Pielęgnować oddanie dla Trzech Klejnotów.
Odbierać i praktykować nauki Dharmy.
Odwdzięczać się za dobroć rodziców.
Pielęgnować oddanie dla Trzech Klejnotów.
Odbierać i praktykować nauki Dharmy.
Odwdzięczać się za dobroć rodziców.
Jaki wpływ mają demonstracje w Tybecie? Przynoszą tylko represje i aresztowania czy też przyczyniają się do budowania ruchu? Zadaję sobie to pytanie od czterdziestu lat, więc często zwracam się do ekspertów. Wydarzenia z 1987 roku prześladują mnie do dzisiaj. Nie przez to, co wtedy widzieliśmy, tylko dlatego, że ciągle przedstawia się nas jako „podżegaczy”. I nie robią tego wyłącznie Chińczycy, ale także niektórzy Tybetańczycy i inni. Moje zdjęcia nazywa się „ikonicznymi”, jednak mało kto pamięta dziś o okolicznościach, w jakich powstały. Dlatego wracam do tej historii.
Pytaniom, na które postaramy się tu odpowiedzieć, choć są bardzo proste i zasadnicze – Czego chcą tybetańscy dysydenci? O czym myślą? – nie poświęcano do tej pory wiele uwagi. Nie powstrzymało to wszakże licznych autorów od stanowczych sądów na ten temat – nie ukrywam, że do napisania niniejszego artykułu skłoniły mnie właśnie kontrowersyjne wypowiedzi tego typu. W liście do redakcji New York Timesa, zatytułowanym „Jeśli idzie o ducha, tybetańscy lamowie przypominają irańskich mułłów”, czytamy: „Wróciłem właśnie z podróży do Tybetu i Chin. W Tybecie widziałem latarnie zniszczone przez demonstrantów, na czele których stali lamowie. Ci sami demonstranci manifestowali niechęć wobec wznoszonych z chińską pomocą budynków. Wielu ciemnych lamów i mnichów uważa wprowadzenie elektryczności, kanalizacji i oświaty za zagrożenie dla ich władzy. (…) Smród dobywający się z izb mnichów w pobliżu wrót Potali najlepiej świadczy o stopniu ich rozwoju. Mnisi mogą uczyć się pisać i czytać, mogą też się kąpać – z tych demokratycznych praw postanowili jednak nie korzystać”1.
W tym roku często pada śnieg,
lodowaty wiatr mrozi myśli i ciało.
Kiedy przyjdzie wiosna?
Jesienią 1987 roku w ciągu dziesięciu w centrum Lhasy dni odbyły się trzy demonstracje. Pierwszą, 27 września, poprowadzili mnisi z klasztoru Drepung, którzy przeszli ulicami miasta skandując niepodległościowe hasła i powiewając tybetańską flagą. Zostali zaatakowani i pobici przez policję, a potem aresztowani i uwięzieni. 1 października podobną demonstrację zorganizowali duchowni z klasztoru Sera, których również zaatakowali i pobili policjanci; później przewieziono ich na pobliski komisariat. Rozwścieczony tłum, próbując odbić mnichów, podpalił komendę. Przez kilka godzin funkcjonariusze strzelali do demonstrantów, zabijając co najmniej osiem osób i raniąc wielu innych. 6 października na czele kolejnego protestu znów stanęli mnisi z Drepungu.
Jesteście przygotowani na własną starość?
Ja jestem.
Nauki Buddy mówią o cierpieniach narodzin, choroby, starości i śmierci. Zdrowi i silni, często o nich nie pamiętamy.
Czy człowiek, który jest w drodze od tylu lat,
może w ogóle wrócić do domu?
Czy człowiek, któremu wyrwano serce,
ma jakąś szansę na odzyskanie siebie?
Kjirong to po tybetańsku „Dolina szczęścia”. I zanim stał się dzisiejszym „przejściem granicznym”, był słynnym himalajskim korytarzem i cywilizacją o bardzo długiej historii.
Możemy się przebrać
I przetoczyć krew albo przeszczepić skórę
Możemy zmienić język
I zapomnieć o tradycji i wierze