Obejrzałam właśnie klip w internecie i muszę coś napisać.
Maczen, typowo pasterski okręg w tzw. Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Golog. Święto Latarni. Przez (centralny) Plac Gesara idzie pochód na szczudłach, wykonują taniec smoka i lwa, walą w wielkie bębny. Nie mam pojęcia, czy to ma być król Gesar i królowa Drugmo, czy Songcen Gampo i księżniczka Wencheng.
Wasza Świątobliwość – zmuszony do opuszczenia Tybetu w dramatycznych okolicznościach – powodowany współczuciem, troszczy się o wszystkie czujące istoty, zwłaszcza rodaków w ojczyźnie. Jesteś jedyną nadzieję całego narodu, na który chińscy komuniści sprowadzili takie nieszczęścia, że udręczeni ludzie płaczą dniem i nocą.
Dołączam do współbraci, buddyjskich mnichów, którzy uczestniczą w Marszu Pokoju z Teksasu do Waszyngtonu, aby promować narodowe pojednanie, jedność i współczucie. Ich poświęcenie – pokonywanie trudności, warunków atmosferycznych i wreszcie ponad dwóch tysięcy mil – zostało zauważone w Stanach Zjednoczonych i na arenie międzynarodowej.
Przyjmuję to wyróżnienie z wdzięcznością i pokorą. Nie uważam go za wyraz uznania dla siebie, tylko dla naszej wspólnej, powszechnej odpowiedzialności.
W pomyślnym Dniu Republiki składam najserdeczniejsze życzenia wszystkim mieszkańcom Indii.
To święto przypomina o fundamentalnych zasadach zapisanych w Konstytucji: sprawiedliwości, wolności, równości i współczuciu. O sile Indii stanowią różnorodność, starożytna mądrość i duch harmonii, które jednoczą ludzi ponad kulturami, językami i wyznaniami.