Gonpo Cering – przełożony klasztoru Jena w Dege, w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan – od dwóch lat jest „przykuty do szpitalnego łózka” na skutek tortur w areszcie śledczym.
Czterdziestosześcioletni mnich został zatrzymany w lutym 2024 roku i skazany na trzy lata więzienia jako jeden z „prowodyrów” brutalnie spacyfikowanych protestów przeciwko planom zalania dwóch wiosek i sześciu klasztorów w związku z budową zapory wodnej Kamtok (chiń. Gangtuo).
W czerwcu zeszłego roku tybetańskie źródła podały, że Gonpo Cering został „okaleczony” podczas przesłuchań i został przewieziony na oddział intensywnej opieki szpitala w Chengdu.
Po dwóch latach lama jest wciąż „przykuty do szpitalnego łóżka. Nie może wstać ani mówić. Karmią go przez rurki. Nikogo nie poznaje”.
„Choć go tak urządzili, Chińczycy nie dają grosza na opiekę szpitalną. Pilnują za to sali, zabraniają robienia zdjęć i inwigilują wszystkich odwiedzających”.
„Zrozpaczony ojciec umarł 21 września 2025 roku”.
Prace nad budową zapory „chwilowo” wstrzymano, ale mnisi klasztorów Łonto i Jena „są wciąż poddawani reedukacji politycznej i regularnie zmuszani do podpisywania lojalek, w których zobowiązują się do respektowania wszystkich decyzji władz i niepodejmowania żadnych protestów”.
