi\u0107. Przez przypadek za\u0142o\u017cy\u0142am t\u0119 uprz\u0105\u017c odwrotnie. Jeden ze stra\u017cnik\u00f3w natychmiast uderzy\u0142 mnie w twarz, warcz\u0105c:<\/p>\n<p>&#8211; Lepiej uwa\u017caj. Nie okazuj lekcewa\u017cenia. Jak chcesz w ten spos\u00f3b nosi\u0107 kamienie?<\/p>\n<p>&#8211; Nigdy przedtem tego nie robi\u0142am \u2013 odpar\u0142am. \u2013 Sk\u0105d mam wiedzie\u0107, jak to za\u0142o\u017cy\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Zamknij pysk i do roboty \u2013 us\u0142ysza\u0142am.<\/p>\n<p>Kamienie nosili\u015bmy w dw\u00f3ch kolumnach. Nie wolno by\u0142o \u0142ama\u0107 szyku i trzeba by\u0142o maszerowa\u0107 r\u00f3wnym krokiem \u2013 czy to z ci\u0119\u017ckimi kamieniami, czy to z pust\u0105 palet\u0105. Kamienio\u0142om, w kt\u00f3rym inni wi\u0119\u017aniowie wysadzali i ci\u0119li kamienie, by\u0142 oddalony o jaki\u015b kilometr. Tam stra\u017cnicy obserwowali nas szczeg\u00f3lnie uwa\u017cnie.<\/p>\n<p>S\u0119dziwi lamowie, nie przyzwyczajeni do pracy fizycznej, szybko s\u0142abli i nie nad\u0105\u017cali ze swymi \u0142adunkami. Stra\u017cnicy szydzili z nich i bili za \u0142amanie kolumny.<\/p>\n<p>Czasami obserwowali nas okoliczni Tybeta\u0144czycy. Wielu p\u0142aka\u0142o, bo nie mogli nic dla nas zrobi\u0107. Po pewnym czasie Chi\u0144czycy dali spok\u00f3j starcom i po prostu zamykali ich w celach, goni\u0105c do roboty tylko m\u0142odszych.<\/p>\n<p>W wi\u0119zieniu by\u0142o oko\u0142o trzystu kobiet. Siwow\u0142ose starowinki, mniszki i m\u0142ode dziewcz\u0119ta. Pochodzi\u0142y\u015bmy z r\u00f3\u017cnych region\u00f3w Tybetu \u2013 z Lhasy, Derge, Czamdo, Lithangu, Czatringu, Amdo, Kardze, Njarongu. By\u0142y te\u017c w\u015br\u00f3d nas koczowniczki. M\u00f3wi\u0142o si\u0119 tu tyloma dialektami, \u017ce cz\u0119sto nie mog\u0142y\u015bmy si\u0119 ze sob\u0105 porozumie\u0107.<\/p>\n<p>W Darcedo zebrano wi\u0119kszo\u015b\u0107 bojownik\u00f3w, kt\u00f3rzy prze\u017cyli walki. Cz\u0119sto wypytywali\u015bmy si\u0119 nawzajem o dzieci. Tych, kt\u00f3rzy ich nie mieli i nie musieli si\u0119 o nie martwi\u0107, uwa\u017cano za prawdziwych szcz\u0119\u015bciarzy.<\/p>\n<p>Dziesi\u0119\u0107 kobiet skierowano do mycia samochod\u00f3w. Napatrzy\u0142y\u015bmy si\u0119 przy tym na ci\u0119\u017car\u00f3wki wy\u0142adowane z\u0142otymi pos\u0105gami z naszych klasztor\u00f3w. Ba\u0142y\u015bmy si\u0119 rozgl\u0105da\u0107, bo zawsze pilnowali nas stra\u017cnicy, ale czasem udawa\u0142o si\u0119 co\u015b dojrze\u0107. Wieczorami opowiada\u0142y\u015bmy o tym innym wi\u0119\u017aniarkom. Nasz kraj utraci\u0142 swoje matki, kt\u00f3re gni\u0142y w wi\u0119zieniach, i swoje b\u00f3stwa, kt\u00f3re wywo\u017cono do Chin.<\/p>\n<p>Wi\u0119zienie w Darcedo by\u0142o niegdy\u015b wielkim klasztorem, kt\u00f3ry nazywa\u0142 si\u0119 Ngamczoe. Spl\u0105drowano go i przerobiono na wi\u0119zienie. Chi\u0144czycy trzymali tu wielu wielkich, inkarnowanych lam\u00f3w. Wszyscy mnisi spali w g\u0142\u00f3wnej nawie. Cele kobiece \u2013 dziesi\u0119cio, dwudziestoosobowe \u2013 znajdowa\u0142y si\u0119 przy dziedzi\u0144cu.<\/p>\n<p>Pewnego dnia wezwa\u0142 mnie oficer i powiedzia\u0142 kr\u00f3tko:<\/p>\n<p>&#8211; Wczoraj opowiada\u0142a\u015b innym o ci\u0119\u017car\u00f3wkach z pos\u0105gami. Wiesz, co ci\u0119 czeka, je\u015bli nie p\u00f3jdziesz po rozum do g\u0142owy.<\/p>\n<p>Nieco p\u00f3\u017aniej skierowano mnie do pracy w chlewie, przy \u015bwiniach, hodowanych dla oficer\u00f3w. W wi\u0119zieniu zaczyna\u0142o brakowa\u0107 jedzenia. Nie dostawali\u015bmy ju\u017c momo, tylko papk\u0119 z kukurydzy lub owsa. Trzy miski na dzie\u0144.<\/p>\n<p>Dwa razy dziennie mnisi wychodzili na dw\u00f3r i wylewali zawarto\u015b\u0107 kibli do pobliskiego strumyka. Cz\u0119sto pr\u00f3bowali potem obmy\u0107 d\u0142onie i twarze. Po drodze przechodzili przez wielki kamienny dziedziniec. Wybiera\u0142am kawa\u0142ki jedzenia z pomyj, kt\u00f3rymi karmiono \u015bwinie, i rozrzuca\u0142am je po dziedzi\u0144cu. Chowaj\u0105c si\u0119 przed rozlokowanymi na dachu stra\u017cnikami, pokazywa\u0142am mnichom, gdzie po\u0142o\u017cy\u0142am resztki, a oni je podnosili i natychmiast zjadali. Kiedy si\u0119 g\u0142oduje, takie zdarzenie wydaje si\u0119 prawdziwym darem niebios.<\/p>\n<p>Pewnego dnia, gdy pracowa\u0142am w chlewie, us\u0142ysza\u0142am st\u0142umiony okrzyk:<\/p>\n<p>&#8211; Aro! Aro! \u2013 co w dialekcie z Khamu znaczy \u201echod\u017a tu\u201d.<\/p>\n<p>G\u0142osy dobiega\u0142y z niewielkiej celi z ma\u0142ym okienkiem. Zajrza\u0142am do \u015brodka i zobaczy\u0142am dw\u00f3ch m\u0119\u017cczyzn. Obaj byli ranni w nogi.<\/p>\n<p>&#8211; Jeste\u015b siostr\u0105 Dzugumy? \u2013 zapyta\u0142 jeden z nich, a ja natychmiast pomy\u015bla\u0142am, \u017ce m\u00f3j brat zosta\u0142 zabity.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, tak, czy co\u015b mu si\u0119 sta\u0142o?<\/p>\n<p>Zaprzeczyli i podzieli si\u0119 ze mn\u0105 kilkoma dobrymi wiadomo\u015bciami. Powiedzieli, \u017ce Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 Dalajlama zdo\u0142a\u0142 uciec z Tybetu i bezpiecznie dotrze\u0107 do Indii. Z rado\u015bci zakr\u0119ci\u0142o mi si\u0119 w g\u0142owie. Kiedy Chi\u0144czycy zacz\u0119li ostrzeliwa\u0107 Lhas\u0119 i Norbulingk\u0119, oni tak\u017ce pr\u00f3bowali ucieka\u0107, ale komuni\u015bci zablokowali wszystkie drogi. Ich wszyscy towarzysze zgin\u0119li, a oni, ranni, dostali si\u0119 do niewoli. Obaj byli z Derge w Khamie. Mego brata spotkali w Lhasie, przed Norbulingk\u0105 i razem walczyli z Chi\u0144czykami. Powiedzieli mi, \u017ce Dzuguma przedosta\u0142 si\u0119 do Indii. (Dzi\u015b mieszka w Nepalu.)<\/p>\n<p>Byli w strasznym stanie. Rany i g\u0142\u00f3d zrobi\u0142y swoje. Wybra\u0142am co lepsze kawa\u0142ki z pomyj, kt\u00f3rymi karmi\u0142y\u015bmy \u015bwinie, ulepi\u0142am z nich kulki i wrzuci\u0142am przez to okienko. Musia\u0142am dobrze celowa\u0107, bo byli tak s\u0142abi, \u017ce gdyby upad\u0142y dalej, nie zdo\u0142aliby do nich dope\u0142zn\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Kiedy tylko zobaczy\u0142am mnich\u00f3w z wiadrami, natychmiast przekaza\u0142am im wspania\u0142e wie\u015bci o ucieczce Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci. Nie posiadali\u015bmy si\u0119 z rado\u015bci, \u017ce nie wpad\u0142 w \u0142apy Chi\u0144czyk\u00f3w. Wierzyli\u015bmy, \u017ce wkr\u00f3tce wr\u00f3ci i wszystko zmieni si\u0119 na lepsze.<\/p>\n<p>Z rado\u015bci zacz\u0119\u0142am \u015bpiewa\u0107 pie\u015b\u0144 z naszych rodzinnych stron, kt\u00f3rej nauczy\u0142 mnie ojciec. \u015apiewa\u0142o si\u0119 j\u0105 zim\u0105:<\/p>\n<p>Spad\u0142 \u015bnieg, ale nie b\u0105d\u017a smutny,<\/p>\n<p>Po \u015bnie\u017cycy zawsze wstaje s\u0142o\u0144ce.<\/p>\n<p>Ka\u017cdy wi\u0119zie\u0144, kt\u00f3ry us\u0142ysza\u0142 t\u0119 pie\u015b\u0144, musia\u0142 wiedzie\u0107, \u017ce sta\u0142o si\u0119 co\u015b dobrego. Wszyscy mnie zagadywali, a ja opowiada\u0142am im o szcz\u0119\u015bliwej ucieczce Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W chlewie pracowa\u0142y cztery kobiety: Ngangco \u0141angmo z Lithangu, Dolkar i Jangczen z Czatringu i ja. Wszystkie mia\u0142y\u015bmy po dwadzie\u015bcia par\u0119 lat.<\/p>\n<p>Naczelnik wi\u0119zienia, Chi\u0144czyk Trang Tsu Do Trang, regularnie nas gwa\u0142ci\u0142. Wzywa\u0142 kolejno do swojej kwatery \u2013 pod pretekstem sprz\u0105tania \u2013 i brutalnie gwa\u0142ci\u0142. A potem straszy\u0142, \u017ceby\u015bmy nikomu nie powiedzia\u0142y. Szczeg\u00f3lnie upodoba\u0142 sobie mnie. Zawsze rozpuszcza\u0142 w szklance wody pachn\u0105c\u0105 pi\u017cmem pastylk\u0119 i kaza\u0142 nam to pi\u0107. P\u00f3\u017aniej dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce by\u0142 to jaki\u015b \u015brodek antykoncepcyjny.<\/p>\n<p>Za ka\u017cdym razem strasznie p\u0142aka\u0142y\u015bmy. To okropne uczucie nie mie\u0107 prawa do swego cia\u0142a. Nic jednak nie mog\u0142y\u015bmy zrobi\u0107. Wszyscy wi\u0119\u017aniowie konali z g\u0142odu, a my w tym chlewie mia\u0142y\u015bmy chocia\u017c pomyje i resztki ze sto\u0142\u00f3w stra\u017cnik\u00f3w. Dzi\u0119ki temu nie g\u0142odowa\u0142y\u015bmy.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu odwo\u0142ano tego bydlaka i zast\u0105pi\u0142 go inny oficer. Nie posiada\u0142y\u015bmy si\u0119 ze szcz\u0119\u015bcia.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Ci\u0105gle wynosi\u0142am resztki na dziedziniec, ale nie mog\u0142am nie zauwa\u017cy\u0107, \u017ce mnisi s\u0105 coraz bardziej wycie\u0144czeni. Mieli zapadni\u0119te oczy, wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe, coraz wi\u0119ksze g\u0142owy na coraz bardziej wiotkich szyjach. Wygl\u0105dali jak g\u0142odne duchy. Strach by\u0142o na nich patrze\u0107.<\/p>\n<p>W Darcedo jedzenia brakowa\u0142o od samego pocz\u0105tku. W Kardze zwykle dawali nam momo, a tu wy\u0142\u0105cznie papki i kleiki. Wszyscy szybko s\u0142abli. Najlepiej trzyma\u0142a si\u0119 nasza czw\u00f3rka z chlewa, bo mia\u0142y\u015bmy pomyje.<\/p>\n<p>Darcedo jest wielkim regionem. S\u0105 tu trzy g\u0142\u00f3wne drogi: p\u00f3\u0142nocna, wschodnia i zachodnia. Wzd\u0142u\u017c drogi, kt\u00f3ra nazywa\u0142a si\u0119 Jarlotago, kopali zbiorowe groby dla wi\u0119\u017ani\u00f3w. W owym czasie od\u00f3r rozk\u0142adaj\u0105cych si\u0119 cia\u0142 sprawia\u0142, \u017ce nie da\u0142o si\u0119 ni\u0105 je\u017adzi\u0107. Do dzi\u015b pe\u0142no tam ludzkich ko\u015bci. Dobrze pami\u0119tam, gdzie by\u0142y do\u0142y, do kt\u00f3rych wrzucali cia\u0142a pomordowanych i zag\u0142odzonych wi\u0119\u017ani\u00f3w. Dzie\u0144 w dzie\u0144 opr\u00f3\u017cniali tam kilka ci\u0119\u017car\u00f3wek z trupami. Raz mniej, raz wi\u0119cej: zwykle osiem, dziewi\u0119\u0107, dziesi\u0119\u0107.<\/p>\n<p>Nie oznacza\u0142o to zmniejszenia tempa prac przy rozbudowie wi\u0119zienia. Wszystko robili skazani \u2013 od dobywania kamieni po murark\u0119 i stolark\u0119.<\/p>\n<p>Wstawa\u0142y\u015bmy o si\u00f3dmej, o \u00f3smej przynosili \u015bniadanie, praca zaczyna\u0142a si\u0119 o dziewi\u0105tej. Obiad dawali, gdy wykonano porann\u0105 norm\u0119. Robili wtedy godzinn\u0105 przerw\u0119, bo stra\u017cnicy musieli odpocz\u0105\u0107 po jedzeniu. Druga tura trwa\u0142a jakie\u015b cztery godziny. Po kolacji mieli\u015bmy dwie godziny edukacji politycznej. Te wiece reedukacyjne odbywa\u0142y si\u0119 co wiecz\u00f3r w ka\u017cdym wi\u0119zieniu. Dla Chi\u0144czyk\u00f3w by\u0142a to okazja do l\u017cenia i karania wi\u0119\u017ani\u00f3w, kt\u00f3rzy si\u0119 im narazili. M\u00f3wili, \u017ce Mao Zedong jest naszym ojcem. Opowiadali, \u017ce Chiny s\u0105 najlepszym krajem na \u015bwiecie. \u201eCzekacie na Dalajlam\u0119 \u2013 powiadali \u2013 ale on jest bezradny. Mo\u017ce liza\u0107 buty imperialistycznej Ameryki, ale i tak nie udziel\u0105 mu \u017cadnej pomocy. Nie potrafi nawet zadba\u0107 o w\u0142asne zdrowie. Jeste\u015bcie sko\u0144czeni\u201d.<\/p>\n<p>Wi\u0119\u017aniowie, kt\u00f3rzy byli wcze\u015bniej \u017cebrakami, znali chi\u0144ski lub kolaborowali z komunistami, mieli specjalny status. Szpiegowali i donosili. Chi\u0144czycy namawiali ich do tego, obiecuj\u0105c pieni\u0105dze lub szybkie zwolnienie. Czasem faktycznie to robili, informuj\u0105c nas przy tym na uroczystym wiecu, \u017ce zwolniony by\u0142 wzorowym wi\u0119\u017aniem, donosz\u0105cym o zachowaniu i post\u0119pkach innych skazanych.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu jeden z donosicieli powiedzia\u0142 na sesji edukacyjnej, \u017ce pie\u015b\u0144, kt\u00f3r\u0105 \u015bpiewa\u0142am musia\u0142a mie\u0107 jaki\u015b podtekst, bo wszyscy, nawet mnisi, chodzili podekscytowani. Oskar\u017cy\u0142 mnie te\u017c o wynoszenie resztek mnichom.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce potem wezwali mnie do biura, do kt\u00f3rego przynie\u015bli drewniane koryto z chlewu. Kazali mi na nim ukl\u0119kn\u0105\u0107, podnie\u015b\u0107 r\u0119ce i zacz\u0119li przes\u0142uchanie.<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego \u015bpiewa\u0142a\u015b? O co ci chodzi\u0142o? Uwa\u017casz, \u017ce nadejd\u0105 lepsze czasy? Jakie lepsze czasy? Co mia\u0142a\u015b na my\u015bli?<\/p>\n<p>&#8211; To tylko stara piosenka z moich rodzinnych stron. Po prostu nagle do mnie wr\u00f3ci\u0142a. Nic dobrego ju\u017c nas nie spotka. Przecie\u017c wszystko przepad\u0142o. Zgin\u0119\u0142o tylu ludzi.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu uznali mnie winn\u0105 trzech przest\u0119pstw: informowania wi\u0119\u017ani\u00f3w o wywo\u017ceniu pos\u0105g\u00f3w do Chin, podbierania karmy \u015bwiniom i zanoszenia jej mnichom oraz \u015bpiewania pie\u015bni. Znowu zacz\u0119li mi grozi\u0107 egzekucj\u0105. M\u00f3wili, \u017ce \u017cadna inna skazana nie dopu\u015bci\u0142a si\u0119 wcze\u015bniej tak ci\u0119\u017ckich zbrodni, i orzekli, \u017ce egzekucja brata niczego mnie nauczy\u0142a, skoro mam czelno\u015b\u0107 dopuszcza\u0107 si\u0119 nowych przest\u0119pstw za kratami.<\/p>\n<p>Kl\u0119cza\u0142am na tym korycie niemal cztery godziny. Ostre drewno rani\u0142o kolana. Nosz\u0119 te blizny do dzisiaj. Kiedy wsta\u0142am, w butach chlupota\u0142a mi krew. Odebrali mi prac\u0119 przy \u015bwiniach i powiedzieli, \u017ce b\u0119d\u0119 siedzie\u0107 w celi, \u017ceby \u201ewszystko sobie przemy\u015ble\u0107\u201d.<\/p>\n<p>Ca\u0142ymi dniami wygl\u0105da\u0142am potem przez okno. Obserwowa\u0142am mnich\u00f3w, kt\u00f3rzy taszczyli swoje wiadra, szukaj\u0105c resztek w starych schowkach. Ale jedzenia ju\u017c nie by\u0142o.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Trzecia droga z Darcedo nazywa si\u0119 Gjanagtago i prowadzi do Chin.