Tybetańskie dzieci „zharmonizowanego języka”

Organizacja Human Rights Watch (HRW) opublikowała raport, podsumowujący pięć lat realizowania „Planu harmonizowania języka dzieci” w Tybecie.

„Plan”, ogłoszony przez ministerstwo edukacji w 2021 roku, wprowadzał wymóg nauczania po chińsku we wszystkich przedszkolach w ChRL, przekreślając nominalne gwarancje ochrony języków „mniejszości” z obowiązującej od 1984 roku Ustawy o regionalnej autonomii etnicznej.

W Tybecie władze lokalne zwiększyły presję, przyjmując dodatkowe przepisy, które zmuszały rodziców do rozmawiania w domu po chińsku (i dokumentowania tego nagraniami wideo) oraz zapisywania dzieci do przedszkoli, gdzie (mimo obowiązywania zasady „nauczania przez zabawę”) egzaminowano ze znajomości chińskiego. Plan „harmonizacji języka” wpisał się w program „integracji” grup etnicznych, czyli formalne zerwanie z prowadzoną od czterdziestu lat polityką różnorodności i zapisaną w konstytucji z 1954 roku „równością wszystkich nacji”, posiadających prawo do zachowania i rozwijania własnych języków.

Władze chińskie zaczęły zmieniać front po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku, uznając, że Moskwa prowadziła zbyt liberalną narodowościową. Prace nad strategią „drugiej generacji” – której cele zdefiniowano jako „kontakt, wymianę, integrację” – nabrały tempa po brutalnym stłumieniu tybetańskich protestów w 2008 roku. W 2014 roku, wygłaszając pierwsze przemówienie o „kwestii etnicznej”, przewodniczący Xi Jinping nadał im rangę polityki państwowej.

Choć Xi formalnie za zrezygnował z „regionalnej autonomii etnicznej”, jej deklarowanym celem nie jest już promowanie „różnorodności”, tylko „integracji” wszystkich grup w jeden „naród chiński” o „wspólnej świadomości”. W 2026 roku programowi sinizacji nadano ramy prawne, przyjmując Ustawę o jedności etnicznej i postępie.

Obowiązujący w latach 80. model „regionalnej autonomii narodowej” obejmował wymóg nauczania w ojczystym języku, „o ile to możliwe”. Władze lokalne interpretowały tę swobodę na różne sposoby. Na przykład w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA) w szkołach podstawowych językiem wykładowym był tybetański, a w średnich – chiński. W 1995 roku znowelizowano ustawę o oświacie, czyniąc chiński „głównym mówionymi i pisanym językiem edukacji”, ale mniejszościowe szkoły, zwłaszcza podstawowe, dalej nauczały w rodzimych językach. W białej księdze z 2005 roku napisano, że tam, gdzie mniejszości są główną grupą etniczną, powinno prowadzić lekcje w lokalnym języku, choć w tym samym czasie zaczęto formalnie promować model oświaty dwujęzycznej (a w szkołach ponadpodstawowych faktycznie dominował już chiński). Wielu tybetańskich intelektualistów opowiadało się za tym rozwiązaniem, uznając, że daje młodzieży szansę na zachowanie tożsamości narodowej i konkurowanie z Chińczykami na kurczącym się rynku pracy. Języki lokalne szybko stały się jednak „drugimi”, nauczanymi jako odrębny przedmiot. W 2017 roku zarządzono, że wszystkie „etniczne” szkoły podstawowe od pierwszej klasy mają uczyć po chińsku trzech przedmiotów: chińskiego, historii oraz „moralności rządów prawa”. „Ujednolicone” podręczniki trafiły dla wszystkich placówek TRA rok później. W 2020 roku po poprawy „znajomości i zdolności nauczania wspólnego języka” zobowiązano wszystkich nauczycieli przedszkoli i szkół podstawowych w „etnicznych” regionach wiejskich.

Z badań terenowych prowadzonych przez chińskich akademików w 2021 roku wynikało, że językiem tybetańskim posługują się głównie osoby starsze z regionów wiejskich i „izolowanych od społeczności chińskich”. Młodzi i mający wykształcenie wyższe mieszkańcy TRA mówili częściej po chińsku (zwłaszcza w miejscach publicznych i kontaktach z rówieśnikami). Tybetańscy absolwenci szkół wyższych w Sichuanie „praktycznie nie znali ojczystego języka” (uzyskując na testach 20 proc. punktów). W Yunnanie połowa respondentów „ledwie rozumiała” mówiony tybetański, a w ojczystym języku potrafił się podpisać tylko co piąty ankietowany, podczas gdy 94 proc. deklarowało biegłą znajomość chińskiego.

Ogłaszając program „harmonizacji języka” w 2021 roku, władze chińskie zaczęły usuwać z dokumentów wszelkie wzmianki o edukacji dwujęzycznej. Deklarowanym celem nowej polityki partii jest „realizowanie wytycznych przewodniczącego Xi Jinpinga i zaczynanie od najmłodszych dzieci”, czyli „wpajanie chińskiego w kluczowym okresie rozwoju zwłaszcza w regionach etnicznych i wiejskich”. Pierwszym etapem projektu – który ma całkowicie wyrugować mniejszościowe języki z systemu oświaty, rozpoczynając polityczną i kulturową indoktrynację od pierwszego roku przedszkola – było „dokształcanie” lokalnych nauczycieli i wychowawców.

Przedszkola w całym kraju są dziś zobowiązane do wpajania dzieciom „miłości do Komunistycznej Partii Chin i macierzy” oraz „identyfikowania się narodem chińskim i jego wielką kulturą”. W programie nie ma miejsca dla żadnych „treści religijnych”, czyli tybetańskiej tradycji, obyczaju i świąt: kluczowych elementów tożsamości narodowej. Czyniąc z chińskiego nie tylko język wykładowy, ale medium zabawy i codziennych interakcji, odebrano dzieciom szansę na naturalne przyswojenie ojczystej mowy (której w najlepszym razie naucza się dziś w szkołach jak języka obcego).

Tybetańczycy, którzy przyjeżdżają do kraju z zagranicznymi paszportami, alarmują, że – obowiązkowo – zapisywane do przedszkoli trzylatki „błyskawicznie” przestają posługiwać się językiem tybetańskim, co odbija się na rodzinnej więzi i uniemożliwia komunikację z dziadkami. „Maluchy nie przyswajają ojczystego języka i kultury”, które ich oczach są „gorsze”.

HRW podkreśla, że „harmonizowanie języka” jest sprzeczne z międzynarodowym zobowiązaniami Chin, standardami praw człowieka i przepisami krajowymi.