Tybetański działacz dokonał samospalenia przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.
Pięćdziesięciodwuletni Lobsang Palden – nazwany przez przyjaciół Lobga Rangzen (Niepodległość) – podpalił się, powiewając zakazaną w ojczyźnie tybetańską flagą, przed budynkiem ONZ wieczorem 2 lipca. Zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Lobga Rangzen zostawił pożegnalne nagranie, w którym ostrzega, że polityka Chin stanowi śmiertelne zagrożenie dla tybetańskiej tożsamości, języka oraz kultury, i wzywa rodaków do jedności w walce o wspólną sprawę.
Fala tybetańskich samospaleń – protest przeciwko represjom po krwawej pacyfikacji „przedolimpijskich” demonstracji w 2008 roku – ruszyła w marcu 2011 roku w klasztorze Kirti w Ngabie (chiń. Aba), w prowincji Sichuan. W ciągu kilkunastu miesięcy w różnych regionach Tybetu (a z czasem również w Indiach i Nepalu) podpaliło się ponad sto osób: duchownych, świeckich, wykształconych i niepiśmiennych, starych i młodych. Władze chińskie zatrzymały dramatyczne protesty, wprowadzając zasadę odpowiedzialności zbiorowej i karząc (więzieniem, zamykaniem świątyń, odbieraniem świadczeń) klasztory oraz rodziny pało, „bohaterów”.
Do ostatniego z ponad 160 udokumentowanych samospaleń doszło w kwietniu 2022 roku w Ngabie.
Lobga Rangzen – pisze waszyngtońskie biuro International Campaign for Tibet – „był niezmordowanym rzecznikiem praw rodaków i poświęcił życie ich sprawie”. Pracował jako taksówkarz.
Według amerykańskich mediów „rzecznik Organizacji Narodów Zjednoczonych powiedział, że do incydentu doszło po zakończeniu zaplanowanych spotkań i nie miał on wpływu na prace ONZ”.

