Chińskie pretensje i naciski na nowy rząd Nepalu

Pekin ma pretensje do Nepalu o „panoszenie się tybetańskich lamów” i „palenie książek Xi Jinpinga”.

Według lokalnych mediów, które powołują się na źródła w ministerstwie spraw zagranicznych, Chiny złożyły oficjalny protest przeciwko odwiedzaniu Nepalu przez „tybetańskich Rinpoczów” (dosłownie „Drogocennych”, czyli inkarnowanych lamów żyjących, jak wynika z kontekstu, na wychodźstwie) oraz paleniu książek Xi Jinpinga w uczelni należącej do jednej z partii komunistycznych.

Władze w Katmandu „na prośbę Pekinu” miały „odmówić wizy jednemu Rinpoczemu”, którego imienia nie podano. Wielu rdzennych mieszkańców Nepalu – Gurungów, Lepczów, Tamangów, Magarów itd. – wyznaje buddyzm i praktykuje w tradycji tybetańskiej. „Rozpoznawani” na wychodźstwie inkarnowani lamowie często mają korzenie nepalskie, bhutańskie, mongolskie i indyjskie, więc zawrócony „Rinpocze” nie musiał odwiedzać Nepalu na zaproszenie licznej (i jawnie dyskryminowanej) tybetańskiej diaspory.

„Palenie książek przewodniczącego ChRL („w nocy 14 marca”) wytłumaczono „koniecznością zwolnienia miejsca w magazynie”.

W przyspieszonych wyborach – które były konsekwencją młodzieżowych protestów we wrześniu 2025 roku – ponad 2/3 głosów zdobyła Narodowa Partia Niezależna Balendry Shaha (trzydziestopięcioletniego burmistrza Katmandu z lubością nazywanego przez zachodnie media „młodym raperem”). Wielu ekspertów uważa, że pokoleniowa zmiana może oznaczać ochłodzenie stosunków z ChRL.

Starszym o dwa pokolenia i zwasalizowanym przez Pekin przegranym ze zdominowanej przez komunistów koalicji rządowej KP Sharmy Olego trudno pogodzić się z porażką. Chitra Bahadur KC, lider skrajnie lewicowej partii Rastriya Janamorcha, oficjalnie obwinił o nią Dalajlamę, „za pośrednictwem którego próbuje się zmienić Nepal w pole bitwy między Chinami a Stanami Zjednoczonymi”. Po zeszłorocznych protestach także próbowano grać tybetańską kartą, strasząc (zmyślonym) „tybetańskim gangiem motocyklowym”.