„Przysposobienie obronne” przedszkolaków w Conie

Chińskie media publikują zdjęcia i artykuły o „przysposobieniu obronnym” przedszkolaków w Conie (chiń. Cuona), w prefekturze Lhoka (chiń. Shannan) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA).

Trzylatki – ubrane w mundurki polowe, uzbrojone w plastikowe karabiny i powiewające czerwonymi flagami – ćwiczą „patriotyczną obronę” granicy z Indiami w Lhoce i sąsiedniej prefekturze Njingtri (chiń. Lingzhi), a także, jak wynika z innych doniesień, w ujgurskim Turkiestanie Wschodnim (chiń. Xinjiang).

Zmilitaryzowana, pełna „obronnych wiosek” Cona graniczy z indyjskim stanem Arunaćal Pradeś, który dla Pekinu jest „spornym południowym Tybetem”. Według rządowych mediów w – obowiązkowych – przedszkolach (często z internatem) dzieci uczą się historii „obronnej” (sic!) wojny z Indiami w 1962 roku oraz „zdobywają doświadczenia w miniaturowych koszarach”, w których ćwiczą „musztrę, pokonywanie przeszkód i wykonywanie żołnierskich zadań”.

„Przysposobienie obronne” i „przekazywanie czerwonego genu” tybetańskim przedszkolakom odbywa się pod hasłem „Dziecięce serca zwracają się ku macierzy. Maluchy uczą się obrony ojczyzny”.

Instruktorami w szkołach i przedszkolach TRA są emerytowani żołnierze, którzy prowadzą też z dziećmi zajęcia „polityczne”, wpajając kilkulatkom chiński „patriotyzm”.

W ramach zabaw w „mały patrol graniczny” tybetańskie dzieci „udają się na granicę, żeby osobiście przekonać się, co znaczy jej obrona, i zrozumieć, że jest to obowiązkiem każdego bez względu na wiek. W ten sposób wyrabiają w sobie poczucie wagi bezpieczeństwa państwa i etnicznej jedności”.

Wcześniej regularne szkolenia wojskowe znalazły się w programie szkół podstawowych. Obowiązek krzewienia „rewolucyjnej kultury” wprowadzono w 2025 roku Ustawą o edukacji przedszkolnej. Mówi o niej także znowelizowana Ustawa o narodowym przysposobieniu obronnym oraz nowa Ustawa o jedności etnicznej i postępie.

W raporcie o „internowaniu” tybetańskich dzieci w obowiązkowych przedszkolach Human Rights Watch (HRW) cytuje chińskiego wychowawcę, który mówi, że dzieci „śpią po trzy na materacu i często trzeba je przywiązywać, żeby nie spadły z pryczy. Są tak zmęczone, że śpią w ławkach. Nie wiem z jakiego powodu, ale zabiera się im zabawki”. Według publikowanych badań chińskich akademików przedszkola z internatem „zakłócają rozwój psychiczny dzieci i wywołują traumę”.