Przed Losarem – przypadającym tym razem 18 lutego Nowym Rokiem tybetańskiego kalendarza królewskiego – oraz wiosennymi wakacjami w Chinach władze chińskie wprowadzały „zakaz wstępu do świątyń dla niepełnoletnich” w różnych regionach Tybetu.
W Markhamie (chiń. Mangkang), w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA) obwieszczenie umieszczono przy bramie klasztoru, nad którą wisi transparent z napisem „Niech żyje wielka Komunistyczna Partia Chin!”. Na publikowanych w internecie zdjęciach widać też zeszłoroczny slogan wypisany na wzgórzu za świątynnym kompleksem: „Bądźcie wdzięczni partii, słuchajcie partii i idźcie za partią”.
Na początku dekady władze zakazały dzieciom udziału w nieformalnych (głównie językowych) „zajęciach”, prowadzonych przez mnichów w różnych klasztorach, uznając to za „szkodliwą i niebezpieczną infiltrację ideologiczną”. W lutym rząd ludowy okręgu Themczen (chiń. Tianjun) w prefekturze Conub (chiń. Haixi) prowincji Qinghai ostrzegł rodziców, że odwiedzanie świątyń „zagraża fizycznemu i psychicznemu rozwojowi dzieci oraz ich perspektywom na przyszłość”, gdyż „nęcona bądź przymuszana do wiary” młodzież jest „szczególnie podatna na wpływ nielegalnych czynności religijnych oraz ekstremistycznych ideologii”.
Zgodnie z wydanym 5 lutego rozporządzeniem władz prefektury Conub „wpajanie dzieciom niepraktykowania religii i nieodwiedzania miejsc kultu jest podstawowym obowiązkiem tak szkół, jak rodziców”. „Rodzice muszą nauczyć dzieci, że nie wolno im wchodzić do świątyń ani uczestniczyć w żadnych czynnościach religijnych”.
Obowiązujące od 2025 roku „Zasady zarządzania tybetańskimi świątyniami buddyjskimi” przewidują jeden wyjątek: chłopców uznanych przez chińskie państwo za „żywych buddów”, czyli inkarnowanych lamów. Mają oni „pozostawać w świątyniach” pod nadzorem lokalnych komitetów i „odbierać obowiązkowe wykształcenie pod okiem departamentów religii i oświaty”.
Jak donoszą rządowe media w Kardze (Ganzi), w Sichuanie, państwowe szkoły i przedszkola – pod hasłem „Jestem chińskim dzieckiem. Kocham macierz od dziecka” – „uczą historii rewolucji” i „dają przedsmak wojskowej musztry”.
„Rodzina jest pierwszą klasą – informuje rodziców lhaskie przedszkole. – Rodzice powinni komunikować się z dziećmi po chińsku, żeby pomóc im odczuwać ciepło i spoistość chińskiej nacji od najmłodszych lat”.

