Władze chińskie kazały zdemontować słynny wielki maszt z flagami modlitewnymi w Gjalthangu (chiń. Shangri-La), w prefekturze Deczen (chiń. Deqin) prowincji Yunnan.
Według lokalnych źródeł „pretekstem do zniszczenia gigantycznego masztu 2 września była ochrona środowiska”.
Tybetańscy ekolodzy ostrzegają przed konsekwencjami beztroskiego zawieszania flag modlitewnych (tyb. lungta), ale maszt w Gjalthangu – okręgu, który w 2001 roku wywalczył sobie prawo do absurdalnej nazwy „Shangri-La”, żeby przyciągnąć turystów – były solidną konstrukcją i nie stwarzał żadnego zagrożenia.
„Ludzie są zrozpaczeni. Tych, którzy odmówili udziału w rozbiórce, ukarano grzywnami w wysokości 500 yuanów” (290 PLN).
Podobne restrykcje wprowadzono w sąsiednim Dziangjulu (chiń. Lijiang), „zakazując także sprzedawania flag wszystkim sklepikarzom”.
„Robili to już wcześniej, ale od połowy sierpnia są bardzo metodyczni. Wszędzie zabraniają praktyki cethar (wykupywania zwierząt z rzeźni), palą flagi i rozbijają kamienie modlitewne”.