<\/p>\n<p>Po p\u00f3\u0142tora roku, jesieni\u0105 1960, przeniesiono mnie ponownie. Wiele kobiet z Darcedo zmar\u0142o ju\u017c z g\u0142odu. Z pozosta\u0142ych wyselekcjonowali setk\u0119 dwudziestoparolatek. Wraz z grup\u0105 oko\u0142o dwustu m\u0119\u017cczyzn wys\u0142ali nas do kopalni o\u0142owiu w Gothang Gjalpo, tu\u017c za chi\u0144sk\u0105 granic\u0105.<\/p>\n<p>Szli\u015bmy tam w dw\u00f3ch kolumnach w eskorcie uzbrojonych stra\u017cnik\u00f3w. Pi\u0119\u0107 dni. Dostawali\u015bmy przyzwoite jedzenie, bez kt\u00f3rego z pewno\u015bci\u0105 nie dotarliby\u015bmy do celu. Dawali nam momo i zup\u0119, nie sk\u0142adaj\u0105c\u0105 si\u0119 wy\u0142\u0105cznie z wody. By\u0142o nawet co zlizywa\u0107 z \u0142y\u017cki.<\/p>\n<p>Ka\u017cdy wi\u0119zie\u0144 ni\u00f3s\u0142 sw\u00f3j ca\u0142y dobytek. Ja nie mia\u0142am nic poza kubkiem. Ci\u0105gle te\u017c chodzi\u0142am w czubie, w kt\u00f3rej aresztowano mnie przed dwoma laty. By\u0142a dla mnie wszystkim. R\u0119kawy s\u0142u\u017cy\u0142y za poduszk\u0119, jedna po\u0142a za materac, a druga za ko\u0142dr\u0119. W Darcedo nie mieli\u015bmy \u017cadnej po\u015bcieli ani koc\u00f3w.<\/p>\n<p>Kiedy tak maszerowali\u015bmy, postanowi\u0142am odebra\u0107 sobie \u017cycie, skacz\u0105c z mostu. Modli\u0142am si\u0119 do Trzech Klejnot\u00f3w. Zdecydowa\u0142am, \u017ce skocz\u0119 z mostu Czagsam, kt\u00f3ry \u0142\u0105czy\u0142 Tybet z Chinami. Ale nie mog\u0142am tego zrobi\u0107, bo przed wej\u015bciem na most powi\u0105zano nas w sze\u015bcioosobowe grupy.<\/p>\n<p>Kiedy wreszcie dotarli\u015bmy do Gothang Gjalpo, naszym oczom ukaza\u0142 si\u0119 niewiarygodny widok. T\u0142um haruj\u0105cych w kopalni wi\u0119\u017ani\u00f3w przypomina\u0142 mrowisko. By\u0142y ich tysi\u0105ce. Sami Tybeta\u0144czycy. Wszyscy, jak w Darcedo, zag\u0142odzeni. Wielu s\u0142ania\u0142o si\u0119 na nogach i podpiera\u0142o kijami. Niekt\u00f3rzy nie mogli nawet podnie\u015b\u0107 g\u0142owy.<\/p>\n<p>Wi\u0119zienie le\u017ca\u0142o w korycie dw\u00f3ch rzek, tu\u017c za nim wyrasta\u0142a wysoka g\u00f3ra. Nie by\u0142o mowy o ucieczce. Skazani dr\u0105\u017cyli w zboczu gigantyczn\u0105 jam\u0119, z kt\u00f3rej dobywano o\u0142\u00f3w.<\/p>\n<p>Podzielono nas na dziesi\u0119cioosobowe grupy robocze. Ka\u017cdy dosta\u0142 ma\u0142y m\u0142otek, kt\u00f3rym rozbija\u0142 wynoszon\u0105 z jamy rud\u0119. Wieczorem wa\u017cono nasz urobek. Je\u017celi nie wyrobili\u015bmy normy \u2013 nie pami\u0119tam, ile to by\u0142o kilogram\u00f3w \u2013 karano nas odebraniem lub ograniczeniem racji \u017cywno\u015bciowych, kukurydzianej lub owsianej papki.<\/p>\n<p>Udawa\u0142am, \u017ce jestem chora i nie mog\u0119 pracowa\u0107. Przenie\u015bli mnie do ogr\u00f3dka, w kt\u00f3rym uprawia\u0142y\u015bmy warzywa dla chi\u0144skich stra\u017cnik\u00f3w. Tu przynajmniej mo\u017cna by\u0142o znale\u017a\u0107 co\u015b do jedzenia.<\/p>\n<p>Czy to w kopalni, czy w ogrodzie, wsz\u0119dzie pilnowali nas uzbrojeni \u017co\u0142nierze. Nie spuszczali nas z oka. Ka\u017cdy, kto chcia\u0142 i\u015b\u0107 za potrzeb\u0105, musia\u0142 ponie\u015b\u0107 r\u0119k\u0119 i prosi\u0107 o pozwolenie. Obowi\u0105zkowa formu\u0142a brzmia\u0142a: Boko D\u017cesu, \u201ePrzepraszam Pana\u201d. Je\u015bli stra\u017cnik skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, mo\u017cna by\u0142o i\u015b\u0107, je\u017celi nie zareagowa\u0142, trzeba by\u0142o kontynuowa\u0107 prac\u0119.<\/p>\n<p>Nie chorowa\u0142am, bo zjada\u0142am ka\u017cde zielone k\u0142\u0105cze i listek, jakie wpad\u0142y mi w r\u0119ce. Nacjonali\u015bci z Kuomintangu zjadali te\u017c znalezione na polu robaki (by\u0142y dwa rodzaje: bia\u0142e i czerwone). Ja nie mog\u0142am si\u0119 na to zdoby\u0107, ale jad\u0142am listki, zio\u0142a i traw\u0119.<\/p>\n<p>Po jakim\u015b czasie by\u0142am ju\u017c tak s\u0142aba, \u017ce ledwie chodzi\u0142am. Nie mog\u0142am pokona\u0107 nawet kilku metr\u00f3w. Wstawa\u0142am i upada\u0142am. Nie mia\u0142am si\u0142y na zawi\u0105zania paska od czuby. Ci\u0105gle przydeptywa\u0142am sobie po\u0142y. W ko\u0144cu odpad\u0142a ca\u0142a podszewka.<\/p>\n<p>Gdy dawali nam zup\u0119, ka\u017cdy opiera\u0142 si\u0119 ca\u0142ym ci\u0119\u017carem na kiju i natychmiast j\u0105 wypija\u0142. Byli\u015bmy tak dr\u017c\u0105cy i s\u0142abi, \u017ce nie mogli\u015bmy utrzyma\u0107 misek. A jak si\u0119 potkn\u0105\u0142e\u015b i wyla\u0142e\u015b, by\u0142o po wszystkim.<\/p>\n<p>Kiedy kucharz ni\u00f3s\u0142 do nas kocio\u0142, schodzili si\u0119 stra\u017cnicy. Dla nich to by\u0142a wy\u015bmienita zabawa. Opr\u00f3\u017cniony kocio\u0142 stawiano na \u015brodku celi i pozwalano skazanym \u201ewybra\u0107 resztki\u201d. Na dany sygna\u0142 wszyscy rzucali si\u0119 do kot\u0142a, wsadzaj\u0105c we\u0144 g\u0142owy, r\u0119ce. Wi\u0119\u017aniowie byli tak s\u0142abi, \u017ce wywracali si\u0119, zataczali, deptali, walcz\u0105c o dost\u0119p do pustego gara. Chi\u0144czycy za\u015bmiewali si\u0119 do rozpuku.<\/p>\n<p>Zawsze wtedy p\u0142aka\u0142am. Nie mog\u0142am tego poj\u0105\u0107, w ko\u0144cu byli\u015bmy takimi samymi lud\u017ami. Modli\u0142am si\u0119 do Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i Trzech Klejnot\u00f3w o uwolnienie nas o tych m\u0119czarni.<\/p>\n<p>Czasami stra\u017cnicy zabawiali si\u0119, wynosz\u0105c wi\u0119\u017aniom herbaciane fusy. Siadali na pag\u00f3rku i rozrzucali stare li\u015bcie, a skazani \u015bcigali si\u0119 do nich niczym pijane szkielety. Od jedzenia fus\u00f3w czernia\u0142y j\u0119zyki i wargi.<\/p>\n<p>Wszystkie te sceny widz\u0119 tak wyra\u017anie, jakby wydarzy\u0142y si\u0119 wczoraj. Czasami, kiedy jem kolacj\u0119, pojawiaj\u0105 si\u0119 twarze wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017ani\u00f3w i jedzenie staje mi w gardle.<\/p>\n<p>Kiedy umiera si\u0119 z g\u0142odu, my\u015bli si\u0119 tylko o jedzeniu. P\u0142acze i b\u0142aga o kawa\u0142ek chleba czy misk\u0119 campy. Ci\u0105gle rozmawia o rozmaitych potrawach. Krzyk i p\u0142acz jedynie os\u0142abiaj\u0105. Potem ju\u017c tylko si\u0119 j\u0119czy. I umiera, majacz\u0105c o jedzeniu.<\/p>\n<p>Spa\u0142y\u015bmy w dw\u00f3ch rz\u0119dach, od \u015bciany do \u015bciany. Na ka\u017cd\u0105 przypada\u0142o jakie\u015b czterdzie\u015bci pi\u0119\u0107 centymetr\u00f3w pod\u0142ogi. Poniewa\u017c zosta\u0142a z nas tylko sk\u00f3ra i ko\u015bci, by\u0142o tego a\u017c nadto.<\/p>\n<p>Niekt\u00f3re kobiety p\u0142aka\u0142y przez sen i b\u0142aga\u0142y o jedzenie. Czasem czu\u0142o si\u0119, \u017ce le\u017c\u0105ca obok osoba robi si\u0119 zimna. Rano okazywa\u0142o si\u0119, kto prze\u017cy\u0142, a kto umar\u0142. Trupy wynoszono na korytarz. Do dzi\u015b czuj\u0119 ch\u0142\u00f3d \u015bmierci tych wszystkich kobiet, kt\u00f3re umar\u0142y, we \u015bnie, obok mnie.<\/p>\n<p>Najcz\u0119\u015bciej \u015bni\u0142y\u015bmy o jedzeniu. O \u015bwie\u017cym chlebie, o campie, o ulubionych potrawach, pod kt\u00f3rymi uginaj\u0105 si\u0119 sto\u0142y i kt\u00f3re nigdy si\u0119 nie ko\u0144cz\u0105. Przebudzenie z takiego snu jest koszmarem. G\u0142\u00f3d wydaje si\u0119 wtedy jeszcze gorszy.<\/p>\n<p>Thupten Dhargje \u2013 \u017cyje do dzi\u015b \u2013 pr\u00f3bowa\u0142 kiedy\u015b ugry\u017a\u0107 zw\u0142oki wi\u0119\u017ania, kt\u00f3ry umar\u0142 w nocy w jego celi. Stra\u017cnicy zauwa\u017cyli, co si\u0119 dzieje, zwi\u0105zali go i powlekli na thamzing. Po tym incydencie nie trzymali ju\u017c trup\u00f3w w korytarzu, tylko wrzucali je za taki drewniany p\u0142otek.<\/p>\n<p>Przy pierwszej okazji spyta\u0142am Thuptena, ile uda\u0142o mu si\u0119 zje\u015b\u0107 i jak smakuje ludzkie cia\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Nie by\u0142o nic do jedzenia \u2013 odpar\u0142. \u2013 Sama sk\u00f3ra i ko\u015bci, \u017cadnego mi\u0119sa. Zanim zd\u0105\u017cy\u0142em przegry\u017a\u0107 t\u0119 sk\u00f3r\u0119, dopadli mnie Chi\u0144czycy.<\/p>\n<p>Umieraj\u0105cy dzieli si\u0119 na dwie grupy: jedni odchodzili modl\u0105c si\u0119 do Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i Trzech Klejnot\u00f3w, inni \u2013 j\u0119cz\u0105c i b\u0142agaj\u0105c o jedzenie.<\/p>\n<p>Pomy\u015bla\u0142am, \u017ce musz\u0119 przygotowa\u0107 si\u0119 na \u015bmier\u0107. Z paska tkaniny, na kt\u00f3rym zawi\u0105za\u0142am sto osiem supe\u0142k\u00f3w, zrobi\u0142am sobie r\u00f3\u017caniec. Modli\u0142am si\u0119 bezg\u0142o\u015bnie i recytowa\u0142am pud\u017c\u0119 Tary.<\/p>\n<p>Czu\u0142am si\u0119 coraz gorzej. Nie mog\u0142am ju\u017c chodzi\u0107. Siedzia\u0142am tylko i powtarza\u0142am mantry. Pewnej nocy poczu\u0142am, \u017ce m\u00f3j nos robi si\u0119 zupe\u0142nie zimny. Nie wiedzia\u0142am, co si\u0119 dzieje. Pomy\u015bla\u0142am, \u017ce przysz\u0142a moja kolej.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego ranka us\u0142ysza\u0142am d\u017awi\u0119k spadaj\u0105cej wody. Otworzy\u0142am oczy i zobaczy\u0142am, \u017ce le\u017c\u0119 w drewnianej klatce na trupy. Poczu\u0142am przejmuj\u0105cy smutek i zacz\u0119\u0142am modli\u0107 si\u0119 do Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i Trzech Klejnot\u00f3w.<\/p>\n<p>Ludzie, kt\u00f3rzy przyszli po zw\u0142oki, zauwa\u017cyli, \u017ce mam otwarte oczy, i odnie\u015bli mnie do celi. Kto\u015b zd\u0105\u017cy\u0142 zabra\u0107 moj\u0105 czub\u0119 i podmieni\u0107 j\u0105 na stary \u0142achman, kt\u00f3rym mnie okryto.<\/p>\n<p>W naszej celi w\u0142a\u015bciwie nie by\u0142o ju\u017c nikogo. Wszystkie umar\u0142y. Ze stu kobiet, kt\u00f3re przywie\u017ali tu z Darcedo, zosta\u0142y\u015bmy tylko cztery. Poniewa\u017c nie by\u0142o co ze mn\u0105 zrobi\u0107, odes\u0142ano mnie do tr\u00f3jki, kt\u00f3ra opiekowa\u0142a si\u0119 \u015bwiniami.<\/p>\n<p>W 1962 roku naczelnika Ma Kutra zast\u0105pi\u0142 Bhe Kutra (kutra \u2013 to tytu\u0142, oznaczaj\u0105cy wysokiego urz\u0119dnika). Kiedy przekazywali sobie dokumenty, stary komendant powiedzia\u0142 nowemu, \u017ce w latach 1960-62 w obozie umar\u0142o z g\u0142odu 12.091 Tybeta\u0144czyk\u00f3w. Ich rozmow\u0119 pods\u0142ucha\u0142 Tenzin Norgaj, Tybeta\u0144czyk, kt\u00f3ry pracowa\u0142 w wi\u0119zieniu. By\u0142 tak zaszokowany, \u017ce powt\u00f3rzy\u0142 to lekarzowi, i wkr\u00f3tce m\u00f3wili o tym ju\u017c wszyscy.<\/p>\n<p>Do ko\u0144ca \u017cycia nie zapomn\u0119 tej liczby: 12.091.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>S\u0105siedzi namawiali mego brata Nim\u0119, \u017ceby zawi\u00f3z\u0142 mi do wi\u0119zienia jedzenie. Radzili, by chodzi\u0142 od domu do domu i \u017cebra\u0142 o datki. Obawiali si\u0119, \u017ce je\u015bli nie zrobi tego w taki spos\u00f3b, Chi\u0144czycy mog\u0105 go oskar\u017cy\u0107 o kradzie\u017c \u017cywno\u015bci. Brat zrobi\u0142 to i w ko\u0144cu dotar\u0142 do Gothang Gjalpo.<\/p>\n<p>W tym czasie zosta\u0142a nas ju\u017c tylko garstka. Kiedy Nima stan\u0105\u0142 przed bram\u0105 z workiem campy, mas\u0142a, suszonego mi\u0119sa, sera i herbaty, Chi\u0144czycy powiedzieli mu, \u017ce nie mo\u017ce przekaza\u0107 mi \u017cywno\u015bci, bo w\u0142adze dbaj\u0105 o wi\u0119\u017ani\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Nie potrzebuj\u0105 tu waszego jedzenia. Maj\u0105 wszystko, czego im trzeba. Nikt nigdy nie przynosi\u0142 i nie b\u0119dzie przynosi\u0142 paczek do Gothang Gjalpo.<\/p>\n<p>Mieli\u015bmy lekarza, wi\u0119\u017ania, Chi\u0144czyka z Kuomintangu, kt\u00f3rego mianowano obozowym doktorem, \u017ceby \u0142adnie wygl\u0105da\u0142o na papierze. W gruncie rzeczy, cho\u0107 by\u0142 dobrym cz\u0142owiekiem, w niczym nie przypominaj\u0105cym chi\u0144skich komunist\u00f3w, nie m\u00f3g\u0142 dla nas zrobi\u0107 zbyt wiele. Ten lekarz wtr\u0105ci\u0142 si\u0119 do rozmowy i zacz\u0105\u0142 przekonywa\u0107 stra\u017cnik\u00f3w, \u017ceby pozwolili bratu \u2013 kt\u00f3ry p\u0142aka\u0142 i pokazywa\u0142 \u017co\u0142nierzom p\u0119cherze na stopach \u2013 zanie\u015b\u0107 mi jedzenie, skoro przeby\u0142 z nim taki szmat drogi.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu Chi\u0144czycy kazali mu skosztowa\u0107 ka\u017cdego produktu \u2013 pewnie po to, by sprawdzi\u0107, czy nie s\u0105 zatrute \u2013 i przekazali paczk\u0119 doktorowi.<\/p>\n<p>Zanim pozwolono mi na widzenie z bratem, stra\u017cnik ostrzeg\u0142 mnie, \u017ce mam wygl\u0105da\u0107 na zadowolon\u0105 i nie wspomina\u0107 o g\u0142odzie. Grozi\u0142 surowymi konsekwencjami. Na koniec powiedzia\u0142, \u017ce je\u015bli dobrze si\u0119 sprawi\u0119, to by\u0107 mo\u017ce dostan\u0119 w nagrod\u0119 co\u015b do jedzenia.<\/p>\n<p>Posz\u0142am wi\u0119c, jak mi kazali, z u\u015bmiechem, ale brat zacz\u0105\u0142 p\u0142aka\u0107, gdy tylko na mnie spojrza\u0142. Nie wierzy\u0142 w\u0142asnym oczom. Nie rozmawiali\u015bmy ze sob\u0105. Nie by\u0142 w stanie wykrztusi\u0107 s\u0142owa.<\/p>\n<p>Kiedy wysz\u0142am na wolno\u015b\u0107 powiedzia\u0142 mi:<\/p>\n<p>&#8211; Nie pozna\u0142em ci\u0119. Nie wiedzia\u0142em, \u017ce cz\u0142owiek mo\u017ce tak wygl\u0105da\u0107. Te zapadni\u0119te oczy, wystaj\u0105ce ko\u015bci&#8230; To by\u0142o przera\u017caj\u0105ce. Nie mog\u0142em tego znie\u015b\u0107. Widzia\u0142em wszystkie ko\u015bci.<\/p>\n<p>Brat m\u00f3wi\u0142, \u017ce po tym spotkaniu nie m\u00f3g\u0142 je\u015b\u0107 miesi\u0105cami. Ilekro\u0107 patrzy\u0142 na jedzenie, widzia\u0142 moj\u0105 twarz. Chi\u0144czycy kazali mi powiedzie\u0107 bratu, \u017ce nie jestem g\u0142odna, ale nie potrafi\u0142am si\u0119 do tego zmusi\u0107.<\/p>\n<p>Potem codziennie lekarz przynosi\u0142 mi troch\u0119 campy. Powiedzia\u0142, \u017ce je\u015bli da mi ca\u0142y worek, zjem wszystko od razu i umr\u0119. Dzi\u0119ki regularnym, coraz wi\u0119kszym racjom, wyja\u015bni\u0142, stopniowo odzyskam si\u0142y. To by\u0142 naprawd\u0119 dobry cz\u0142owiek. Prze\u017cy\u0142. Pracuje dzi\u015b gdzie\u015b w Chinach.