Gao Yu: Sprawa Ilhama Tohti – najnowszy w litanii błędów

Dramat, który 5 lipca 2009 roku zaszokował świat, wypchnął na pierwszy plan dwie postacie: ujgurskiego uczonego Ilhama Tohti oraz sekretarza Wanga Lequana, od dwudziestu lat zaprowadzającego w Xinjiangu rządy twardej ręki.

Pięć lat później, 29 stycznia 2014 roku, Meng Jianzhu z centralnej komisji spraw politycznych i prawnych zdradził, że prezydent Xi Jinping wygłosił niedawno ważne przemówienie, w którym oświadczył, że „zachowanie stabilności jest podstawą i istotą praw”, wywołując tym burzę za granicą. W tym samym czasie, 15 stycznia, tabun policjantów zatrzymał Ilhama Tohti i przeszukał jego mieszkanie.

Co oznacza więc dictum Xi Jinpinga dla Xinjiangu i innych regionów mniejszości etnicznych? Aby odpowiedzieć sobie na to ważkie pytanie, musimy najpierw zrozumieć, co przyniósł tam Wang Lequan.

Po przejęciu władzy przez Komunistyczną Partię Chin armia generała Wang Zhena wkroczyła do Xinjiangu i dokonała rzezi. Potem Mao Zedong wysłał tam młodego Xi Zhongxuna (ojca obecnego prezydenta) i partyjnego teoretyka Denga Liquna, żeby naprawili błędy wojska. Choć nigdy nie dano mniejszościom rzeczywistej autonomii, a polityka wobec nich zawsze pozostawiała wiele do życzenia, wzajemne stosunki były wtedy względnie przyjazne. Wszystko zmieniło dwadzieścia lat fatalnych rządów Wanga Lequana.

Przede wszystkim, dawniej każdy chiński aparatczyk kierowany do Xinjiangu, od sekretarza prowincji po szczebel okręgu, musiał uczyć się ujgurskiego. Kiedy ludzie ci trafiali na wieś, oczekiwano od nich mówienia w tym języku. Wang Lequan stopniowo od tego odchodził, aż wreszcie dokumenty sporządzano wyłącznie po chińsku, dzięki czemu były one niedostępne dla siedemdziesięciu procent wiejskich kadr narodowości ujgurskiej. W pracy raczej im to nie pomagało.

Po wtóre, Wang Lequan zdemontował tradycyjny, dwujęzyczny system oświaty, degradując ujgurski do roli fakultatywnego języka obcego, którego wybranie wykluczało naukę angielskiego, niezbędnego na egzaminach wstępnych na pekińskie uczelnie. Większość uznała to za zabójcze dla rodzimej kultury.

Po trzecie, Wang Lequan kazał wprowadzić „godziny urzędowania” w meczetach i zamknął je przed młodzieżą i dziećmi, które wcześniej biegały do nich, kiedy chciały, i dumnie recytowały Koran z imamami. Odebrano to, rzecz jasna, jako podły atak na religię i narodową kulturę.

Po czwarte, choć islam wymaga od wiernych odbycia co najmniej jednej pielgrzymki do Mekki, władze zaczęły mnożyć restrykcje, gdy okazało się, że niektórzy pątnicy nie wracają, a inni przywożą z sobą bibułę, propagującą niepodległość Turkiestanu Wschodniego. Pielgrzymi muszą dziś podróżować w grupach i oddawać paszporty po przybyciu do Arabii Saudyjskiej, a jeśli ktoś wybierze wolność albo zrobi coś niedozwolonego, karze się lidera wspólnoty i odbiera paszporty bliskim winowajcy, uniemożliwiając im udział w hadżu.

Po piąte wreszcie, Ujgurzy zapłacili wysoką cenę za rozwój gospodarczy regionu. W Kaszgarze zrównano z ziemią połowę bezcennych zabytków architektonicznych starówki. Za czasów Wanga Zhena pogranicze oddano zdemobilizowanym żołnierzom i bingtuanowi, „korpusowi produkcji i budownictwa”, który na początku lat osiemdziesiątych kazał rozwiązać Hu Yaobang, ale reanimował Deng Xiaoping, tworząc prowincję w prowincji. Z dokumentów rządu centralnego wynika jasno, że bingtuan rozwijał się obok ujgurskiego regionu autonomicznego, budując w górnym biegu rzek miasta, które zasiedlono Hanami. Ujgurskim chłopom pozostawiono najsuchszą część kraju, okradaną z wody przez nowe osady.

Ilham Tohti był od lat najwybitniejszym ekspertem od polityki, gospodarki i kultury Xinjiangu oraz Bliskiego Wschodu. Konsekwentnie krytykował też – na forum akademickim i w internecie – nieracjonalne i szkodliwe posunięcia Wanga Lequana. Ponad dwie dekady poronionej polityki wykopały przepaść między Ujgurami i Hanami, stając się przyczyną ostatnich podziałów i wybuchów nienawiści.

Podobny proces zachodził w Tybecie i zaczął się w Mongolii Wewnętrznej. Jeżeli błędy nie zostaną naprawione, ten kraj nie zazna spokoju. Sprawa Ilhama Tohti to najnowsza pomyłka w długiej litanii.

 

 

2 lutego 2014

 

 

 

Gao Yu, a prominent journalist, attends the opening of a photo exhibition by Liu Xa, wife of Nobel Laureate Liu Xiaobo, in Hong Kong

Gao Yu – rocznik 1944 – dziennikarka i redaktorka z Pekinu aresztowana po raz pierwszy po protestach na Tiananmen w 1989 roku i zwolniona po piętnastu miesiącach z powodu złego stanu zdrowia; aresztowana ponownie w październiku 1993 i rok później skazana na sześć lat więzienia za „opublikowanie tajemnicy państwowej”; aresztowana przed rocznicą masakry w Pekinie w 2014 roku i skazana 17 kwietnia 2015 roku na siedem lat więzienia za „ujawnienie tajemnicy państwowej cudzoziemcom”, czyli rozmawianie z zagranicznymi dziennikarzami o wewnętrznej instrukcji Komunistycznej Partii Chin, omawiającej „siedem zagrożeń” dla jej rządów: zachodni model demokracji konstytucyjnej, wartości uniwersalne, społeczeństwo obywatelskie, neoliberalizm, dziennikarstwo śledcze, kwestionowanie historycznych zasług partii i jej obecnego kierunku.

Ilham Tohti został 23 września 2014 roku skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności i praw politycznych oraz przepadek całego mienia.