Tybetański kierowca mija chińskiego straganiarza, mozolnie pchającego pod górę swój wózek.
– Wy, Chińczycy, jesteście bardzo krzepcy – mówi z uznaniem Tybetańczyk.
– To Tybetańczycy są zdumiewająco silni! – odpowiada Chińczyk, ocierając rękawem pot z czoła. – Od ponad dziesięciu lat sprzedaję przed klasztorem śmieciowe jedzenie z niezliczonymi konserwantami, a wy ciągle przychodzicie po więcej.