<\/p>\n<p>Nie umiem opisa\u0107 smaku pierwszej gar\u015bci campy. Oczywi\u015bcie, natychmiast chcia\u0142am wi\u0119cej, ale lekarz by\u0142 nieugi\u0119ty. Codziennie zwi\u0119ksza\u0142 porcj\u0119 i wkr\u00f3tce jad\u0142am ju\u017c codziennie pe\u0142n\u0105 misk\u0119. By\u0142am szcz\u0119\u015bliwa.<\/p>\n<p>Wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie m\u00f3wili, \u017ce pachn\u0119 camp\u0105. Wydaje mi si\u0119, \u017ce to prawda \u2013 kiedy jesz camp\u0119, to ni\u0105 pachniesz. Pytali, co przyni\u00f3s\u0142 brat, ile z tego dosta\u0142am, ile zjad\u0142am. Ja by\u0142am syta, ale oni&#8230; Wiele o tym my\u015bla\u0142am. Z jednej strony, chcia\u0142am si\u0119 podzieli\u0107, z drugiej, ba\u0142am si\u0119, \u017ce nie starczy. Z jednej strony, codziennie pe\u0142na miska, z drugiej \u2013 symboliczna, jednorazowa garstka dla ka\u017cdego&#8230;<\/p>\n<p>Czu\u0142am si\u0119 znacznie lepiej. Mog\u0142am chodzi\u0107 a nawet pracowa\u0107. W ko\u0144cu podj\u0119\u0142am decyzj\u0119 i powiedzia\u0142am doktorowi, \u017ce chc\u0119 si\u0119 podzieli\u0107 jedzeniem z innymi wi\u0119\u017aniami. Os\u0142upia\u0142. Pyta\u0142, czy jestem pewna. Odpar\u0142am, \u017ce nie mog\u0119 znie\u015b\u0107 tej sytuacji. Wyrazu ich twarzy, gdy m\u00f3wi\u0105, \u017ce pachn\u0119 camp\u0105.<\/p>\n<p>Lekarz za\u0142atwi\u0142 wielki kocio\u0142, kt\u00f3ry nale\u017ca\u0142 niegdy\u015b do klasztoru. Rozpali\u0142 ogie\u0144 i powiedzia\u0142, \u017cebym zrobi\u0142a zup\u0119. Ka\u017cdy wi\u0119zie\u0144 dosta\u0142 pe\u0142n\u0105 misk\u0119. Niekt\u00f3rzy wypijali j\u0105 jeszcze przy kotle, tak gor\u0105c\u0105, \u017ce oblewali si\u0119 potem. Inni zanosili swoje porcje do cel i jedli powoli, dolewaj\u0105c wody.<\/p>\n<p>Zosta\u0142o nas ju\u017c naprawd\u0119 niewielu, ledwie setka. Wszyscy byli bardzo szcz\u0119\u015bliwi i serdecznie mi dzi\u0119kowali. M\u00f3wili, \u017ce b\u0119d\u0105 si\u0119 modli\u0107 o moje d\u0142ugie \u017cycie i szcz\u0119\u015bliwy powr\u00f3t do rodzinnego domu.<\/p>\n<p>Stra\u017cnicy si\u0119 nie wtr\u0105cali, bo wszystko za\u0142atwi\u0142 lekarz. Kiedy wi\u0119\u017aniowie zacz\u0119li mu dzi\u0119kowa\u0107, poprosi\u0142, \u017ceby go nie chwalili i nie m\u00f3wili o nim nic dobrego. Nie chcia\u0142, by w\u0142adze dowiedzia\u0142y si\u0119, \u017ce pomaga wi\u0119\u017aniom.<\/p>\n<p>W 1963 roku w wi\u0119zieniu zosta\u0142y tylko cztery kobiety i mo\u017ce pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu, sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu m\u0119\u017cczyzn. Ob\u00f3z wydawa\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie pusty. W ko\u0144cu wszystkich skazanych i stra\u017cnik\u00f3w przewieziono z powrotem do Darcedo. Gothang Gjalpo, w kt\u00f3rym g\u0142\u00f3d i niewolnicza praca zabi\u0142y ponad dwana\u015bcie tysi\u0119cy Tybeta\u0144czyk\u00f3w, zmieni\u0142o si\u0119 w wi\u0119zienie duch\u00f3w.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W pobli\u017cu Darcedo, w Simacza, by\u0142 specjalny ob\u00f3z pracy dla kobiet. Nasza czw\u00f3rka do\u0142\u0105czy\u0142a do pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu skazanych z Darcedo i innych wi\u0119zie\u0144. Uprawia\u0142y\u015bmy warzywa dla Chi\u0144czyk\u00f3w \u2013 kapust\u0119, papryk\u0119, rzodkiew. Przy okazji zawsze uda\u0142o si\u0119 co\u015b ukra\u015b\u0107 i zje\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Pr\u00f3bowa\u0142y\u015bmy te\u017c wynosi\u0107 jedzenie dla innych wi\u0119\u017aniarek. Stra\u017cniczki nie spuszcza\u0142y nas z oka i rewidowa\u0142y w bramie, ale zrobi\u0142y\u015bmy specjalne kieszenie w czubach i po kryjomu wsuwa\u0142y\u015bmy do nich warzywa. Nigdy nas na tym nie przy\u0142apano.<\/p>\n<p>Wi\u0119kszo\u015b\u0107 kobiet by\u0142a stara i s\u0142aba. M\u0142ode i zdrowe pracowa\u0142y w polu, reszta \u2013 przy we\u0142nie. Na kradzionych warzywach wszystkie szybko odzyskiwa\u0142y\u015bmy si\u0142y. Chi\u0144czycy zorientowali si\u0119, \u017ce co\u015b jest nie tak, i cz\u0119sto wymy\u015blali nam od z\u0142odziejskich nierob\u00f3w.<\/p>\n<p>Tutaj w celach te\u017c nie by\u0142o prycz ani materac\u00f3w, ale ka\u017cda z nas dosta\u0142a ma\u0142y we\u0142niany koc. Za kibel s\u0142u\u017cy\u0142o drewniane wiadro.<\/p>\n<p>Funkcj\u0119 stra\u017cnik\u00f3w pe\u0142ni\u0142y kobiety \u2013 w wi\u0119kszo\u015bci Chinki, ale by\u0142o te\u017c kilka Tybetanek, z regu\u0142y \u017con Chi\u0144czyk\u00f3w. Kiedy w pobli\u017cu kr\u0119cili si\u0119 Chi\u0144czycy, udawa\u0142y bardzo srogie i strasznie nam wymy\u015bla\u0142y, ale tak naprawd\u0119 by\u0142y dla nas dobre i stara\u0142y si\u0119 pomaga\u0107. Gdy krad\u0142y\u015bmy warzywa, po prostu odwraca\u0142y g\u0142owy.<\/p>\n<p>Wypytywa\u0142am kobiety z Darcedo (to znaczy by\u0142ego klasztoru Ngamczoe) o sytuacj\u0119 w wi\u0119zieniu, w kt\u00f3rym siedzia\u0142am z setkami lam\u00f3w i mnich\u00f3w z ca\u0142ego Tybetu. Powiedzia\u0142y mi, \u017ce wszyscy zgin\u0119li.<\/p>\n<p>Pewnego dnia \u2013 us\u0142ysza\u0142am \u2013 zmar\u0142o siedmiu wysokich lam\u00f3w, mi\u0119dzy innymi Sogjal Czoephel Gjaco z Njarongu, Dukor Szabtrul z Dukor, Bhabu Tulku z Derge. Wszystkich ich zna\u0142am. Jednoczesna \u015bmier\u0107 siedmiu huofo, \u201e\u017cywych budd\u00f3w\u201d, jak nazywaj\u0105 ich Chi\u0144czycy, wprawi\u0142a stra\u017cnik\u00f3w w os\u0142upienie.<\/p>\n<p>W wi\u0119zieniu by\u0142a te\u017c staruszka z moich rodzinnych stron, Sonam Palzom. Cho\u0107 nie powiedzia\u0142a mi, co sta\u0142o si\u0119 z moim synem, opowiada\u0142a o innych wydarzeniach.<\/p>\n<p>W Kardze mieszka\u0142 siwy jak go\u0142\u0105bek Lama Rinczen, kt\u00f3rego znali wszyscy mieszka\u0144cy naszego regionu.<\/p>\n<p>&#8211; Po twoim aresztowaniu Chi\u0144czycy og\u0142osili, \u017ce szykuj\u0105 mu thamzing. Lama dowiedzia\u0142 si\u0119 o tym od swojego mnicha, kt\u00f3ry strasznie rozpacza\u0142. \u201eNie martw si\u0119\u201d, powiedzia\u0142 mu. \u201eW ko\u0144cu wszyscy musimy umrze\u0107\u201d. Kiedy mnich u\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 do snu w k\u0105cie celi, us\u0142ysza\u0142, \u017ce lama siada na \u0142\u00f3\u017cku. W \u015brodku nocy obudzi\u0142 go g\u0142o\u015bny d\u017awi\u0119k: phe! Nie wiedzia\u0142, co si\u0119 sta\u0142o, i d\u0142ugo nie m\u00f3g\u0142 zasn\u0105\u0107. Rano okaza\u0142o si\u0119, \u017ce lama nie \u017cyje, i Chi\u0144czycy mogli zapomnie\u0107 o swoim thamzingu.<\/p>\n<p>Podczas tradycyjnego tybeta\u0144skiego pogrzebu rozbija si\u0119 czaszk\u0119 zmar\u0142ego, co symbolizuje przej\u015bcie \u015bwiadomo\u015bci do nast\u0119pnego \u017cywota. Lama Rinczen, dzi\u0119ki specjalnej praktyce medytacyjnej, kt\u00f3r\u0105 nazywamy pho\u0142a, rozmy\u015blnie wyprowadzi\u0142 \u015bwiadomo\u015b\u0107 z cia\u0142a i przeni\u00f3s\u0142 j\u0105 do nast\u0119pnego wcielenia. Komuni\u015bci byli w\u015bciekli, \u017ce pokrzy\u017cowa\u0142 ich plany.<\/p>\n<p>W Gothang Gjalpo by\u0142o kilku wi\u0119\u017ani\u00f3w, kt\u00f3rzy zajmowali si\u0119 chorymi. Jeden z nich opowiada\u0142 mi o lamie, kt\u00f3ry pociesza\u0142 umieraj\u0105cych z g\u0142odu, zapewniaj\u0105c ich, \u017ce odrodz\u0105 si\u0119 w lepszym \u015bwiecie i znajd\u0105 w nim spok\u00f3j i wyzwolenie.<\/p>\n<p>Pewnego dnia powiedzia\u0142 wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniom, \u017ce nadszed\u0142 jego czas. Poprosi\u0142 o przyniesienie mu ma\u0142ego zawini\u0105tka, kt\u00f3ry zdo\u0142a\u0142 przeszmuglowa\u0107 i ukry\u0107 w wi\u0119zieniu. By\u0142a to \u017c\u00f3\u0142ta, mnisia koszula. Za\u0142o\u017cywszy j\u0105, usiad\u0142 na \u0142\u00f3\u017cku ze skrzy\u017cowanymi nogami i zacz\u0105\u0142 odprawia\u0107 jaki\u015b rytua\u0142. Odszed\u0142 w medytacji. Jego cia\u0142o wygl\u0105da\u0142o jak pos\u0105g. P\u00f3\u017aniej ci\u015bni\u0119to je na stert\u0119 innych.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W Simacza sp\u0119dzi\u0142am ponad dwa lata. Na pocz\u0105tku 1966 roku zosta\u0142y\u015bmy przeniesione do oddalonego o jakie\u015b cztery godziny jazdy od Darcedo obozu Minjag Rangakha. W tym regionie Chi\u0144czycy mieli co najmniej dwadzie\u015bcia jeden oboz\u00f3w pracy. Podobno nasze stare wi\u0119zienie przerobiono na szko\u0142\u0119.<\/p>\n<p>Nadal uprawia\u0142am warzywa. Te pola zaopatrywa\u0142y wszystkich stra\u017cnik\u00f3w i funkcjonariuszy z regionu Darcedo. Karmiono nas znacznie lepiej. Dostawa\u0142y\u015bmy ma\u0142e momo i gotowane warzywa. Og\u00f3lnie rzecz bior\u0105c, wi\u0119\u017aniarki by\u0142y w lepszej sytuacji ni\u017c wi\u0119\u017aniowie, kt\u00f3rzy pracowali w polu lub na budowach.<\/p>\n<p>Przed 1950 rokiem w naszym regionie nie by\u0142o \u017cadnego Chi\u0144czyka. Teraz zorientowali si\u0119, \u017ce to dobre ziemie. Zacz\u0119li wyburza\u0107 nasze domy i wysiedla\u0107 Tybeta\u0144czyk\u00f3w. Wyp\u0142acali jakie\u015b symboliczne odszkodowania i budowali domy dla Chi\u0144czyk\u00f3w. Uprawiali t\u0119 polityk\u0119 w ca\u0142ym Khamie.<\/p>\n<p>Nowe osady wznosili wi\u0119\u017aniowie. Nosili kamienie, wypalali ceg\u0142\u0119 \u2013 robili wszystko. Tyle tylko, \u017ce w nowych domach mieli mieszka\u0107 nie Tybeta\u0144czycy, a Chi\u0144czycy.<\/p>\n<p>&#8211; Za naszych czas\u00f3w \u2013 opowiada\u0142y starsze kobiety \u2013 mieli\u015bmy ogromne pola. Mieli\u015bmy \u0142\u0105ki, na kt\u00f3rych rozbijali\u015bmy namioty i bawili do \u015bwitu. By\u0142y wy\u015bcigi, \u015bpiewy i ta\u0144ce. Teraz Chi\u0144czycy wsz\u0119dzie buduj\u0105 te swoje domy. Kraj zmieni\u0142y si\u0119 nie do poznania. Panosz\u0105 si\u0119 tu tak, \u017ce nie poznajemy w\u0142asnej ziemi.<\/p>\n<p>We\u017amy lasy. W niepodleg\u0142ym Tybecie g\u00f3ry i lasy by\u0142y \u015bwi\u0119te. W wielu miejscach nie mo\u017cna by\u0142o \u015bcina\u0107 drzew ani polowa\u0107. Tak stanowi\u0142o prawo. W g\u0119stych, wiekowych, dzikich lasach by\u0142o tyle zwierz\u0105t, \u017ce ludzie bali si\u0119 tam chodzi\u0107 w pojedynk\u0119.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy obr\u00f3cili je w perzyn\u0119. Zmusili wi\u0119\u017ani\u00f3w do wykarczowania ca\u0142ych puszcz. Zwierzyna wygin\u0119\u0142a. Ca\u0142e drewno powie\u017ali do Chin. Trudno si\u0119 dziwi\u0107, \u017ce nie poznawali\u015bmy w\u0142asnej ojczyzny.<\/p>\n<p>My\u015bl\u0119, \u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego w\u0142adze chi\u0144skie zamkn\u0119\u0142y ten region dla cudzoziemc\u00f3w. Ka\u017cdy musia\u0142by dostrzec t\u0119 pow\u00f3d\u017a, ten zalew Chi\u0144czyk\u00f3w. Dzi\u015b jeste\u015bmy mniejszo\u015bci\u0105 w naszym w\u0142asnym kraju.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Pewnego dnia w 1967 roku komendantura wezwa\u0142a dwadzie\u015bcia najsilniejszych wi\u0119\u017aniarek. Wszystkie zastanawia\u0142y\u015bmy si\u0119, gdzie nas przenios\u0105. Zawie\u017ali nas do oddalonego o jakie\u015b dwa kilometry szpitala i kazali czeka\u0107 w wielkiej sali. To by\u0142 najlepszy szpital w ca\u0142ym regionie, zarezerwowany dla chi\u0144skich dostojnik\u00f3w i funkcjonariuszy.<\/p>\n<p>Kazali nam pi\u0107 jaki\u015b przezroczysty, bardzo s\u0142odki p\u0142yn, na kt\u00f3ry m\u00f3wili futucza. Wmuszali w nas to litrami. Wszystkie zrobi\u0142y\u015bmy od tego czerwone. Nie mia\u0142y\u015bmy poj\u0119cia, co si\u0119 dzieje. Potem wesz\u0142a gromada lekarzy w kitlach i zacz\u0119li pobiera\u0107 nam krew, od ka\u017cdej jakie\u015b p\u00f3\u0142 litra. W\u0142a\u015bciwie nie bola\u0142o, tylko przy pierwszym uk\u0142uciu.<\/p>\n<p>Przynajmniej zrozumia\u0142y\u015bmy, dlaczego byli dla nas tacy \u201emili\u201d. Kt\u00f3ra\u015b powiedzia\u0142a, \u017ce ten s\u0142odki p\u0142yn pewnie wzmacnia krew i lepiej jeszcze si\u0119 go napi\u0107. Pi\u0142y\u015bmy wi\u0119c.<\/p>\n<p>P\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej lekarze wr\u00f3cili i zn\u00f3w pobrali nam krew. Tyle samo. By\u0142y\u015bmy przera\u017cone, bo wiedzia\u0142y\u015bmy, \u017ce przy tak marnym jedzeniu d\u0142ugo nie odzyskamy si\u0142. Zobaczy\u0142am, \u017ce twarze moich przyjaci\u00f3\u0142ek robi\u0105 si\u0119 strasznie blade.<\/p>\n<p>\u017badna z nas nie umar\u0142a, ale by\u0142y\u015bmy bardzo s\u0142abe. Wiele zacz\u0119\u0142o chorowa\u0107. Rinczen Dolma z Czatringu umar\u0142a rok p\u00f3\u017aniej. Zaraz po niej odesz\u0142a Jodrung Palmo z Njarongu i moja krajanka Cering Lhamo. M\u00f3wi\u0142a mi, \u017ce od czasu pobrania krwi czuje si\u0119 tak, jak gdyby co\u015b ros\u0142o jej w \u017co\u0142\u0105dku.<\/p>\n<p>W wi\u0119zieniu, ma si\u0119 rozumie\u0107, by\u0142 lekarz, tyle \u017ce nie leczy\u0142. Mo\u017cna go by\u0142o jednak pokazywa\u0107 odwiedzaj\u0105cym. Wi\u0119zienni lekarze, nawet je\u015bli byli nimi nie tylko z nazwy, i tak nie mogli nam pom\u00f3c, bo nie mieli \u017cadnych lek\u00f3w. Je\u017celi kt\u00f3ra\u015b z nas zaczyna\u0142a chorowa\u0107, to \u2013 bez lek\u00f3w, bez jedzenia \u2013 z dnia na dzie\u0144 s\u0142ab\u0142a i w ko\u0144cu umiera\u0142a. Ja nie zapad\u0142am na zdrowiu tak bardzo, ale dosta\u0142am dziwnych skurcz\u00f3w w \u0142ydkach i udach, kt\u00f3re nie opuszczaj\u0105 mnie do dzi\u015b. Je\u015bli w nocy chc\u0119 przewr\u00f3ci\u0107 si\u0119 z boku na bok, musz\u0119 to robi\u0107 bardzo ostro\u017cnie, powoli. Ka\u017cdy gwa\u0142towny ruch wywo\u0142uje skurcze.<\/p>\n<p>Po pobraniu krwi wiele z nas nabawi\u0142o si\u0119 dziwnych dolegliwo\u015bci. Riho z Drakho w dystrykcie Nagczu mia\u0142a zawroty g\u0142owy, nudno\u015bci i cz\u0119sto mdla\u0142a. Raz, padaj\u0105c, uderzy\u0142a si\u0119 w g\u0142ow\u0119 i trzeba j\u0105 by\u0142o zszywa\u0107. \u017byje do dzi\u015b i kiedy kto\u015b pyta, co jej dolega, odpowiada: \u201eAch, nic specjalnego. Zacz\u0119\u0142o si\u0119, gdy pobrali mi krew w wi\u0119zieniu\u201d.