Coe: O kobietach i mniszkach

Niektórzy mężczyźni są strasznymi mizoginami. Świętują narodziny synów, krzywiąc się na córki, które – jak sobie roją – nadają się wyłącznie do kuchni, przez co nie posyła się ich nawet do szkoły.

Miejsce kobiety nie jest w kuchni i w obejściu. Historia uczy, że wiele Tybetanek dokonywało wielkich rzeczy. Każdy człowiek na tej planecie żyje tylko dzięki matce. Większość pierwszych słów uczy się od kobiet. To ich palce ocierają pierwsze łzy i to właśnie kobiety najczęściej opiekują się umierającymi.

W świecie bez kobiet nie byłoby narodzin, ciepła w dzieciństwie i serdeczności na starość. Zasługują więc na wdzięczność i podziw, a nie dyskryminację.

Niestety większość mniszek nie ma dziś powołania i nie bardzo wie, czym się zajmuje. Ludzie traktują je lekceważąco i pogardliwie nie za sprawą braku poszanowania dla ich praw czy bordowych szat, tylko przez to, że trudno wskazać choćby jedną, która byłaby godna rewerencji, czci i oddania. Ale i w dawnych czasach żadna nie napisała wiekopomnego traktatu, który wszedłby do kanonu.

Nie chodzi o to, żebyście próbowały zająć miejsce mnichów albo siedziały cicho w kącie, uznając, że i nie macie nic do powiedzenia. Musicie wziąć sprawy w swoje ręce i bronić własnych praw, żeby pokazać, że jesteście ważną częścią społeczeństwa. Wtedy zaczną się z wami liczyć.

Tylko mniszki mogą zmienić los mniszek. Wymaga to jednak kompetencji i wykształcenia, których większość z was nie ma, przez co nie wie nic tak o sprawach religii, jak świata. Stąd jego stosunek do waszej profesji.

Wiele mniszek nie jest ani w klasztorach, ani w szkołach. Nie mając celu, pomagają w gospodarstwie i często nie potrafią się nawet podpisać. Te, które znalazły sobie miejsca w świątyniach, z reguły przez całe życie odbębniają rytuały zamiast kontemplować i medytować. Naszedł czas, żebyście stanęły na własnych nogach i – przekonane o swojej wartości i sile – zrobiły wszystko, by się realizować. Mówiąc „wszystko”, nie mam na myśli łamania ślubowań, które przyjęłyście od lamów, i porzucania zakonnych szat, by prowadzić dom, tępić robactwo i kopać kartofle. Nie myślę też jednak o odprawianiu niekończących się rytuałów w pustej sali. Chcę widzieć, jak zajmujecie należne sobie miejsce, znajdując radość w studiowaniu filozoficznych traktatów buddyjskich, które zostawili nam przodkowie.

Świeckie czy mniszki – musicie zdać sobie sprawę, że wasze prawa nie są w rękach mężczyzn. Trzeba o nie walczyć, wkładając w to wszystkie siły i umiejętności. Tak to sobie wyobrażam.

 

11 sierpnia 2021

 

 

 

Artykuł z portalu Weibo podpisany pseudonimem Coe („antylopa”).

Za High Peaks Pure Earth