Poświęciła Pani życie wszystkim ludziom na całym świecie, którym odbierane są ich prawa.
Zawsze uważałem, że rządy prawa, niezależne sądownictwo i wolne media są najlepszą gwarancją, iż państwo będzie służyć swoim obywatelom, a tym samym i całej ludzkości.
„Elity” współczesnego Tybetu wywodzą się z trzech grup: są to chińscy funkcjonariusze, którzy przybyli do regionu w 1950 roku lub później; Tybetańczycy, którzy wstąpili do Komunistycznej Partii Chin w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, zajmując eksponowane stanowiska w czasie rewolucji kulturalnej (1966-76); oraz ludzie, którzy zrobili kariery w okresie liberalizacji, to znaczy po 1979 roku – głównie członkowie dawnych władz Tybetu i wysocy lamowie. Owe trzy grupy – kadry chińskie i tybetańskie, arystokracja oraz lamowie – stanowią trzon elity Tybetu. Jej członkowie zajmują większość stanowisk w rządzie i strukturach partii. Terminem „kadry” określać będziemy tu urzędników rządu i partii. Nie ma przepisu, który stanowiłby, że wszyscy urzędnicy muszą należeć do KPCh, w praktyce jednak niemal wszystkie ważniejsze stanowiska w rządzie piastują jej członkowie. Jedyny wyjątek stanowi grupa wyższych urzędników, którzy są lamami – ludzie ci, z reguły związani z Ogólnochińską Ludową Polityczną Konferencją Konsultatywną (OLPKK), nie mogą wstąpić do partii, dopóki nie wyrzekną się wierzeń religijnych, gdyż ateizm jest jednym z podstawowych warunków członkostwa.
Kjirong to po tybetańsku „Dolina szczęścia”. I zanim stał się dzisiejszym „przejściem granicznym”, był słynnym himalajskim korytarzem i cywilizacją o bardzo długiej historii.
W nocy lunęło i rozpętała się burza. Zgasły światła i to coś (wielki ekran?), co normalnie świeci naprzeciw teatru księżniczki Wencheng. Wiatr miotał samotnym astrem (na którego mówią tu „pan Zhang”). Pomyślałam, że nie przetrwa nocy. Nagle niebo przecięła błyskawica i rozległ się potworny grzmot. Zamarłam z przerażenia.