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W regionie Szingducza by\u0142o wi\u0119zienie o zaostrzonym rygorze, kt\u00f3re Chi\u0144czycy nazywaj\u0105 Chen Yu. Otacza\u0142 je wysoki mur, strzeg\u0142 t\u0142um uzbrojonych po z\u0119by wartownik\u00f3w. Trzymali tu wi\u0119\u017ani\u00f3w z wyrokami od dwudziestu pi\u0119ciu lat do do\u017cywocia. W 1968 przenie\u015bli mnie tam z grupk\u0105 kobiet, kt\u00f3re uznali za \u201etrudne\u201d i \u201eniereformowalne\u201d.<\/p>\n<p>&#8211; Skierowano was do pracy, \u017ceby\u015bcie mog\u0142y si\u0119 zresocjalizowa\u0107, ale wy nie zamierzacie zmieni\u0107 pogl\u0105d\u00f3w \u2013 us\u0142ysza\u0142y\u015bmy w bramie. \u2013 Tutaj szybko temu zaradzimy.<\/p>\n<p>Przez rok nie wysy\u0142ano nas do \u017cadnej pracy, tylko poddawano ideologicznemu praniu m\u00f3zg\u00f3w. W innych wi\u0119zieniach przeznacza si\u0119 na reedukacj\u0119 dwie godzinny dziennie \u2013 tu nie zajmowa\u0142y\u015bmy si\u0119 niczym innym.<\/p>\n<p>M\u00f3wili nam, \u017ce Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 \u017cebrze o pomoc Ameryki i innych pa\u0144stw imperialistycznych, ale niczego nie mo\u017ce wsk\u00f3ra\u0107. \u201eAmeryka jest papierowym tygrysem. Papierowy tygrys wygl\u0105da gro\u017anie, ale gdy wpadnie do wody, zaraz znika. Ameryka jest wrogiem \u015bwiata. Nie ma gorszego pa\u0144stwa. Nikt go nie lubi. Ale Dalajlama prosi j\u0105 o wsparcie. Na co wi\u0119c liczycie? Darzenie takiego cz\u0142owieka wiar\u0105 \u2013 to sen, u\u0142uda. \u015ani\u0105 si\u0119 wam miliony mi\u0142ych i pi\u0119knych rzeczy, ale gdy si\u0119 budzicie, nie ma nic, bo to tylko sen. Zamiast \u015bni\u0107, doce\u0144cie wreszcie wielko\u015b\u0107 i dobro\u0107 Komunistycznej Partii Chin. Pod rz\u0105dami KPCh Chiny sta\u0142y si\u0119 najwi\u0119kszym i najpot\u0119\u017cniejszym pa\u0144stwem na \u015bwiecie. Mao Zedong jest ojcem wszystkich ludzi. Uprzytomnijcie to sobie wreszcie. Zastan\u00f3wcie si\u0119: podnie\u015bli\u015bcie r\u0119k\u0119 na parti\u0119. Teraz, zrozumiawszy sw\u00f3j b\u0142\u0105d, musicie wzbudzi\u0107 w sobie mi\u0142o\u015b\u0107 do partii. Studiowa\u0107 jej wytyczne i stosowa\u0107 si\u0119 do nich. Je\u017celi zmienicie postaw\u0119, wasze kary mog\u0105 zosta\u0107 skr\u00f3cone. B\u0119dziecie mogli wr\u00f3ci\u0107 do krewnych, wr\u00f3ci\u0107 w rodzinne strony. Je\u015bli jednak nadal zamierzacie \u015bni\u0107 o Dalajlamie i zagranicznej pomocy, zgnijecie w wi\u0119zieniu\u201d.<\/p>\n<p>Pewnego dnia, podczas godzinnej, poobiedniej przerwy dla funkcjonariuszy, zacz\u0119\u0142o pada\u0107. Kto\u015b za\u017cartowa\u0142, \u017ce w zwi\u0105zku z tym ameryka\u0144ski papierowy tygrys pewnie ju\u017c si\u0119 rozpu\u015bci\u0142. A kto\u015b inny doni\u00f3s\u0142.<\/p>\n<p>Wieczorem kazano nam kl\u0119cze\u0107 z podniesionymi r\u0119koma. Gdy zaczyna\u0142y\u015bmy omdlewa\u0107 i opada\u0107, stra\u017cnicy kopali nas w plecy, wrzeszcz\u0105c:<\/p>\n<p>&#8211; Kanalie! Pokazujecie swoje prawdziwe oblicze nawet podczas reedukacji. Wkr\u00f3tce si\u0119 dowiemy, kto sta\u0142 za t\u0105 prowokacj\u0105.<\/p>\n<p>Kilka dni p\u00f3\u017aniej wszystkie wi\u0119\u017aniarki wezwano do auli, w kt\u00f3rej czekali ju\u017c na nas chi\u0144scy stra\u017cnicy i funkcjonariusze. Kazali usi\u0105\u015b\u0107 i obci\u0119li nam w\u0142osy \u2013 kr\u00f3tko, na chi\u0144sk\u0105 mod\u0142\u0119. Nast\u0119pnie \u017co\u0142nierze wr\u0119czyli nam okr\u0105g\u0142e, zapinane pod brod\u0105 czapki. Kazano nam zdj\u0105\u0107 tybeta\u0144skie ubrania i na\u0142o\u017cy\u0107 bawe\u0142niane maoistowskie uniformy. Nasze czuby i warkocze spalono.<\/p>\n<p>Dopiero wtedy og\u0142oszono formalne rozpocz\u0119cie wiecu.<\/p>\n<p>&#8211; Od dzi\u015b b\u0119dziecie m\u00f3wi\u0107 tylko po chi\u0144sku \u2013 us\u0142ysza\u0142y\u015bmy. \u2013 Od dzi\u015b b\u0119dziecie karane za wypowiedzenie cho\u0107by jednego tybeta\u0144skiego s\u0142owa. Od dzi\u015b wszystko jest chi\u0144skie. Nie ma ju\u017c Tybetu. Nie ma tybeta\u0144skich ubra\u0144 ani j\u0119zyka tybeta\u0144skiego. S\u0105 tylko Chiny. Nie wolno wam mamrota\u0107 modlitw i mantr. Je\u017celi us\u0142yszycie, \u017ce kto\u015b m\u00f3wi po tybeta\u0144sku lub powtarza mantry, macie natychmiast powiadomi\u0107 stra\u017cnika. Te, kt\u00f3re b\u0119d\u0105 z nami wsp\u00f3\u0142pracowa\u0107 i ujawnia\u0107 wichrzycielki, zostan\u0105 w nagrod\u0119 zwolnione.<\/p>\n<p>By\u0142y w\u015br\u00f3d nas bezz\u0119bne, siwow\u0142ose staruszki, kt\u00f3re nie rozumia\u0142y po chi\u0144sku s\u0142owa. Od tej pory mia\u0142y siedzie\u0107 nieme; nie mog\u0142y si\u0119 odzywa\u0107. \u017beby by\u0142o \u015bmieszniej, Chi\u0144czycy musieli og\u0142osi\u0107 ten rozkaz przez t\u0142umacza, bo inaczej nie dotar\u0142by on do najbardziej zainteresowanych. Ja chi\u0144ski ju\u017c zna\u0142am. W ko\u0144cu sp\u0119dzi\u0142am za kratami ich wi\u0119zie\u0144 dziesi\u0119\u0107 lat.<\/p>\n<p>Tak rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 dla nas rewolucja kulturalna. Podczas wiec\u00f3w na krzes\u0142ach rozk\u0142adano religijne malowid\u0142a, aby\u015bmy mog\u0142y si\u0119 przekona\u0107, czy nasze b\u00f3stwa \u201erzeczywi\u015bcie s\u0105 \u015bwi\u0119te\u201d. Chinki siada\u0142y na naszych \u015bwi\u0119tych wizerunkach, a nam kazano patrze\u0107. By\u0142o to strasznie smutne.<\/p>\n<p>\u201eReedukowano\u201d nas w ten spos\u00f3b przez ca\u0142y rok. Osobi\u015bcie by\u0142am g\u0142\u0119boko przekonana, \u017ce wszystko, co m\u00f3wi\u0105 Chi\u0144czycy, jest k\u0142amstwem. Nie wierzy\u0142am w jedno s\u0142owo. Wierzy\u0142am tylko w\u0142asnym zmys\u0142om, oczom i uszom. Nie pr\u00f3bowa\u0142am si\u0119 sprzeciwia\u0107 \u2013 mia\u0142oby to tragiczne konsekwencje \u2013 ale w g\u0142\u0119bi serca odrzuca\u0142am ich ideologi\u0119 i propagand\u0119.<\/p>\n<p>Wielu wi\u0119\u017ani\u00f3w udawa\u0142o, \u017ce zgadza si\u0119 z Chi\u0144czykami i popiera ich idee, ale ma\u0142o kto naprawd\u0119 tak my\u015bla\u0142. Od czasu do czasu zwalniano z pomp\u0105 jakiego\u015b \u201ewzorowego\u201d wi\u0119\u017ania, ale wszyscy zdawali sobie spraw\u0119, \u017ce s\u0105 to niemal wy\u0142\u0105cznie kapusie i kolaboranci.<\/p>\n<p>Powtarza\u0142am sobie w duchu, \u017ce nawet je\u015bli przyjdzie mi s\u0142ucha\u0107 chi\u0144skich k\u0142amstw setki tysi\u0119cy razy, nigdy nie zapomn\u0119 nauk lam\u00f3w, kt\u00f3rzy powiadaj\u0105, \u017ce ka\u017cde cierpienie musi si\u0119 wyczerpa\u0107 i w ko\u0144cu nadejdzie szcz\u0119\u015bcie. Rozmy\u015bla\u0142am o Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci, kt\u00f3ry stara\u0142 si\u0119 nam pom\u00f3c. Zawsze wierzy\u0142am, \u017ce kiedy\u015b wr\u00f3ci do swego ludu.<\/p>\n<p>Przysi\u0119g\u0142am te\u017c sobie, \u017ce nigdy nie zapomn\u0119 cierpie\u0144, jakie zadawali nam Chi\u0144czycy. \u017badnego aktu bestialstwa i okrucie\u0144stwa. I dlatego pami\u0119tam je do dzi\u015b. Chcia\u0142am opowiedzie\u0107 o nich naszym rodakom, kt\u00f3rym uda\u0142o si\u0119 uciec \u2013 kiedy ju\u017c b\u0119d\u0105 mogli wr\u00f3ci\u0107 do kraju. Ta my\u015bl dodawa\u0142a mi si\u0142 i determinacji.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W 1969 roku wr\u00f3ci\u0142y\u015bmy do Szingduczy i warzyw. W wi\u0119zieniu pracowa\u0142a wtedy Tybetanka imieniem Drangkho, kt\u00f3ra przed laty wysz\u0142a za Chi\u0144czyka i dlatego dosta\u0142a t\u0119 posad\u0119. Bardzo nam pomaga\u0142a. M\u00f3wi\u0142a: \u201eJeste\u015bmy Tybeta\u0144czykami, a nie Chi\u0144czykami\u201d. Mia\u0142a do mnie s\u0142abo\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Jeste\u015b bardzo silna \u2013 powiedzia\u0142a mi kiedy\u015b. \u2013 Nie daj si\u0119 im z\u0142ama\u0107. Niech sobie m\u00f3wi\u0105, co chc\u0105, nie mog\u0105 przecie\u017c zajrze\u0107 ci w serce. Niekt\u00f3rzy s\u0105 chwiejni. S\u0105dz\u0105, \u017ce to sprytne. Nie r\u00f3b tego, bo to si\u0119 musi \u017ale sko\u0144czy\u0107. Zosta\u0144 sob\u0105, b\u0105d\u017a silna, nie zginaj karku. To najlepsza taktyka.<\/p>\n<p>Za\u0142atwi\u0142a mi prac\u0119 w kuchni. Mia\u0142am pomaga\u0107 chi\u0144skiej kucharce. Drangkho powiedzia\u0142a jej, \u017ce jestem bardzo solidna i pracowita.<\/p>\n<p>&#8211; Nie pr\u00f3buj ucieka\u0107, gdy wy\u015bl\u0105 ci\u0119 po wod\u0119 \u2013 poprosi\u0142a. \u2013 I tak ci\u0119 z\u0142api\u0105, a ja b\u0119d\u0119 mia\u0142a powa\u017cne k\u0142opoty. Staraj si\u0119 w kuchni, a nigdy nie zabraknie ci jedzenia. Pami\u0119taj, \u017ce pobrali ci krew. Musisz odzyska\u0107 si\u0142y.<\/p>\n<p>Czasami nosi\u0142am jedzenie pracuj\u0105cym w polu wi\u0119\u017aniom. Oczywi\u015bcie, zawsze mia\u0142am eskort\u0119. Widzia\u0142am nowe szosy, po kt\u00f3rych p\u0119dzi\u0142y ci\u0119\u017car\u00f3wki z tybeta\u0144skim drewnem i drogocennymi pos\u0105gami. Teraz wywozili te najwi\u0119ksze, poci\u0119te na kawa\u0142ki, potrzaskane siekierami i m\u0142otami.<\/p>\n<p>W tym okresie Chi\u0144czycy zwozili do wi\u0119zienia setki thanek i kazali wi\u0119\u017aniom ci\u0105\u0107 je na kawa\u0142ki. Te skrawki wrzucali potem do ogromnych kadzi z wod\u0105 i glin\u0105 i robili z nich zapraw\u0119.<\/p>\n<p>W 1968 roku obozy zn\u00f3w si\u0119 zape\u0142ni\u0142y. Nowe wi\u0119\u017aniarki przynosi\u0142y straszne wie\u015bci: \u201eWszystko sko\u0144czone. Wszystko zniszczyli. Zniszczyli nasz\u0105 religi\u0119. Nie zosta\u0142o dos\u0142ownie nic\u201d. By\u0142y to z regu\u0142y mniszki, kt\u00f3re nie chcia\u0142y wyj\u015b\u0107 za m\u0105\u017c lub m\u00f3wi\u0142y Chi\u0144czykom w oczy, co my\u015bl\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Z Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci\u0105 uciek\u0142o wielu najzdolniejszych ludzi \u2013 powiedzia\u0142a nam jedna z nich. \u2013 Dzi\u0119ki temu prze\u017cyli. To dobrze. Ale zastan\u00f3wcie si\u0119, kto zosta\u0142. Gdyby por\u00f3wna\u0107 nasz nar\u00f3d do d\u0142oni, to stracili\u015bmy kciuk i dwa pierwsze palce. Wybito najlepszych syn\u00f3w Tybetu. W lasach walaj\u0105 si\u0119 niezliczone szkielety. W kraju zosta\u0142y nam tylko dwa palce. I to te najs\u0142absze. Praktycznie same dzieci. Nasze pokolenie odesz\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; W chi\u0144skich wi\u0119zieniach, w kopalni Gothang Gjalpo i w innych obozach, wymordowano ca\u0142\u0105 tybeta\u0144sk\u0105 elit\u0119 \u2013 odpar\u0142am. \u2013 Ludzi wykszta\u0142conych, urz\u0119dnik\u00f3w, lam\u00f3w, uczonych. Nasz kraj nie ma te\u017c ju\u017c matek i nie ma religii. Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 musia\u0142 ucieka\u0107 za granic\u0119.<\/p>\n<p>Cz\u0119sto modli\u0142y\u015bmy si\u0119 o Jego powr\u00f3t. A potem ju\u017c tylko p\u0142aka\u0142y\u015bmy.<\/p>\n<p>We wszystkich rolniczych obozach pracy w naszym regionie by\u0142y oddzia\u0142y, zajmuj\u0105ce si\u0119 stadami, kt\u00f3re skonfiskowano koczownikom. Mi\u0119so, sery, mas\u0142o i mleko przeznaczone by\u0142y, ma si\u0119 rozumie\u0107, dla Chi\u0144czyk\u00f3w.<\/p>\n<p>W 1970 roku, kiedy z okazji nowego roku zarzynano zwierz\u0119ta dla Chi\u0144czyk\u00f3w, spotka\u0142o nas wielkie szcz\u0119\u015bcie \u2013 wi\u0119\u017aniowie dostali \u0142by i nogi jak\u00f3w. Wiadomo\u015b\u0107 o mi\u0119sie zelektryzowa\u0142y wszystkie wi\u0119\u017aniarki.<\/p>\n<p>Nasz oddzia\u0142 dosta\u0142 pi\u0119\u0107 \u0142b\u00f3w. Okropna chi\u0144ska kucharka Li Hu Yeh, by\u0142a funkcjonariuszka Kuomintangu, zm\u00f3wi\u0142a si\u0119 z szefow\u0105 naszych stra\u017cniczek, t\u0142ust\u0105 Nukashi. Kiedy przyniesiono \u0142by, zauwa\u017cy\u0142am, \u017ce obie wycinaj\u0105 z nich j\u0119zory. Zapyta\u0142am, co robi\u0105, a kucharka kaza\u0142a mi zamkn\u0105\u0107 pysk i pilnowa\u0107 w\u0142asnego nosa.<\/p>\n<p>Szepn\u0119\u0142a co\u015b Nukashi, kt\u00f3ra u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 i wysz\u0142a. Krew uderzy\u0142a mi do g\u0142owy, bo wiedzia\u0142am, jak wszyscy \u2013 zw\u0142aszcza nasze staruszki \u2013 czekaj\u0105 na to mi\u0119so. Po wyci\u0119ciu j\u0119zyk\u00f3w, kt\u00f3re uchodzi\u0142y za najwi\u0119kszy przysmak, zosta\u0142aby nam tylko sk\u00f3ra i ko\u015bci.<\/p>\n<p>Powiedzia\u0142am sobie, \u017ce nie spuszcz\u0119 oka z j\u0119zyk\u00f3w. Przygotowa\u0142am sobie nawet wym\u00f3wk\u0119 na wypadek, gdyby chcieli wys\u0142a\u0107 mnie po wod\u0119 albo drewno na opa\u0142.<\/p>\n<p>Po chwili zauwa\u017cy\u0142am, \u017ce kucharka ukradkiem chowa mi\u0119so do torby. Kiedy ruszy\u0142a do drzwi, zerwa\u0142am si\u0119 i z\u0142apa\u0142am j\u0105 za rami\u0119. By\u0142am od niej znacznie silniejsza.<\/p>\n<p>&#8211; Gdzie si\u0119 wybierasz? \u2013 zapyta\u0142am. \u2013 Dlaczego zabierasz nasze mi\u0119so?<\/p>\n<p>&#8211; Nukashi kaza\u0142a je sobie przynie\u015b\u0107!<\/p>\n<p>Zacz\u0119\u0142y\u015bmy si\u0119 szarpa\u0107 i uda\u0142o mi si\u0119 wyrwa\u0107 z torby dwa j\u0119zyki. Natychmiast pobieg\u0142am z nimi do sto\u0142u, poci\u0119\u0142am je na kawa\u0142ki i wrzuci\u0142am do kot\u0142a z zup\u0105. W tym samym czasie kucharka rycza\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Adhi mnie bije! Adhi mnie bije!<\/p>\n<p>Po chwili w kuchni zaroi\u0142o si\u0119 od stra\u017cniczek. Zjawi\u0142a si\u0119 te\u017c Nukashi.<\/p>\n<p>Kucharka zacz\u0119\u0142a co\u015b do niej szepta\u0107. Stra\u017cniczki wrzeszcza\u0142y na mnie, ale tym razem nie ba\u0142am si\u0119, bo wiedzia\u0142am, \u017ce Nukashi pr\u00f3bowa\u0142a ukra\u015b\u0107 co\u015b, co mia\u0142o trafi\u0107 do wi\u0119\u017ani\u00f3w. Kto\u015b z\u0142apa\u0142 mnie za w\u0142osy, kto\u015b inny popchn\u0105\u0142 i uderzy\u0142 w twarz. W tym zamieszaniu uda\u0142o mi si\u0119 wymierzy\u0107 policzek kucharce.<\/p>\n<p>&#8211; Zabij mnie, je\u015bli chcesz! \u2013 wrzasn\u0119\u0142am do t\u0142ustej stra\u017cniczki i popchn\u0119\u0142am j\u0105 tak, \u017ce wyl\u0105dowa\u0142a na ziemi.