Jaki wpływ mają demonstracje w Tybecie? Przynoszą tylko represje i aresztowania czy też przyczyniają się do budowania ruchu? Zadaję sobie to pytanie od czterdziestu lat, więc często zwracam się do ekspertów. Wydarzenia z 1987 roku prześladują mnie do dzisiaj. Nie przez to, co wtedy widzieliśmy, tylko dlatego, że ciągle przedstawia się nas jako „podżegaczy”. I nie robią tego wyłącznie Chińczycy, ale także niektórzy Tybetańczycy i inni. Moje zdjęcia nazywa się „ikonicznymi”, jednak mało kto pamięta dziś o okolicznościach, w jakich powstały. Dlatego wracam do tej historii.
Demonstracje, które przetoczyły się przez Lhasę w 1987 roku, zamknęły proces liberalizacji, rozpoczynając (trwającą do dziś) erę represji, masowych aresztowań i systematycznego gwałcenia praw człowieka. Ale stały się fundamentami upodmiotowienia i umocnienia tożsamości. Demonstranci – uważa tybetański historyk Cering Siakja – upomnieli się o publiczną przestrzeń, odbierając państwu monopol na uprawianie polityki. Rozpostarcie tybetańskiej flagi, skandowanie niepodległościowych haseł czy choćby samo wyjście na ulicę przywracało godność i dawało poczucie sprawstwa.
Uczestnicy rozumieli, że protest może oznaczać więzienie, bicie, a nawet śmierć, więc gotowość do działania stworzyła niezwykle silne poczucie solidarności. Wyroki i cierpienia demonstrantów weszły do wspólnej historii, a więźniowie polityczni stali się symbolami poświęcenia i odwagi. Zdjęcia Tenzina Dziampy, które zrobiłem 1 października 1987 roku w Lhasie, są dziś częścią tej historii.
Protesty stały się też źródłem moralnej siły. Ich głównymi adresatami nie były tylko zachodnie rządy, społeczność międzynarodowa i Organizacja Narodów Zjednoczonych, ale także sami Tybetańczycy.
Oceniane przez pryzmat doraźnych zmian politycznych, demonstracje nie odniosły skutku, potęgując tylko represje. Z perspektywy tybetańskiej tożsamości były jednak niesłychanie znaczące. Przerywając narzucone milczenie, Tybetańczycy podtrzymywali świadomość narodową i kulturową.
5 września 2026
John Ackerly był jednym z kilku zachodnich świadków – i dokumentalistów – pierwszych tybetańskich demonstracji niepodległościowych po śmierci Mao. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych zaczął pomagać Tybetańczykom i przez wiele lat kierował organizacją International Campaign for Tibet (ICT).



