Zakwitły nagietki
więc wplatam ci je we włosy
a ty się ode mnie opędzasz
W tym pomyślnym dniu upamiętniającym narodziny, przebudzenie i parinirwanę Buddy Siakjamuniego zanoszę modlitwy i składam najserdeczniejsze życzenia każdemu członkowi naszej globalnej buddyjskiej rodziny.
Piszę o tym o tym okropnym błazeństwie po raz któryś.
Taniec „ubijania masła” nie ma nic wspólnego z tradycją tybetańską.
Latem w Lhasie
robi się ciemno po dziesiątej.
Wedle czasu pekińskiego, rzecz jasna,
po naszemu zmierzcha koło ósmej.
Gorejący klejnot zgasł w ogniu
Młody głos rozpłynął się w wietrze
Piękny uśmiech znikł ze słońcem
Czysty umysł przepadł w bardo
– Za co ci wlepili dziesięć lat? – pyta więzień polityczny skazanego, którego właśnie przywieziono do Drapczi.
Przyszła wiosna
przyszła wiosna do Lhasy
Piaskowe burze codziennie
nawiedzają zrujnowane uliczki
Był sobie raz stary człowiek, który miał osła. Kiedy zwierzęciu zachciało się pić, zaprowadził je nad rzekę, bo w chałupie skończył się zapas deszczówki.
Całym sercem popieram stanowczy apel, który papież Leon XIV ogłosił podczas mszy świętej w Niedzielę Palmową. Jego wezwanie do złożenia broni i odrzucenia przemocy głęboko mnie poruszyło, ponieważ sięga sedna nauczania wszystkich wielkich religii.