<\/p>\n<p>W tej samej chwili w kuchni pojawi\u0142a si\u0119 Drangkho i spyta\u0142a, co si\u0119 dzieje.<\/p>\n<p>&#8211; Te dwie kradn\u0105 mi\u0119so wi\u0119\u017ani\u00f3w \u2013 powiedzia\u0142am. \u2013 Z okazji nowego roku skazane dosta\u0142y od w\u0142adz pi\u0119\u0107 jaczych \u0142b\u00f3w. Od kilku dni nie m\u00f3wi\u0105 o niczym innym. A te dwie pr\u00f3bowa\u0142y im ukra\u015b\u0107 najlepsze kawa\u0142ki mi\u0119sa.<\/p>\n<p>Drangkho spojrza\u0142a zimno na Nukashi i zapyta\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Co zamierza\u0142a\u015b zrobi\u0107 z tym mi\u0119sem? Komendant da\u0142 je wi\u0119\u017aniom, nie tobie.<\/p>\n<p>&#8211; Bierzesz jej stron\u0119?! \u2013 rykn\u0119\u0142a Nukashi.<\/p>\n<p>Stra\u017cniczki zacz\u0119\u0142y sobie wymy\u015bla\u0107 i po chwili dosz\u0142o do r\u0119koczyn\u00f3w. Natychmiast rzuci\u0142am si\u0119 na Nukashi i przewr\u00f3ci\u0142am j\u0105 na ziemi\u0119. Zanim je rozdzielono, Drangkho wyrwa\u0142a jej kilka gar\u015bci w\u0142os\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Adhi pobi\u0142a nie tylko kuchark\u0119, ale zaatakowa\u0142a i mnie \u2013 wydysza\u0142a t\u0142usta Chinka, gdy uda\u0142o si\u0119 jej pozbiera\u0107. Natychmiast mnie skuto i zaprowadzono do karceru.<\/p>\n<p>Po chwili przysz\u0142a do mnie Drangkho i powiedzia\u0142a, \u017cebym si\u0119 nie martwi\u0142a, bo zamelduje, \u017ce Nukashi pr\u00f3bowa\u0142a ukra\u015b\u0107 mi\u0119so.<\/p>\n<p>Po trzech dniach przyszed\u0142 do mnie chi\u0144ski funkcjonariusz i zapyta\u0142, co si\u0119 sta\u0142o. Wszystko mu opowiedzia\u0142am.<\/p>\n<p>&#8211; Incydent z mi\u0119sem, to jedno \u2013 powiedzia\u0142. \u2013 Pobicie kucharki i podniesienie r\u0119ki na stra\u017cniczk\u0119, to zupe\u0142nie inna sprawa. Sp\u0119dzi\u0142a\u015b w wi\u0119zieniu dwana\u015bcie lat, ale nie zachowywa\u0142a\u015b si\u0119 przyzwoicie nawet przez chwil\u0119. Uwa\u017caj, masz \u0142eb jak z kamienia. Ty si\u0119 nigdy nie zmienisz. M\u00f3wi\u0119, uwa\u017caj. Je\u017celi jeszcze raz podniesiesz r\u0119k\u0119 na funkcjonariusza, przes\u0105dzisz o swoim losie i dostaniesz kul\u0119 w \u0142eb.<\/p>\n<p>Sp\u0119dzi\u0142am w izolatce ca\u0142y tydzie\u0144. Oczywi\u015bcie, nie wr\u00f3ci\u0142am ju\u017c do pracy w kuchni, tylko prosto na pole.<\/p>\n<p>Ale dwa wyrwane przez mnie j\u0119zyki zosta\u0142y w noworocznej zupie. Wszystkie wi\u0119\u017aniarki dzi\u0119kowa\u0142y mi za to, co zrobi\u0142am. Wszystkie wsp\u00f3\u0142czu\u0142y mi kary. Przynajmniej mia\u0142y szcz\u0119\u015bliwe \u015bwi\u0119ta.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W latach 1972-73 pracowa\u0142am przy wyr\u0119bie lasu na granicy Lithangu i Minjag Rangakha. Zawo\u017cono nas tam o \u015bwicie, a wieczorem wracali\u015bmy do wi\u0119zienia. Do kobiet nale\u017ca\u0142o zbieranie ga\u0142\u0119zi na opa\u0142. Wtacza\u0142y\u015bmy te\u017c na ci\u0119\u017car\u00f3wki pnie, czasem bardzo du\u017ce, kt\u00f3re nie nadawa\u0142y si\u0119 do wywiezienia do Chin.<\/p>\n<p>W lasach roi\u0142o si\u0119 od Chi\u0144czyk\u00f3w, zwyk\u0142ych cywili, kt\u00f3rzy te\u017c wycinali sobie drzewa. W ten spos\u00f3b, z r\u00f3\u017cnych kierunk\u00f3w, karczowano ca\u0142e lasy. Tybeta\u0144skich wi\u0119\u017ani\u00f3w odseparowano od chi\u0144skich drwali.<\/p>\n<p>Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, pr\u00f3bowano te\u017c sadzi\u0107 nowe drzewa, ale sadzonki wymaga\u0142y du\u017co wody. Kiedy przestawa\u0142o pada\u0107, po prostu usycha\u0142y.<\/p>\n<p>Z drewna robiono te\u017c w\u0119giel, pal\u0105c powoli pnie w ogromnych stosach. Wi\u0119\u017aniowie wykonywali najgorsze prace, a kobiety zbiera\u0142y ga\u0142\u0119zie.<\/p>\n<p>Wszystkie drogi blokowa\u0142y ci\u0105gn\u0105ce si\u0119 w niesko\u0144czono\u015b\u0107 kolumny ci\u0119\u017car\u00f3wek. G\u0142\u00f3wnie wojskowych. Przyje\u017cd\u017ca\u0142y do Tybetu z amunicj\u0105 i zaopatrzeniem dla wojska, a wraca\u0142y wy\u0142adowane naszym drewnem. W wi\u0119zieniu musia\u0142y\u015bmy ci\u0105\u0107 drewno na opa\u0142. By\u0142o to bardzo trudne. R\u0105banie starych pni wymaga\u0142o wielkiej si\u0142y. Robi\u0142y\u015bmy to przy pomocy siekier, klin\u00f3w i ci\u0119\u017ckich, drewnianych m\u0142ot\u00f3w. Stra\u017cniczki nie pozwala\u0142y nam na \u017cadne przerwy. Mia\u0142am r\u0119ce w p\u0119cherzach.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W 1974 roku sko\u0144czy\u0142 si\u0119 m\u00f3j szesnastoletni wyrok, kt\u00f3ry dosta\u0142am w 1958.<\/p>\n<p>&#8211; Dzi\u015b ko\u0144czy si\u0119 tw\u00f3j wyrok \u2013 powiedzia\u0142a mi pewnego dnia Nukashi. \u2013 Przez wszystkie te lata w Kardze, Darcedo, Gothang Gjalpo i tu, w Szingducza, zachowywa\u0142a\u015b si\u0119 niezno\u015bnie. Jestem pewna, i\u017c lubisz my\u015ble\u0107, \u017ce gdyby tylko dali ci n\u00f3\u017c, wyr\u017cn\u0119\u0142aby\u015b wszystkich Chi\u0144czyk\u00f3w. Dlatego zostaniesz zwolniona na okre\u015blonych warunkach. Do ko\u0144ca \u017cycia b\u0119dziesz nosi\u0107 czarn\u0105 czapk\u0119.<\/p>\n<p>W owym czasie zwalnianych wi\u0119\u017ani\u00f3w nazywa\u0142o si\u0119 \u201eczarnymi czapkami\u201d. Oznacza\u0142o to ca\u0142kowity brak swobody poruszania. Trzeba by\u0142o uwa\u017ca\u0107 na ka\u017cde s\u0142owo i, cz\u0119sto, przedstawia\u0107 cotygodniowe sprawozdanie w\u0142adzom. By\u0142ym wi\u0119\u017aniom wyp\u0142acano te\u017c minimalne stawki.<\/p>\n<p>&#8211; Twoje z\u0142e zachowanie \u2013 ci\u0105gn\u0119\u0142a Nukashi \u2013 boli nie nas, a ciebie. Popatrz tylko na Lhamo Co \u2013 wi\u0119\u017aniark\u0119 z oddzia\u0142u czwartego. \u2013 Posz\u0142a siedzie\u0107 za to, co ty. Ale \u017ce nas s\u0142ucha\u0142a, wr\u00f3ci\u0142a do spo\u0142ecze\u0144stwa. Z tob\u0105 tak nie b\u0119dzie.<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie traktujesz mnie inaczej, bo ukrad\u0142a\u015b nasze mi\u0119so \u2013 odpar\u0142am. \u2013 Jako wi\u0119zie\u0144 pracowa\u0142am w wielu miejscach. Znam ludzi, kt\u00f3rzy mi pomog\u0105, je\u015bli b\u0119dziesz si\u0119 mnie czepia\u0107. Twoich prze\u0142o\u017conych mo\u017ce zainteresowa\u0107 informacja o tym, kto tu kradnie.<\/p>\n<p>&#8211; Uwa\u017caj, co m\u00f3wisz \u2013 warkn\u0119\u0142a Nukashi. \u2013 Dowiem si\u0119 o wszystkim. Powiem te\u017c innym funkcjonariuszom o twojej niesubordynacji \u2013 sprzecza\u0142y\u015bmy si\u0119 jeszcze chwil\u0119 i na tym sko\u0144czy\u0142a si\u0119 nasza rozmowa.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Przeniesiono mnie do Mafutry, gigantycznego m\u0142yna. Formalnie nie by\u0142o to wi\u0119zienie, ale lemi rukha \u2013 \u201ebrygada robocza\u201d. Najwi\u0119ksza r\u00f3\u017cnica polega\u0142a na tym, \u017ce nie zamykali drzwi. I nie trzeba by\u0142o wypr\u00f3\u017cnia\u0107 si\u0119 w celi. Przy robocie nie pilnowali nas uzbrojeni stra\u017cnicy, tylko funkcjonariusze w cywilu.<\/p>\n<p>W ci\u0105gu dnia wi\u0119\u017aniowie \u2013 nadal nimi byli\u015bmy, nie mieli\u015bmy przecie\u017c \u017cadnej swobody \u2013 pracowali w m\u0142ynie. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 \u2013 a by\u0142o nas tam pi\u0119\u0107dziesi\u0105t, sze\u015b\u0107dziesi\u0105t os\u00f3b; sami Tybeta\u0144czycy, byli skazani \u2013 pakowa\u0142a m\u0105k\u0119 w worki. Potem trzeba je by\u0142o zwa\u017cy\u0107.<\/p>\n<p>Warunki by\u0142y inne, bo znikli stra\u017cnicy. Mogli\u015bmy te\u017c odpoczywa\u0107, o ile uda\u0142o si\u0119 nam zej\u015b\u0107 z oczu Chi\u0144czykom, kt\u00f3rzy mieli nas pilnowa\u0107. Nazywali\u015bmy ich \u201eszakalami\u201d. Kto\u015b wo\u0142a\u0142: \u201eidzie szakal\u201d, i wszyscy udawali, \u017ce pracuj\u0105. Na has\u0142o: \u201eszakal poszed\u0142\u201d, zaczynali\u015bmy si\u0119 obija\u0107.<\/p>\n<p>Przez szesna\u015bcie lat, jakie sp\u0119dzi\u0142am w wi\u0119zieniu, dawali mi ustawowe 2,05 yuana miesi\u0119cznie. By\u0142o to tyle, co nic, ale mogli twierdzi\u0107, \u017ce wi\u0119\u017aniowie s\u0105 wynagradzani za prac\u0119.<\/p>\n<p>W Mafutrze p\u0142acili nam 29 yuan\u00f3w miesi\u0119cznie. Musia\u0142am si\u0119 z tego utrzyma\u0107 \u2013 potr\u0105cali za pr\u0105d, jedzenie i czynsz.<\/p>\n<p>Rano dostawali\u015bmy ry\u017cow\u0105 zup\u0119, a po po\u0142udniu momo albo warzywa, czasem ry\u017c z warzywami. Wieczorem jedli\u015bmy co\u015b w rodzaju thukpy, zupy z kluskami. Jedzenie by\u0142o na kartki. Trzeba by\u0142o z nimi uwa\u017ca\u0107, bo jak si\u0119 przejad\u0142o przydzia\u0142, chodzi\u0142o si\u0119 z pustym brzuchem. Nawet przy stole musieli\u015bmy przestrzega\u0107 chi\u0144skich norm.<\/p>\n<p>W m\u0142ynie, ma si\u0119 rozumie\u0107, zawsze da\u0142o si\u0119 ukra\u015b\u0107 troch\u0119 campy. M\u0105ki nigdy nam nie brakowa\u0142o. Spali\u015bmy w pi\u0119cioosobowych salach. Nadal bez \u0142\u00f3\u017cek i koc\u00f3w.<\/p>\n<p>Po roku przenie\u015bli mnie do Watry \u2013 brygady roboczej, produkuj\u0105cej ceg\u0142\u0119. Tu kopa\u0142am glin\u0119.<\/p>\n<p>Tam, gdzie mnie skierowano, w\u0119drowa\u0142y ze mn\u0105 moje akta. W\u0142adze nowego wi\u0119zienia musia\u0142y przecie\u017c zapozna\u0107 si\u0119 z moim \u201edorobkiem\u201d. Z Mafutry do Watry przes\u0142ano te\u017c d\u0142ugi list. Stra\u017cnik rzuci\u0142 na\u0144 okiem i mrukn\u0105\u0142: \u201eNo, mamy tu powa\u017cn\u0105 spraw\u0119\u201d. I ju\u017c wiedzia\u0142am, \u017ce b\u0119d\u0105 mieli na mnie oko.<\/p>\n<p>Funkcjonariusze brygad roboczych nie nosili mundur\u00f3w, ale te\u017c nie byli cywilami. Ka\u017cdy nosi\u0142 bro\u0144.<\/p>\n<p>Pewnego dnia wys\u0142ano mnie z grup\u0105 m\u0119\u017cczyzn do lasu.. Ka\u017cdy mia\u0142 przynie\u015b\u0107 sze\u015b\u0107 gjama opa\u0142u \u2013 jakie\u015b trzysta kilogram\u00f3w. Potrzebowali drewna do wypalania cegie\u0142. Wieczorem wracali\u015bmy do wi\u0119zienia. Towarzyszy\u0142 nam kucharz, kt\u00f3ry gotowa\u0142 herbat\u0119 w dw\u00f3ch kot\u0142ach \u2013 dla funkcjonariuszy i dla wi\u0119\u017ani\u00f3w.<\/p>\n<p>W tutejszym lesie ros\u0142y w\u0105t\u0142e drzewka. \u015acinali\u015bmy je sierpami. Do\u015bwiadczeni m\u0119\u017cczy\u017ani ostrzyli swoje narz\u0119dzia i jednym uderzeniem \u015bcinali trzy drzewka. Ja potrzebowa\u0142am co najmniej dw\u00f3ch uderze\u0144 na pieniek. \u015aci\u0119te drzewka wi\u0105zano w snopki i \u0142adowano na taczki.<\/p>\n<p>Pracowali\u015bmy na stromym, trudnym stoku. M\u0119\u017cczy\u017ani poruszali si\u0119 zygzakiem, ale ja nie zna\u0142am tego systemu i ci\u0119\u0142am po linii, co sprawia\u0142o, \u017ce ci\u0105gle pada\u0142am. Mia\u0142am ogromny problem z wyrobieniem normy. Kiedy stra\u017cnik nie patrzy\u0142, po\u017cycza\u0142am drzewka z cudzych stert. Moi towarzysze starali mi si\u0119 pomaga\u0107, ale czasem nie wyrabia\u0142am normy.<\/p>\n<p>Po powrocie do wi\u0119zienia wa\u017cyli\u015bmy drewno. Je\u015bli nie zrobi\u0142am normy, wieczorem poddawano mnie krytyce na wiecu reedukacyjnym.<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego nie wyrobi\u0142a\u015b normy? \u2013 pyta\u0142 Chi\u0144czyk.<\/p>\n<p>&#8211; Jestem jedyn\u0105 kobiet\u0105 w m\u0119skiej brygadzie. Nie umiem ci\u0105\u0107 tak szybko. Tyle.<\/p>\n<p>&#8211; \u0141\u017cesz. Uchylasz si\u0119 od pracy. Jak podnosi\u0142a\u015b r\u0119k\u0119 na Komunistyczn\u0105 Parti\u0119 Chin, nie narzeka\u0142a\u015b na brak si\u0142. A teraz jeste\u015b za s\u0142aba, by ci\u0105\u0107 drzewa.<\/p>\n<p>To by\u0142 dla mnie trudny czas. W ci\u0105gu dnia ba\u0142am si\u0119 o norm\u0119, a wieczorem l\u017cono mnie i upokarzano na oczach wszystkich wi\u0119\u017ani\u00f3w.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam, \u017ce raz spad\u0142am z taczk\u0105 z deski, kt\u00f3r\u0105 wje\u017cd\u017cali\u015bmy na ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0119. Stra\u017cnicy cieszyli si\u0119 jak dzieci.<\/p>\n<p>Wtedy te\u017c pozna\u0142am Rinczena Samdruka. Pomaga\u0142 mi, gdy mia\u0142am trudno\u015bci, cho\u0107 stra\u017cnicy pr\u00f3bowali mu tego zabrania\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Wiecie chyba, \u017ce kobiety s\u0105 s\u0142absze od m\u0119\u017cczyzn \u2013 odpowiada\u0142. \u2013 Dlaczego skierowali\u015bcie j\u0105 do lasu? Czemu nie robi tego, co inne kobiety?<\/p>\n<p>W ko\u0144cu dosta\u0142am nowy przydzia\u0142. Nosi\u0142am kamienie na budow\u0119.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Wi\u0119\u017aniowie z brygad roboczych, kt\u00f3rzy nie narazili si\u0119 Chi\u0144czykom, mogli po trzech latach pojecha\u0107 na miesi\u0105c do domu. Je\u017celi komuni\u015bci mieli jakie\u015b zastrze\u017cenia \u2013 na kr\u00f3cej.<\/p>\n<p>Dosta\u0142am w ko\u0144cu zezwolenie na odwiedzenie krewnych. Mia\u0142am wr\u00f3ci\u0107 po pi\u0119tnastu dniach. W tym czasie w Watrze pracowa\u0142 te\u017c Phuba, m\u0105\u017c mojej najstarszej siostry.<\/p>\n<p>&#8211; Nie zapominaj, \u017ce mamy tu Rinczena Samdruka i Phub\u0119. Je\u017celi nie wr\u00f3cisz, zostan\u0105 ukarani \u2013 ostrzeg\u0142 mnie stra\u017cnik.<\/p>\n<p>Dosta\u0142am przepustk\u0119, kt\u00f3r\u0105 mia\u0142am okaza\u0107 natychmiast po przyje\u017adzie do Lobaszy.<\/p>\n<p>Gdy dotar\u0142am na miejsce, lokalny urz\u0119dnik przeczyta\u0142 dokument, kt\u00f3ry m\u00f3wi\u0142 ile lat sp\u0119dzi\u0142am w wi\u0119zieniu i opisywa\u0142 moje \u201ezachowanie\u201d.<\/p>\n<p>&#8211; Przez te pi\u0119tna\u015bcie dni \u2013 powiedzia\u0142 \u2013 nie wolno ci z nikim rozmawia\u0107 o \u017cadnych dra\u017cliwych sprawach. Je\u017celi co\u015b si\u0119 tu stanie, je\u015bli ludzie zaczn\u0105 gada\u0107 o polityce, zostaniesz poci\u0105gni\u0119ta do odpowiedzialno\u015bci.