NN: Fala samospaleń w Ngabie

„To tylko garstka ekstremistów, ale będą z nich terroryści”.

„Spalcie jeszcze kilku takich debili, a w Tybecie zapanuje spokój”.

„Dajcie im spokojnie płonąć i ginąć. Jak zejdzie jeszcze paru wierzących, zrobi się z Dalaja niebezpieczną sektę, zakaże jej działania i wreszcie ukręci temu łeb”.

„Po co się tym przejmować? Mamy ich w ręku, a rozmawianie z nimi to tylko strata czasu. Jeśli chcą podskakiwać, droga wolna”.

„Państwo powinno być bezlitosne dla separatystów, to na nich jedyne lekarstwo”.

„Region tybetański ma zbyt wielu lamów, odnosi się wrażenie, że mieszkają tam tylko oni. Przejadają lwią część rządowych dotacji. Karmimy dziesiątki tysięcy wichrzycieli, którzy ciągle robią rzeczy zagrażające macierzy. O rosnących kosztach utrzymywania stabilizacji nie wspomnę. Państwo powinno zacząć myśleć i odebrać wszelką pomoc finansową buddyzmowi w regionie tybetańskim. Koniec z dojeniem budżetu”.

„Jeśli tak to wygląda, proszę bardzo – umierajcie sobie”.

„Buddyzm naprawdę ma problemy: nic nie produkuje i nie jest przekazywany z ojca na syna. Medytują cały dzień i potrzebują do tego zgrai pomocników. Jak społeczeństwo ma się rozwijać, skoro wszystkie środki produkcji są zajęte karmieniem i ubieraniem mnichów?”.

„Czy ten stary dziad ciągle żyje?”.

„Zabić wszystkich mnichów, którzy zajmują się polityką”.

„Jeśli chcą iść do nieba, zróbcie im przejście!”.

„Świetnie, niech spalą się wszyscy poplecznicy Dalaja”.

 

 

wrzesień-październik 2011

 

 

 

Reprezentatywne wpisy chińskich internautów pod „oficjalną” relacją z dramatycznych protestów w Ngabie (chiń. Aba), w prowincji Sichuan („samospalenie mnichów” wciągnięto na listę terminów zakazanych w sieci).