Z całego serca dziękuję porucznikowi Dhondupowi z nowojorskiej policji za to, co dla nas zrobił.
To dzięki jego pomocy przez 49 dni mogliśmy zbierać się przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w miejscu, w którym Pało Lobga Rangzen oddał życie za Tybet.
Zawsze podziwiałem odwagę i determinację ludzi, którzy gotowi są stanąć w obronie innych. Pewnie zdziwicie się, słysząc, że moim zdaniem mnisi, żołnierze, marynarze i lotnicy mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Wszystkich nas obowiązuje surowa dyscyplina, nosimy mundury i polegamy na towarzyszach.
W ostatnich tygodniach miałem okazję rozmawiać z wieloma młodymi mieszkańcami i mieszkankami Ladakhu. Najczęściej pytano mnie, jak znaleźć szczęście i jak radzić sobie z uciążliwymi emocjami: złością, lękiem, stresem.