<\/p>\n<p>Kiedy wreszcie dojecha\u0142am do Kardze, nie pozna\u0142am moich rodzinnych stron. Klasztory le\u017ca\u0142y w gruzach. I nie by\u0142o niemal nikogo, kogo zna\u0142am w 1958 roku. Tych, kt\u00f3rzy byli wtedy dzie\u0107mi, po prostu nie poznawa\u0142am.<\/p>\n<p>Z naszej tajnej grupy zosta\u0142o ledwie pi\u0119\u0107 kobiet. Pewnej nocy przysz\u0142y si\u0119 ze mn\u0105 zobaczy\u0107. Wyla\u0142y\u015bmy morze \u0142ez, opowiadaj\u0105c sobie nasze historie.<\/p>\n<p>Ci\u0105gle my\u015bla\u0142am o synku, kt\u00f3ry musia\u0142 ju\u017c by\u0107 doros\u0142y. Ba\u0142am si\u0119, \u017ce Chi\u0144czycy mogli go wywie\u017a\u0107 do Chin. Wypytywa\u0142am wszystkich, ale jedyn\u0105 odpowiedzi\u0105 by\u0142y nieodmiennie \u0142zy. Prawd\u0119 powiedzia\u0142 mi w ko\u0144cu Nima \u2013 ten, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 mi jedzenie do Gothang Gjalpo.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119, przesta\u0144 si\u0119 zadr\u0119cza\u0107. Po twoim aresztowaniu wszyscy pr\u00f3bowali go pocieszy\u0107, ale on nikogo nie s\u0142ucha\u0142. Nie mogli\u015bmy go powstrzyma\u0107. Rzuci\u0142 si\u0119 do rzeki.<\/p>\n<p>Kilka lat p\u00f3\u017aniej, ju\u017c po prawdziwym zwolnieniu, nadal pr\u00f3bowa\u0142am pozna\u0107 szczeg\u00f3\u0142y, ale nikt nie chcia\u0142 mi tego powiedzie\u0107. Wszyscy bali si\u0119, \u017ce przysporzy mi to tylko dodatkowych cierpie\u0144.<\/p>\n<p>Do tej pory nie wiem, co si\u0119 w\u0142a\u015bciwie sta\u0142o. M\u00f3j synek nie umia\u0142 si\u0119 upora\u0107 z obrazem bitej, uprowadzanej matki. Ci\u0105gle wo\u0142a\u0142 mnie i p\u0142aka\u0142. Nikt nie umia\u0142 go pocieszy\u0107. Nie chcia\u0142 je\u015b\u0107. Pr\u00f3bowali go zatrzyma\u0107, ale gryz\u0142 po r\u0119kach, i wreszcie uciek\u0142. Ludzie nie wiedzieli, co si\u0119 z nim sta\u0142o, p\u00f3ki nie znale\u017ali go na brzegu rzeki. Wszystko to trwa\u0142o kilka dni.<\/p>\n<p>By\u0142am mocno zwi\u0105zana z matk\u0105. Bardzo j\u0105 kocha\u0142am. Ona te\u017c odesz\u0142a. Po moim aresztowaniu Chi\u0144czycy skonfiskowali nasz dobytek. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 braci i si\u00f3str wtr\u0105cono do wi\u0119zie\u0144. Matka zosta\u0142a sama z pustymi r\u0119koma. Nie mia\u0142a \u017cywno\u015bci, nie mia\u0142a naczy\u0144, nie mia\u0142a narz\u0119dzi, nie mia\u0142a nic. S\u0105siedzi pr\u00f3bowali jej pomaga\u0107, ale wkr\u00f3tce umar\u0142a z g\u0142odu.<\/p>\n<p>M\u00f3j brat Uczo \u2013 uwi\u0119ziony z naszymi przyw\u00f3dcami \u2013 te\u017c umar\u0142 z g\u0142odu. Do ko\u0144ca trzymali ich w tym samym budynku. Podzieli\u0142 los moich towarzyszy z Gathong Gjalpo. Oczywi\u015bcie, nasza rodzina nie by\u0142a wyj\u0105tkiem. W tym okresie zmar\u0142y z g\u0142odu tysi\u0105ce Tybeta\u0144czyk\u00f3w.<\/p>\n<p>Najstarszy syn mojej drugiej matki, Czoklej, przeszed\u0142 thamzing w Kardze. Ok\u0142adano go kolbami karabin\u00f3w. Musieli mu uszkodzi\u0107 w\u0105trob\u0119, bo wkr\u00f3tce potem umar\u0142.<\/p>\n<p>Nasza siostra Bhumo, \u017cona straconego na moich oczach Pemy Gjalcena, oszala\u0142a z rozpaczy i umar\u0142a.<\/p>\n<p>Taki los spotka\u0142 nasz\u0105 spokojn\u0105, przecudn\u0105 krain\u0119. Moje matki, troje rodze\u0144stwa i troje najbli\u017cszych krewnych spoczywaj\u0105 obok siebie. Chi\u0144czycy zabronili mi chodzi\u0107 na cmentarz, ale by\u0142am gotowa na ka\u017cd\u0105 kar\u0119.<\/p>\n<p>Pewnej nocy zakrad\u0142am si\u0119 tam z bratem. Rozpalili\u015bmy ma\u0142e ognisko i zacz\u0119li\u015bmy rozmawia\u0107. Kl\u0119cz\u0105c przed grobami najbli\u017cszych, z\u0142o\u017cy\u0142am \u015blubowanie:<\/p>\n<p>&#8211; Wszyscy umierali\u015bcie w m\u0119czarniach. Ja cierpia\u0142am przez ca\u0142e lata w chi\u0144skich wi\u0119zieniach. Kiedy do naszego kraju wr\u00f3ci Dharma, kiedy wr\u00f3ci do nas Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107, odkopi\u0119 wasze ko\u015bci i odprawi\u0119 dla was ostatnie rytua\u0142y.<\/p>\n<p>Nie mog\u0142am zrobi\u0107 nic innego. Brat ba\u0142 si\u0119, \u017ce nie ud\u017awign\u0119 tego brzemienia. Nalega\u0142, wi\u0119c szybko opu\u015bcili\u015bmy cmentarz.<\/p>\n<p>Mieszka\u0142am w domu Nimy, kt\u00f3ry ci\u0105gle prosi\u0142 mnie, bym nie zadr\u0119cza\u0142a si\u0119 wspomnieniami. Ba\u0142 si\u0119 o moje zdrowie.<\/p>\n<p>C\u00f3rka, kt\u00f3ra mia\u0142a cztery miesi\u0105ce, gdy mnie zabierano, prze\u017cy\u0142a. Wychowa\u0142a j\u0105, razem z w\u0142asn\u0105 c\u00f3rk\u0105, moja przyjaci\u00f3\u0142ka Dolma. Nazwa\u0142a j\u0105 Rinczen Khandro.<\/p>\n<p>Brat zaprowadzi\u0142 mnie do niej i powiedzia\u0142 tylko: \u201etwoja matka\u201d. Popatrzy\u0142y\u015bmy sobie w oczy. A potem powoli podesz\u0142y\u015bmy do siebie. Kiedy spotka\u0142y si\u0119 nasze d\u0142onie, po twarzy Rinczen Khandro pop\u0142yn\u0119\u0142y \u0142zy.<\/p>\n<p>Opowiedzia\u0142a mi, \u017ce kiedy by\u0142a ma\u0142a, w naszym regionie mieszka\u0142a kobieta imieniem Adhi. Pomy\u015bla\u0142a, \u017ce to musi by\u0107 jej mama, i posz\u0142a do niej.<\/p>\n<p>&#8211; Nie, strasznie mi przykro, ale nie jestem twoj\u0105 mam\u0105 \u2013 us\u0142ysza\u0142a. \u2013 Twoja mamusia jest w wi\u0119zieniu, ale wkr\u00f3tce do ciebie wr\u00f3ci \u2013 i tak moja c\u00f3rka dowiedzia\u0142a si\u0119 gdzie jestem, a potem dosta\u0142a misk\u0119 najlepszego jedzenia.<\/p>\n<p>Kiedy by\u0142y\u015bmy same, bra\u0142a mnie za r\u0119k\u0119 i m\u00f3wi\u0142a: \u201eMam wreszcie prawdziw\u0105 mam\u0119\u201d. Stara\u0142am si\u0119 doda\u0107 jej otuchy. Nie opowiada\u0142am o tym, co przesz\u0142am. Nie chcia\u0142am jej zaszczepia\u0107 nienawi\u015bci do Chi\u0144czyk\u00f3w, bo wiedzia\u0142am, \u017ce tylko przysporz\u0119 jej cierpie\u0144. Powtarza\u0142am, \u017ce nie ma si\u0119 czym martwi\u0107, bo zaraz do niej wr\u00f3c\u0119.<\/p>\n<p>Brat powiedzia\u0142 mi, \u017ce umawiaj\u0105 \u015blub Rinczen Khandro z ch\u0142opcem z s\u0105siedztwa, kt\u00f3ry by\u0142 synem mojej przyjaci\u00f3\u0142ki. Wyrazi\u0142am zgod\u0119. Pobrali si\u0119 po moim wyje\u017adzie. Te\u015bciowa by\u0142a dla niej bardzo dobra i traktowa\u0142a j\u0105 jak w\u0142asn\u0105 c\u00f3rk\u0119. S\u0105 naprawd\u0119 szcz\u0119\u015bliw\u0105 rodzin\u0105.<\/p>\n<p>Stare przyjaci\u00f3\u0142ki powiedzia\u0142y, \u017ce odwdzi\u0119cz\u0105 mi si\u0119 za to, \u017ce wzi\u0119\u0142am na siebie ca\u0142\u0105 win\u0119, \u017ceby je chroni\u0107. Obieca\u0142y, \u017ce je\u017celi zechc\u0119 wr\u00f3ci\u0107 w rodzinne strony, b\u0119d\u0105 si\u0119 mn\u0105 opiekowa\u0107 do ko\u0144ca \u017cycia. Przyprowadzi\u0142y nawet swoich syn\u00f3w i powiedzia\u0142y, \u017ce je\u015bli co\u015b si\u0119 im stanie, maj\u0105 si\u0119 zawsze o mnie troszczy\u0107. Zgodnie ze star\u0105 tradycj\u0105 Khamp\u00f3w, ka\u017cdy z tych m\u0142odych m\u0119\u017cczyzn bra\u0142 mnie za r\u0119k\u0119 i \u015blubowa\u0142 opiekowa\u0107 si\u0119 mn\u0105, gdy zostan\u0119 wreszcie zwolniona.<\/p>\n<p>Spotka\u0142am si\u0119 te\u017c z Ugjenem, starym s\u0142u\u017c\u0105cym, kt\u00f3ry przyprowadzi\u0142 policjant\u00f3w do mego namiotu. Wiedzia\u0142am, \u017ce nie mia\u0142 z\u0142ych intencji i po prostu wykonywa\u0142 rozkazy Chi\u0144czyk\u00f3w. Dobrze go zna\u0142am. Kiedy zawi\u0105za\u0142y\u015bmy nasze tajne stowarzyszenie, cz\u0119sto przekazywa\u0142 nam warto\u015bciowe informacje o Chi\u0144czykach.<\/p>\n<p>By\u0142 ju\u017c bardzo stary. Siedzia\u0142 tylko, recytuj\u0105c modlitwy i mantry. Powiedzia\u0142, \u017ce po moim aresztowaniu odchodzi\u0142 od zmys\u0142\u00f3w. Wci\u0105\u017c \u015bni\u0142 mu si\u0119 m\u00f3j synek, kurczowo wczepiony w po\u0142y mojej czuby.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Nadal nie mogli\u015bmy praktykowa\u0107 naszej religii. Nie osta\u0142 si\u0119 \u017caden klasztor. Chi\u0144czycy zlikwidowali ca\u0142\u0105 Sangh\u0119 \u2013 wszystkich mnich\u00f3w i mniszki. Elita Tybetu odesz\u0142a.<\/p>\n<p>Ci, kt\u00f3rzy przetrwali, mieli tylko jedn\u0105 nadziej\u0119: Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 i nasz\u0105 diaspor\u0119. Wszyscy modlili si\u0119 o nadej\u015bcie lepszych czas\u00f3w i spo\u0142eczno\u015b\u0107 emigracyjn\u0105.<\/p>\n<p>Po pi\u0119tnastu dniach musia\u0142am wraca\u0107 do wi\u0119zienia. Zna\u0142am przecie\u017c konsekwencje.<\/p>\n<p>Z Lobaszy do Watry jecha\u0142am autobusem p\u00f3\u0142tora dnia. Po drodze mija\u0142am miejsca, kt\u00f3re na zawsze wry\u0142y si\u0119 w moj\u0105 pami\u0119\u0107. Tu mnie aresztowano, t\u0119dy wlok\u0142a mnie policja, a tam po raz ostatni widzia\u0142am mego synka. My\u015bla\u0142am, \u017ce p\u0119knie mi serce.<\/p>\n<p>A wody rzeki Singczu toczy\u0142y do Chin tysi\u0105ce, miliony pni naszych drzew.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Kiedy wr\u00f3ci\u0142am do Watry, szwagier zasypa\u0142 mnie pytaniami o naszych bliskich. By\u0142 ju\u017c stary, stara\u0142am si\u0119 wi\u0119c go oszcz\u0119dza\u0107. Sama nie umia\u0142am si\u0119 upora\u0107 z tym, co us\u0142ysza\u0142am. Pogr\u0105\u017ca\u0142am si\u0119 w depresji. Nie mog\u0142am pracowa\u0107.<\/p>\n<p>Przyjaciele b\u0142agali, \u017cebym si\u0119 otrz\u0105sn\u0119\u0142a. W ko\u0144cu przyszed\u0142 Chi\u0144czyk i zapyta\u0142, kto mnie nam\u00f3wi\u0142 do niestawienia si\u0119 w pracy.<\/p>\n<p>&#8211; Nikt mnie do niczego namawia\u0142 \u2013 odpar\u0142am. \u2013 Po prostu zobaczy\u0142am na w\u0142asne oczy, co sta\u0142o si\u0119 z naszym krajem. Wcze\u015bniej my\u015bla\u0142am, \u017ce je\u015bli b\u0119d\u0119 wypala\u0107 wasze ceg\u0142y, nosi\u0107 kamienie, \u015bcina\u0107 drzewa, to pewnego dnia zobacz\u0119 si\u0119 z matk\u0105, dzie\u0107mi, bra\u0107mi i siostrami. Teraz znam ju\u017c prawd\u0119. Wszystkich ich zabili\u015bcie albo zag\u0142odzili\u015bcie na \u015bmier\u0107. Do\u015b\u0107 tego. Nigdy wi\u0119cej nie b\u0119d\u0119 dla was pracowa\u0107.<\/p>\n<p>Chi\u0144czyk odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do wi\u0119\u017ani\u00f3w i kaza\u0142 im zawlec mnie do pracy. Nikt si\u0119 nie ruszy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nic mi nie zosta\u0142o \u2013 doda\u0142am. \u2013 Mo\u017cecie mnie zabi\u0107. Nie dbam o to. R\u00f3bcie, co chcecie.<\/p>\n<p>&#8211; Lepiej j\u0105 zabijcie \u2013 krzykn\u0105\u0142 m\u00f3j szwagier. \u2013 Ona widzia\u0142a to wszystko na w\u0142asne oczy.<\/p>\n<p>Naprawd\u0119 traci\u0142am zmys\u0142y. Nie potrafi\u0142am upora\u0107 si\u0119 z tym, co us\u0142ysza\u0142am i zobaczy\u0142am. Dostawa\u0142am atak\u00f3w histerycznego \u015bmiechu. Potem ca\u0142ymi dniami p\u0142aka\u0142am. Zaczyna\u0142am \u015bpiewa\u0107 i nie mog\u0142am usiedzie\u0107 w jednym miejscu. Musia\u0142am by\u0107 w ci\u0105g\u0142ym ruchu. Moi towarzysze p\u0142akali i m\u00f3wili, \u017ce oszala\u0142am.<\/p>\n<p>W pobliskim obozie trzymali jednego z uczni\u00f3w Dziamjanga Khjence Rinpocze. Lama by\u0142 ju\u017c bardzo stary. Pilnowa\u0142, \u017ceby wi\u0119zienne krowy nie wchodzi\u0142y w szkod\u0119. Rinczen Samdruk i szwagier zaprowadzili mnie do niego. Siedz\u0105c tak samotnie na \u015brodku pola, przypomina\u0142 stracha na wr\u00f3ble. By\u0142am w histerii: to \u015bpiewa\u0142am, to \u015bmia\u0142am si\u0119, to zn\u00f3w p\u0142aka\u0142am.<\/p>\n<p>&#8211; To takie smutne \u2013 powiedzia\u0142 lama. \u2013 Tyle wycierpia\u0142a, \u017ceby tak sko\u0144czy\u0107.<\/p>\n<p>Zapali\u0142 lask\u0119 kadzid\u0142a, kt\u00f3re robi\u0142 ze specjalnych zi\u00f3\u0142, i przyk\u0142ada\u0142 j\u0105 do r\u00f3\u017cnych punkt\u00f3w na moim ciele: g\u0142owie, plecach, ramionach. By\u0142o to bardzo bolesne, ale gdy sko\u0144czy\u0142, poczu\u0142am niezwyk\u0142\u0105 ulg\u0119.<\/p>\n<p>Po miesi\u0105cu zacz\u0119\u0142am odzyskiwa\u0107 kontrol\u0119 nad w\u0142asnym umys\u0142em. Po przypalaniu mia\u0142am b\u0105ble, kt\u00f3re nie chcia\u0142y si\u0119 goi\u0107, ale psychicznie czu\u0142am si\u0119 znacznie lepiej. Przesta\u0142am p\u0142aka\u0107 i zanosi\u0107 si\u0119 histerycznym \u015bmiechem. Mog\u0142am wreszcie usi\u0105\u015b\u0107 i odpocz\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Pewnego dnia odwo\u0142ano prac\u0119 i wezwano nas na wiec.<\/p>\n<p>&#8211; Adhi jest z\u0142\u0105 kobiet\u0105 \u2013 powiedzia\u0142 Lo Kasu, naczelnik z Watry. \u2013 Przez tyle lat pr\u00f3bowali\u015bmy j\u0105 reedukowa\u0107. Ale ona nie chce si\u0119 zmieni\u0107. Teraz udaje, \u017ce zwariowa\u0142a. \u015amieje si\u0119, p\u0142acze, \u015bpiewa, a nawet m\u00f3wi, \u017ceby\u015bmy j\u0105 stracili. Od dzi\u015b \u017caden wi\u0119zie\u0144 nie mo\u017ce rozmawia\u0107 ani utrzymywa\u0107 z ni\u0105 \u017cadnych kontakt\u00f3w. Adhi jest z\u0142ym elementem.<\/p>\n<p>Moi przyjaciele nie zamierzali jednak s\u0142ucha\u0107 tych polece\u0144. Byli dla mnie bardzo dobrzy. Kiedy dzielono nas na kilkunastoosobowe grupy robocze, m\u00f3wili tylko, \u017cebym si\u0119 niczym nie przejmowa\u0142a i dobrze odpocz\u0119\u0142a. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce stoj\u0105 za mn\u0105 murem.<\/p>\n<p>Kiedy moi bliscy dowiedzieli si\u0119 o wszystkim, zacz\u0119li przysy\u0142a\u0107 mi jedzenie, mi\u0119so, mas\u0142o i ser. By\u0142o tego tyle, \u017ce starczy\u0142oby dla kilku os\u00f3b.<\/p>\n<p>W 1976 roku \u2013 ju\u017c po za\u0142amaniu \u2013 przyjecha\u0142a do mnie c\u00f3rka. Dowiedzia\u0142a si\u0119, \u017ce jest ze mn\u0105 kiepsko. Powoli dochodzi\u0142am do siebie i musia\u0142am wr\u00f3ci\u0107 do pracy. C\u00f3rka posz\u0142a do komendanta i powiedzia\u0142a mu, \u017ce skoro \u017ale si\u0119 czuj\u0119, zast\u0105pi mnie w pracy. Zgodzili si\u0119. Khandro pracowa\u0142a za mnie przez dwadzie\u015bcia dni, daj\u0105c mi czas na odzyskanie si\u0142.<\/p>\n<p>Kiedy powiedzieli jej, \u017ce musi wraca\u0107, strasznie p\u0142aka\u0142a. Przytuli\u0142am j\u0105 i powiedzia\u0142am:<\/p>\n<p>&#8211; Nukashi, wstr\u0119tna, t\u0142usta chi\u0144ska stra\u017cniczka, ostrzega\u0142a mnie kiedy\u015b, \u017cebym nie zatruwa\u0142a umys\u0142\u00f3w moich dzieci \u201ez\u0142ym my\u015bleniem\u201d. M\u00f3wi\u0142a mi: \u201ePowtarzaj dzieciom, \u017ce Chi\u0144czycy s\u0105 dobrzy. Nie wa\u017c si\u0119 gada\u0107 im o tym, co by\u0142o w wi\u0119zieniu. Nie zatruwaj ich swoimi ideami\u201d.<\/p>\n<p>Khandro otar\u0142a \u0142zy i wyszepta\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Mamusiu, nie musisz mi opowiada\u0107 o chi\u0144skich zbrodniach. Wiem, co ci zrobili. I wiem, \u017ce nie wolno nam o tym zapomnie\u0107. Opowiem o tym moim dzieciom, a one swoim. Przez te dwadzie\u015bcia dni nas\u0142ucha\u0142am si\u0119 opowie\u015bci ludzi, kt\u00f3rzy musz\u0105 tu pracowa\u0107. \u017baden Chi\u0144czyk nie b\u0119dzie kontrolowa\u0142 moich my\u015bli. Nigdy nie zapomn\u0119, \u017ce moja matka nale\u017cy do garstki Tybeta\u0144czyk\u00f3w, kt\u00f3rym uda\u0142o si\u0119 prze\u017cy\u0107. Nigdy nie zapomn\u0119 o tysi\u0105cach pomordowanych, zag\u0142odzonych i zam\u0119czonych na \u015bmier\u0107. Niech robi\u0105, co chc\u0105, m\u00f3j umys\u0142 nale\u017cy do mnie.<\/p>\n<p>Powiedzia\u0142a, \u017ce najgorsze by\u0142o to, \u017ce nie mia\u0142a nikogo, kogo mog\u0142aby nazwa\u0107 matk\u0105. Inne dzieci mia\u0142y matki i ci\u0105gle o nich opowiada\u0142y, a ona by\u0142a sama. Ilekro\u0107 s\u0142ysza\u0142a s\u0142owo \u201ematka\u201d, serce podchodzi\u0142o jej do gard\u0142a.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W regionie Minjag Rangakha jest wysoka \u015bwi\u0119ta g\u00f3ra Sza Dzara. U jej podn\u00f3\u017ca znajduje si\u0119 wielkie jezioro. Pewnego dnia w 1975 roku na \u015brodku tego jeziora pojawi\u0142 si\u0119 czarny namiot koczownik\u00f3w. Chi\u0144czycy oniemieli. Nikt nie umia\u0142 wyt\u0142umaczy\u0107 tego niezwyk\u0142ego zjawiska. Stali tak z rozdziawionymi g\u0119bami i tylko patrzyli przez te swoje lornetki. A namiot nagle znik\u0142 i w jego miejsce pojawi\u0142 si\u0119 ogromny zielony lotos.<\/p>\n<p>Tybeta\u0144czycy nie posiadali si\u0119 ze szcz\u0119\u015bcia. Wszyscy modlili si\u0119 na brzegu jeziora o powr\u00f3t Dharmy do Tybetu, przynosili bia\u0142e szarfy i inne ofiary. Wierzyli\u015bmy, \u017ce to znak, i\u017c Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci wr\u00f3ci ju\u017c wkr\u00f3tce do wolnego kraju. Rok p\u00f3\u017aniej umar\u0142 Mao.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy byli tak przera\u017ceni manifestacj\u0105 uczu\u0107 Tybeta\u0144czyk\u00f3w, \u017ce postanowili zbombardowa\u0107 czarodziejski kwiat. Ludzie zbierali jego szcz\u0105tki \u2013 przypomina\u0142y traw\u0119 \u2013 i traktowali je jak relikwie.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>W 1979 roku Chi\u0144czycy og\u0142osili tak zwan\u0105 \u201eliberalizacj\u0119\u201d. Do Tybetu zacz\u0119li przyje\u017cd\u017ca\u0107 uchod\u017acy i cudzoziemcy. Wpuszczono nawet wys\u0142annik\u00f3w Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci, kt\u00f3rzy mieli zbada\u0107 sytuacj\u0119 w Tybecie. Tu\u017c przed przyjazdem pierwszej delegacji zwo\u0142ano nasz\u0105 brygad\u0119 i og\u0142oszono, \u017ce nie b\u0119dzie ju\u017c czarnych czapek, a wszyscy wi\u0119\u017aniowie zostan\u0105 zwolnieni.<\/p>\n<p>Za kratami mieli zosta\u0107 tylko \u201ereakcyjni przyw\u00f3dcy\u201d i \u201epod\u017cegacze\u201d, gdy\u017c obawiano si\u0119 ich wp\u0142ywu na \u201emasy\u201d. Wypu\u015bcili wtedy po\u0142ow\u0119 wi\u0119\u017ani\u00f3w z Watry.<\/p>\n<p>Mieszka\u0144com regionu powiedziano, \u017ce w dniu wizyty delegat\u00f3w maj\u0105 si\u0119 ubra\u0107 w czyste tybeta\u0144skie stroje, nosi\u0107 m\u0142ynki modlitewne i \u201ezachowywa\u0107 tak, jakby wybierali si\u0119 na piknik: ta\u0144czy\u0107 i \u015bpiewa\u0107\u201d.<\/p>\n<p>Podobne instrukcje wydano wi\u0119\u017aniom. Mieli\u015bmy zrzuci\u0107 chi\u0144skie uniformy i stawi\u0107 si\u0119 na wiecu.<\/p>\n<p>&#8211; Id\u017acie na wiec \u2013 powiedzia\u0142am wieczorem Rinczenowi i szwagrowi. \u2013 Ja b\u0119d\u0119 udawa\u0107, \u017ce jestem chora, i zostan\u0119 w obozie. Musz\u0119, po prostu musz\u0119 spotka\u0107 si\u0119 z delegatami i powiedzie\u0107 im, co mnie spotka\u0142o.<\/p>\n<p>Obaj przekonywali mnie, \u017ce to nierealne. M\u00f3wili, \u017ce takich delegacji b\u0119dzie wi\u0119cej i \u017ce jeszcze zd\u0105\u017c\u0119 opowiedzie\u0107 moj\u0105 histori\u0119. Obawiali si\u0119, \u017ce spotka mnie surowa kara.<\/p>\n<p>Ale ja si\u0119 upar\u0142am. Nast\u0119pnego dnia poszli wi\u0119c na wiec i powiedzieli Chi\u0144czykom, \u017ce jestem chora i nie mog\u0119 je\u015b\u0107, a ci kazali dobrze mnie zamkn\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Uda\u0142o mi si\u0119 jednak wy\u015blizn\u0105\u0107 z obozu. Pobieg\u0142am do g\u0142\u00f3wnej drogi, na kt\u00f3rej wkr\u00f3tce pojawi\u0142a si\u0119 kolumna samochod\u00f3w. Stara\u0142am si\u0119 je zatrzyma\u0107 \u2013 wydaje mi si\u0119, \u017ce dostrzeg\u0142am twarz Lobsanga Samtena, starszego brata Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci \u2013 ale nawet nie zwolni\u0142y. Lobsang Samten zd\u0105\u017cy\u0142 do mnie pomacha\u0107 i auta znik\u0142y za zakr\u0119tem.<\/p>\n<p>Ludzie m\u00f3wili mi potem, \u017ce byli na wiecu i widzieli brata Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Chi\u0144czycy kazali nam na\u0142o\u017cy\u0107 tybeta\u0144skie ubrania, nosi\u0107 r\u00f3\u017ca\u0144ce i m\u0142ynki, ale przecie\u017c sami wszystkie je zniszczyli. W ca\u0142ej okolicy nie ma nawet jednej czuby. Ale jeste\u015bmy szcz\u0119\u015bliwi, bo widzieli\u015bmy brata Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci.<\/p>\n<p>Przed przyjazdem delegat\u00f3w Chi\u0144czycy kazali Tybeta\u0144czykom szybko odbudowa\u0107 widoczne z szosy \u015bciany klasztor\u00f3w. Dobrze p\u0142acili. Na klasztory, kt\u00f3rych nie by\u0142o wida\u0107, nie dali nawet grosza.<\/p>\n<p>Na wie\u015b\u0107 o odbudowywaniu klasztor\u00f3w do w\u0142adz zacz\u0119li zg\u0142asza\u0107 si\u0119 mieszka\u0144cy innych wiosek po \u015brodki na odbudow\u0119 lokalnych \u015bwi\u0105ty\u0144. Oczywi\u015bcie wr\u00f3cili z kwitkiem.<\/p>\n<p>Chi\u0144czycy nie zamierzali te\u017c przywraca\u0107 klasztorom ich dawnej \u015bwietno\u015bci. Kazali tylko uprz\u0105ta\u0107 ruiny i odbudowa\u0107 jakie\u015b ma\u0142e kapliczki. Dla starych ludzi mia\u0142o to jednak ogromne znaczenie. Poniewa\u017c ze \u015bwi\u0105ty\u0144 nie zosta\u0142o dos\u0142ownie nic, pospiesznie lepiono gliniane pos\u0105gi i ozdabiano \u015bciany nowymi malowid\u0142ami lub zdj\u0119ciami.<\/p>\n<p>Zabito wszystkich mnich\u00f3w, lam\u00f3w i tulku, kaplice sta\u0142y wi\u0119c puste. Z szosy mog\u0142y wygl\u0105da\u0107 na klasztory, ale w istocie by\u0142y tylko kolorow\u0105 fasad\u0105.<\/p>\n<p>Wszyscy, kt\u00f3rzy je odwiedzali, zaczynali p\u0142aka\u0107, bo w niczym nie przypomina\u0142y \u015bwi\u0105ty\u0144 niepodleg\u0142ego Tybetu. To by\u0142y tylko \u015bciany \u2013 bez wspania\u0142ych pos\u0105g\u00f3w, bez o\u0142tarzy, bez malowide\u0142, bez mnich\u00f3w. Ogl\u0105daj\u0105c je, czuli\u015bmy si\u0119 r\u00f3wnie pusto.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Moja c\u00f3rka by\u0142a ju\u017c m\u0119\u017catk\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba ci\u0119 jako\u015b wyci\u0105gn\u0105\u0107 z tej \u201ebrygady roboczej\u201d \u2013 powiedzia\u0142a. \u2013 Musisz do nas wr\u00f3ci\u0107. Ani ty, ani wujek, ani Rinczen Samdruk nie b\u0119dziecie ju\u017c pracowa\u0107. Zaopiekujemy si\u0119 wami.<\/p>\n<p>Wymy\u015blili\u015bmy, \u017ce poprosimy mego brata z Nepalu, by napisa\u0142 list, \u017ce chce mnie odwiedzi\u0107. Tak te\u017c si\u0119 sta\u0142o. Brat pyta\u0142 w li\u015bcie, co robi\u0119 w wi\u0119zieniu, skoro w\u0142adze twierdz\u0105, \u017ce wszyscy zostali ju\u017c zwolnieni. \u201ePrzyje\u017cd\u017cam do ciebie do Lobaszy\u201d, ko\u0144czy\u0142. Napisa\u0142 te\u017c bezpo\u015brednio do w\u0142adz w Kardze, kt\u00f3re natychmiast poleci\u0142y tym z Darcedo pu\u015bci\u0107 mnie do domu na spotkanie z bratem.<\/p>\n<p>W owym czasie Chi\u0144czycy tr\u0105bili, \u017ce wypu\u015bcili wszystkich wi\u0119\u017ani\u00f3w. Zale\u017ca\u0142o im na powrocie tybeta\u0144skich uchod\u017ac\u00f3w, by pokaza\u0107 \u015bwiatu, \u017ce w Tybecie panuje normalna sytuacja. Komuni\u015bci znale\u017aliby si\u0119 w k\u0142opotliwej sytuacji, gdyby m\u00f3j brat musia\u0142 odwiedza\u0107 mnie w wi\u0119zieniu.<\/p>\n<p>List bardzo mi pom\u00f3g\u0142. Dzi\u0119ki niemu i wp\u0142ywom kilku Tybeta\u0144czyk\u00f3w z lokalnej administracji zosta\u0142am w ko\u0144cu zwolniona z Watry w 1985 roku.<\/p>\n<p>Czeka\u0142a mnie jeszcze rozmowa z Tsu Sogje \u2013 naczelnikiem wszystkich wi\u0119zie\u0144 w naszym regionie.<\/p>\n<p>&#8211; Wracasz do domu \u2013 us\u0142ysza\u0142am. \u2013 Jak rozumiem, nie przekonano ci\u0119 do naszych idei. Przez dwadzie\u015bcia siedem lat nie podda\u0142a\u015b si\u0119 reedukacji. Chcesz \u2013 mo\u017cesz si\u0119 nadal opiera\u0107. To tak, jakby\u015b rzuca\u0142a sobie w nog\u0119 kamieniem. Nam nic to nie szkodzi. Przyje\u017cd\u017ca tw\u00f3j brat. Nie wolno ci opowiada\u0107 mu, nie wolno ci opowiada\u0107 nikomu, o g\u0142odzie, egzekucjach itd. G\u0119ba na k\u0142\u00f3dk\u0119. Dowiemy si\u0119, je\u015bli zaczniesz gada\u0107. Wsz\u0119dzie mamy swoich ludzi. Spr\u00f3buj tylko, a ju\u017c nigdy nie zobaczysz ani brata, ani c\u00f3rki, ani przyjaci\u00f3\u0142 i krewnych.<\/p>\n<p>Dosta\u0142am za\u015bwiadczenie o zwolnieniu, kt\u00f3re mia\u0142am odda\u0107 w\u0142adzom w Lobaszy. Razem ze mn\u0105 zwolniono Rinczena Samdruka. Szwagier wyszed\u0142 wcze\u015bniej.<\/p>\n<p>Kiedy dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce mnie wypuszcz\u0105, zorganizowa\u0142am przyj\u0119cie dla przyjaci\u00f3\u0142. W Watrze zosta\u0142o jeszcze oko\u0142o czterdziestu wi\u0119\u017ani\u00f3w. Mieli\u015bmy wsp\u00f3ln\u0105 sal\u0119, w kt\u00f3rej mogli\u015bmy urz\u0105dza\u0107 takie uroczysto\u015bci. Modlili\u015bmy si\u0119 o szybkie spotkanie i przysi\u0119gali\u015bmy sobie pomoc.<\/p>\n<p>&#8211; Wygl\u0105da na to, \u017ce nadesz\u0142y lepsze czasy \u2013 powiedzia\u0142am przyjacio\u0142om. \u2013 Nie wiem, kiedy wr\u00f3ci Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107, ale jego brat by\u0142 w naszym regionie. Odbudowano kilka klasztor\u00f3w. Nie zapominajmy jednak o tysi\u0105cach naszych braci, kt\u00f3rzy nie mieli tyle szcz\u0119\u015bcia, co my. Ja nie zapomn\u0119 o nich nigdy. Je\u017celi nadarzy si\u0119 okazja, opowiadajmy, opowiadajmy o nich dzie\u0144 i noc, ka\u017cdemu, kto zechce nas wys\u0142ucha\u0107.<\/p>\n<p>Wszyscy z\u0142o\u017cyli t\u0119 przysi\u0119g\u0119.<\/p>\n<p>W pierwszej chwili nie posiada\u0142am si\u0119 ze szcz\u0119\u015bcia. By\u0142am wolna! Moja rado\u015b\u0107 nie trwa\u0142a jednak d\u0142ugo. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce stoj\u0119 przed pot\u0119\u017cn\u0105, kamienn\u0105 \u015bcian\u0105. Straci\u0142am matk\u0119, straci\u0142am synka, straci\u0142am braci i siostry. Nie poznawa\u0142am w\u0142asnego kraju. Niemal nikogo nie zna\u0142am. Czu\u0142am w sobie pustk\u0119. Powr\u00f3t do domu napawa\u0142 mnie jednocze\u015bnie szcz\u0119\u015bciem i przejmuj\u0105cym smutkiem.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Po przyje\u017adzie do Lobaszy uda\u0142am si\u0119 natychmiast do biura komisarza dystryktu, kt\u00f3ry uwa\u017cnie przeczyta\u0142 m\u00f3j list. Przypomnia\u0142 mi o zasadzie milczenia i powiedzia\u0142, \u017ce nie chce s\u0142ysze\u0107, i\u017c m\u00f3wi\u0142am to czy tamto. \u017badnych rozm\u00f3w o wi\u0119zieniu, z nikim.<\/p>\n<p>&#8211; W normalnych okoliczno\u015bciach wypuszczamy tylko tych, kt\u00f3rzy zaakceptowali komunizm i stali si\u0119 dobrymi obywatelami. Niestety, tw\u00f3j przypadek jest najwyra\u017aniej inny \u2013 powiedzia\u0142 na zako\u0144czenie.<\/p>\n<p>Przyjaciele powiedzieli mi, \u017ce tu\u017c przed moim powrotem zwo\u0142ano wiec.<\/p>\n<p>&#8211; Wkr\u00f3tce przyjedzie tu Adhi \u2013 og\u0142oszono. \u2013 Z pozoru wydaje si\u0119 zwyk\u0142\u0105 kobiet\u0105, ale w istocie jest elementem, kt\u00f3ry pr\u00f3buje podkopywa\u0107 zaufanie do partii i pod\u017cega\u0107 przeciwko rz\u0105dowi. Miejcie si\u0119 na baczno\u015bci! Pami\u0119tajcie, \u017ce spoczywa na was obowi\u0105zek informowania o wszelkich wywrotowych dzia\u0142aniach, reakcyjnych sloganach itd.<\/p>\n<p>Wszyscy prosili mnie, \u017cebym bardzo uwa\u017ca\u0142a. Nawet c\u00f3rka m\u00f3wi\u0142a, \u017ce by\u0142oby lepiej, gdybym nie wychodzi\u0142a z domu. Mia\u0142am po prostu \u201eodpoczywa\u0107\u201d.<\/p>\n<p>Ca\u0142e to chi\u0144skie gadanie zaciekawi\u0142o, ma si\u0119 rozumie\u0107, dzieci, kt\u00f3re strasznie chcia\u0142y zobaczy\u0107, jak wygl\u0105da ta \u201ez\u0142a kobieta\u201d. Widok staruszki, kt\u00f3ra niczym nie r\u00f3\u017cni\u0142a si\u0119 od ich bab\u0107, najwyra\u017aniej je rozczarowywa\u0142.<\/p>\n<p>Wszystko to nie powstrzyma\u0142o najbli\u017cszych przyjaci\u00f3\u0142, kt\u00f3rzy odwiedzali mnie i przynosili rozmaite upominki. Niczego przed nimi nie ukrywa\u0142am. Z obcymi by\u0142am ostro\u017cna, ale gdy wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce kto\u015b jest godny zaufania, m\u00f3wi\u0142am ca\u0142\u0105 prawd\u0119.<\/p>\n<p>Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, nocami przychodzili do mnie nawet ci Tybeta\u0144czycy, kt\u00f3rzy pracowali dla chi\u0144skich w\u0142adz. M\u00f3wili, \u017ce wiedz\u0105, co przesz\u0142am, i uwa\u017caj\u0105 mnie za prawdziw\u0105 patriotk\u0119. Wszyscy oni mieli w domach o\u0142tarze ze zdj\u0119ciami Mao i innych przyw\u00f3dc\u00f3w. Tyle \u017ce pod nimi ukrywali zdj\u0119cia Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i to dla Niego palili kadzid\u0142o i nalewali ofiarn\u0105 wod\u0119 do mosi\u0119\u017cnych miseczek.<\/p>\n<p>M\u00f3wili, \u017ce s\u0105 dumni, i\u017c Chi\u0144czycy nie zdo\u0142ali mnie z\u0142ama\u0107 przez dwadzie\u015bcia siedem lat i zmieni\u0107 na w\u0142asn\u0105 mod\u0142\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Pracujemy dla nich \u2013 powiadali \u2013 ale tylko dlatego, \u017ce trzeba jako\u015b zarobi\u0107 na \u017cycie. Musimy utrzymywa\u0107 rodziny, nie mamy wyboru.<\/p>\n<p>Zdawali sobie spraw\u0119, \u017ce ka\u017cda wzmianka o niepodleg\u0142o\u015bci Tybetu musi zaprowadzi\u0107 ich do wi\u0119zienia. Podkre\u015blali jednak, \u017ce s\u0105 Tybeta\u0144czykami, a nie Chi\u0144czykami. Ca\u0142\u0105 nadziej\u0119 pok\u0142adali w Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i wierzyli w nadej\u015bcie lepszych czas\u00f3w. Naprawd\u0119 mi pomagali. Bez nich nie wydosta\u0142abym si\u0119 z Tybetu. To oni za\u0142atwili mi paszport.<\/p>\n<p>Posz\u0142am z listem brata do okr\u0119gowego biura w Kardze i powiedzia\u0142am, \u017ce chc\u0119 pojecha\u0107 po niego do Nepalu. Chi\u0144czycy natychmiast odparli, \u017ce nie ma takiej potrzeby i \u017ce mog\u0119 wys\u0142a\u0107 kt\u00f3rego\u015b z siostrze\u0144c\u00f3w.<\/p>\n<p>To tybeta\u0144scy urz\u0119dnicy przekonali w ko\u0144cu Chi\u0144czyk\u00f3w, \u017ce wydaj\u0105c mi paszport, wy\u015bwiadcz\u0105 przys\u0142ug\u0119 Komunistycznej Partii Chin, gdy\u017c powr\u00f3t mego brata b\u0119dzie zwyci\u0119stwem ChRL i pora\u017ck\u0105 \u201eDalaja\u201d.<\/p>\n<p>&#8211; Co zamierzacie powiedzie\u0107 bratu? \u2013 pytali mnie Chi\u0144czycy.<\/p>\n<p>&#8211; \u017be powinien wr\u00f3ci\u0107 do rodzinnego domu, do najbli\u017cszych, kt\u00f3rych nie widzia\u0142 tyle lat. Sytuacja jest dobra. Nie ma powodu zostawia\u0107 ko\u015bci w obcej ziemi. To w\u0142a\u015bnie mu powiem \u2013 moi tybeta\u0144scy przyjaciele naprawd\u0119 dobrze przygotowali mnie do tej rozmowy.<\/p>\n<p>&#8211; W takim razie mo\u017cecie jecha\u0107 \u2013 orzek\u0142 chi\u0144ski oficer i zacz\u0105\u0142 recytowa\u0107 d\u0142ug\u0105 list\u0119 gr\u00f3\u017ab i ostrze\u017cenie, kt\u00f3ra zna\u0142am ju\u017c na pami\u0119\u0107.<\/p>\n<p>Tym razem by\u0142y te\u017c obietnice: dobrej renty, przekre\u015blenia dawnych win, \u015bwi\u0119tego spokoju. Ja tylko przytakiwa\u0142am.<\/p>\n<p>Niemniej paszport z Kardze trzeba by\u0142o jeszcze podstemplowa\u0107 w Darcedo. Nie by\u0142o to \u0142atwe, ale mog\u0142am liczy\u0107 na pomoc wielu \u017cyczliwych mi os\u00f3b. Uda\u0142o si\u0119 im przekona\u0107 Chi\u0144czyk\u00f3w, \u017ce na pewno nie zostawi\u0119 c\u00f3rki i krewnych i \u2013 ku chwale partii \u2013 sprowadz\u0119 do domu brata.<\/p>\n<p>Maj\u0105c piecz\u0105tk\u0119, musia\u0142am pokona\u0107 ostatni\u0105 przeszkod\u0119: brak pieni\u0119dzy. Wysz\u0142am z wi\u0119zienia z pustymi r\u0119kami. Dawni wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie i tybeta\u0144scy urz\u0119dnicy zadbali jednak i o to.<\/p>\n<p>Prosili tylko o jedno: \u201eO dzieci, jak ka\u017ce tradycja, zadbamy sami i przeka\u017cemy im ca\u0142\u0105 prawd\u0119 o losie, jaki zgotowali nam Chi\u0144czycy. Ale mamy tylko go\u0142e pi\u0119\u015bci przeciwko chi\u0144skim karabinom i czo\u0142gom. Ty musisz powiedzie\u0107 prawd\u0119 wolnemu \u015bwiatu i, przede wszystkim, Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci\u201d. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce m\u00f3wi\u0105 jednym g\u0142osem.<\/p>\n<p>Sama te\u017c nie pragn\u0119\u0142am niczego innego.<\/p>\n<p>Spotykali\u015bmy si\u0119 w nocy. Nie ma Tybeta\u0144czyka, kt\u00f3ry nie ucierpia\u0142by z rak Chi\u0144czyk\u00f3w. Ludzie przychodzili i opowiadali mi swoje historie, bym przekaza\u0142a je \u015bwiatu. Ka\u017cdej opowie\u015bci towarzyszy\u0142o morze \u0142ez. Trzymali\u015bmy si\u0119 za r\u0119ce, dotykali\u015bmy czo\u0142ami, ka\u017cdy \u017cegna\u0142 mnie poca\u0142unkiem.<\/p>\n<p>Nadszed\u0142 czas po\u017cegnania. C\u00f3rka ton\u0119\u0142a w \u0142zach, ale pociesza\u0142am j\u0105, \u017ce dzi\u015b nikt mnie nie zaaresztuje, a jutro rusz\u0119 na spotkanie Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci i w ko\u0144cu wr\u00f3c\u0119 z bratem. Ba\u0142am si\u0119 jej powiedzie\u0107, \u017ce zostan\u0119 na wygnaniu. Wiedzia\u0142am, \u017ce mnie nie pu\u015bci.<\/p>\n<p>Wyruszyli\u015bmy z Rinczenem Samdrukiem do Lhasy. Kto\u015b za\u0142atwi\u0142 nam przejazdem chi\u0144skim samochodem, znacznie szybszym i wygodniejszym od autobusu. Na pokonanie 1.700 kilometr\u00f3w potrzebowali\u015bmy oko\u0142o tygodnia. Po drodze mijali\u015bmy g\u0142\u00f3wnie ci\u0119\u017car\u00f3wki, wy\u0142adowane drewnem, leczniczymi zio\u0142ami i tybeta\u0144sk\u0105 we\u0142n\u0105.<\/p>\n<p>W stolicy odwiedzi\u0142am wszystkie ocala\u0142e \u015bwi\u0105tynie. Musia\u0142am pomodli\u0107 si\u0119 za pomordowanych krewnych. Posz\u0142am te\u017c do Potali, pa\u0142acu Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci, i stan\u0119\u0142am przed pustym tronem, na kt\u00f3rym le\u017ca\u0142a jedna, \u017ca\u0142o\u015bnie smutna bia\u0142a szarfa. Widok tronu, na kt\u00f3rym skupia\u0142y si\u0119 wszystkie nadzieje i modlitwy Tybeta\u0144czyk\u00f3w, wywar\u0142 na mnie przyjmuj\u0105ce wra\u017cenie.<\/p>\n<p>Sp\u0119dzi\u0142am w Lhasie cztery miesi\u0105ce, czekaj\u0105c na nepalsk\u0105 wiz\u0119. W ko\u0144cu zrozumia\u0142am, \u017ce jedynym sposobem na jej uzyskanie jest \u0142ap\u00f3wka. Nie mia\u0142am jednak tylu pieni\u0119dzy. Uda\u0142am si\u0119 wi\u0119c do pewnego lamy i poprosi\u0142am go o mo, wr\u00f3\u017cb\u0119.<\/p>\n<p>Powiedzia\u0142am mu, \u017ce mam paszport i nie mog\u0119 uzyska\u0107 wizy. Zapyta\u0142am, czy uda mi si\u0119 dotrze\u0107 do Nepalu. Lama popatrzy\u0142 na mnie uwa\u017cnie, a potem rzuci\u0142 ko\u015bci i odpar\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Bez w\u0105tpienia bezpiecznie dotrzesz do celu.<\/p>\n<p>Ruszyli\u015bmy wi\u0119c do granicznego Dramu.<\/p>\n<p>&#8211; Nie macie nepalskich wiz \u2013 powiedzia\u0142 chi\u0144ski stra\u017cnik. \u2013 Nie wpuszcz\u0105 was.<\/p>\n<p>&#8211; Jad\u0119 tylko po brata, kt\u00f3ry ma wr\u00f3ci\u0107 do Tybetu \u2013 odpar\u0142am. \u2013 Nie zostan\u0119 d\u0142ugo. Mo\u017ce jest jaki\u015b spos\u00f3b.<\/p>\n<p>&#8211; Spr\u00f3bujcie da\u0107 \u0142ap\u00f3wk\u0119 nepalskim \u017co\u0142nierzom, mo\u017ce was puszcz\u0105 \u2013 odpowiedzia\u0142 Chi\u0144czyk.<\/p>\n<p>Weszli\u015bmy na most, nazywany Mostem Przyja\u017ani. Za wymalowan\u0105 na \u015brodku czerwon\u0105 kresk\u0105 by\u0142 ju\u017c Nepal. Modli\u0142am si\u0119 o pomoc do Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci, Tary i wszystkich b\u00f3stw Tybetu. Kiedy podesz\u0142am do kreski, kto\u015b chwyci\u0142 mnie za rami\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Adhi? Przys\u0142a\u0142 mnie po ciebie tw\u00f3j brat \u2013 powiedzia\u0142 Tybeta\u0144czyk, kt\u00f3rego widzia\u0142am pierwszy raz w \u017cyciu.<\/p>\n<p>&#8211; Ale ja nie mam wizy, nie wiem, czy mnie wpuszcz\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; O nic si\u0119 nie martw, starczy da\u0107 im par\u0119 groszy.<\/p>\n<p>Nepalscy stra\u017cnicy faktycznie dali nam wizy bez \u017cadnego problemu. O p\u00f3\u0142nocy by\u0142am ju\u017c w Katmandu, w domu mego brata.<\/p>\n<p>&#8211; Dzugomo, twoja siostra \u2013 powiedzia\u0142 tylko nasz przewodnik.<\/p>\n<p>M\u00f3j siedemdziesi\u0119ciodziewi\u0119cioletni w\u00f3wczas brat zerwa\u0142 si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka i padli\u015bmy sobie w ramiona. Pola\u0142y si\u0119 \u0142zy.<\/p>\n<p>Brat zarzuci\u0142 mnie pytaniami o sytuacj\u0119 w Tybecie. By\u0142 ju\u017c bardzo stary; stara\u0142am si\u0119 nie m\u00f3wi\u0107 mu ca\u0142ej prawdy, bo ba\u0142am si\u0119, \u017ce jej nie zniesie.<\/p>\n<p>&#8211; Nie m\u00f3wmy o tym teraz \u2013 powiedzia\u0142am. \u2013 Ucierpieli\u015bmy nie tylko my dwoje, ale sze\u015b\u0107 milion\u00f3w Tybeta\u0144czyk\u00f3w. Teraz jeste\u015bmy jednak tam, gdzie Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107. Powiniene\u015b skupi\u0107 si\u0119 praktyce Dharmy i modli\u0107 o lepsz\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Nie umia\u0142am go jednak uspokoi\u0107. Wypytywa\u0142 o r\u00f3\u017cnych ludzi. Co s\u0142ycha\u0107 u tego, co u tamtego, jak si\u0119 czuje jego wuj, rodzina&#8230; Zacz\u0119\u0142am k\u0142ama\u0107. Po prostu nie mog\u0142am powiedzie\u0107 mu prawdy. Tego rozstrzelano, tamten zgin\u0105\u0142 na torturach, a ich bliscy umarli z g\u0142odu&#8230;<\/p>\n<p>Brat nie mia\u0142 nikogo. Ca\u0142y czas po\u015bwi\u0119ca\u0142 praktyce. Modli\u0142 si\u0119, okr\u0105\u017ca\u0142 stup\u0119. Chodzi\u0142 w brudnych, zawszonych \u0142achach. Rinczen Samdruk i ja doprowadzili\u015bmy go do porz\u0105dku i wkr\u00f3tce czu\u0142 si\u0119 ju\u017c lepiej.<\/p>\n<p>Pojecha\u0142am z Rinczenem na wyk\u0142ad Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci do Bennares w Indiach. Zorganizowano audiencj\u0119 dla nowo przyby\u0142ych z Tybetu. B\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci by\u0142o dla nas najwi\u0119kszym szcz\u0119\u015bciem. Czuli\u015bmy jednak, \u017ce musimy spotka\u0107 si\u0119 z Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci\u0105 jeszcze raz, by opowiedzie\u0107 mu o wszystkim, co wydarzy\u0142o si\u0119 w naszym regionie. Pojechali\u015bmy wi\u0119c do Dharamsali, rezydencji Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci.<\/p>\n<p>Znali\u015bmy tylko dwa s\u0142owa, zrozumia\u0142e dla Hindus\u00f3w: \u201eDharamsala\u201d i \u201eDalajlama\u201d. Nikt nam nie pomaga\u0142 w podr\u00f3\u017cy, ale owe s\u0142owa okaza\u0142y si\u0119 doskona\u0142ym przewodnikiem. Na stacjach autobusowych i kolejowych powtarzali\u015bmy je jak mantr\u0119.<\/p>\n<p>I wreszcie pewnej nocy dotarli\u015bmy do Dharamsali. By\u0142o ciemno, nie wiedzieli\u015bmy, gdzie i\u015b\u0107, spali\u015bmy wi\u0119c w autobusie. Kiedy otworzyli\u015bmy oczy, zobaczyli\u015bmy Tybetank\u0119, kt\u00f3ra upewni\u0142a nas, \u017ce faktycznie jeste\u015bmy u celu.<\/p>\n<p>Nowymi uchod\u017acami opiekuje si\u0119 agenda rz\u0105du tybeta\u0144skiego. Natychmiast nas zarejestrowano i nakarmiono. Dostali\u015bmy miejsce do spania w rz\u0105dowym schronisku dla nowo przyby\u0142ych. B\u0142yskawicznie wyznaczono nam dat\u0119 prywatnego spotkania z Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci\u0105. By\u0142 pa\u017adziernik 1988 roku.<\/p>\n<p>Kiedy wpuszczono nas do pokoju Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci, natychmiast usiedli\u015bmy pod \u015bcian\u0105, tu\u017c obok drzwi. Pro\u015bci ludzie, tacy jak my, nie mog\u0105 si\u0119 przecie\u017c zbli\u017cy\u0107 do kogo\u015b wielkiego. Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 musia\u0142 wo\u0142a\u0107 nas trzy razy: \u201eTu, chod\u017acie tu\u201d. Kiedy tylko Go zobaczy\u0142am, do oczu nap\u0142yn\u0119\u0142y mi \u0142zy. Pomy\u015bla\u0142am sobie jednak: \u201eNie czas na p\u0142acz. Jestem zobowi\u0105zana do poinformowania Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015bci o sytuacji w naszym regionie\u201d. Zacz\u0119\u0142am m\u00f3wi\u0107. Czasem emocje bra\u0142y g\u00f3r\u0119 i zalewa\u0142am si\u0119 \u0142zami. Wtedy nasz\u0105 opowie\u015b\u0107 kontynuowa\u0142 Rinczen Samdruk.<\/p>\n<p>Spotkanie trwa\u0142o p\u00f3\u0142torej godziny. Kiedy wymienia\u0142am nazwy zr\u00f3wnanych z ziemi\u0105 klasztor\u00f3w i imiona pomordowanych lam\u00f3w, Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 bezg\u0142o\u015bnie si\u0119 modli\u0142. Na koniec poprosi\u0142am Go i, za Jego po\u015brednictwem, wszystkich wielkich lam\u00f3w, o modlitwy za tych, kt\u00f3rzy umarli z g\u0142odu, za tych, kt\u00f3rzy gin\u0119li bez tradycyjnych mod\u0142\u00f3w i rytua\u0142\u00f3w, by ich duchy znalaz\u0142y spok\u00f3j. Jego \u015awi\u0105tobliwo\u015b\u0107 z\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142onie.<\/p>\n<p>Za: David Patt, <em>A Strange Liberation; Tibetan Lives in Chinese Hands<\/em>, Snow Lion Publications, Ithaca, Nowy Jork 1992<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Urodzi\u0142am si\u0119 w Njarongu, w Khamie, w 1934 roku. M\u00f3j ojciec nada\u0142 mi imi\u0119 Adhi. Nasza rodzina nosi\u0142a miano Tape. Ojciec, Dord\u017ce Rabten, jak zdarza\u0142o si\u0119 w Tybecie, by\u0142 \u017conaty z dwiema kobietami. Starsza \u017cona nazywa\u0142a si\u0119 Boczuma; ja by\u0142am c\u00f3rk\u0105 m\u0142odszej \u2013 Sonam Dolmy.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":1427,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[4,7],"tags":[27,26,19,22],"class_list":["post-1425","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-teksty","category-z-perspektywy-tybetanczykow","tag-historia","tag-polityka","tag-protesty-polityczne","tag-wyroki"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1425","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1425"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1425\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1428,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1425\/revisions\/1428"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/1427"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1425"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1425"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tybet.hfhr.org.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1425"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}