W lipcu i sierpniu komendantura więzienia Drapczi – po raz kolejny – uniemożliwiła adwokatom widzenie z Dordże Taszim, niegdyś najbogatszym Tybetańczykiem, aresztowanym w 2008 roku i skazanym (zdaniem ekspertów bezpodstawnie) na dożywocie za oszustwa podatkowe.
Cenzura błyskawicznie usuwa (zarchiwizowane przez International Campaign for Tibet) internetowe wpisy chińskich „adwokatów praw”, którzy w sierpniu ponownie analizowali „sfabrykowaną” sprawę Dordże Tasziego, przy okazji wyliczając przewinienia komendantury, która wbrew obowiązującym przepisom uniemożliwia widzenia z osadzonym. Według niezależnych ekspertów Dordże Taszi nie popełnił żadnego przestępstwa, kredyt był zabezpieczony majątkiem o wielokrotnie większej wartości i został w całości spłacony, a spór miał charakter cywilny, nie karny. Władze chińskie uparcie odmawiają ponownego rozpatrzenia sprawy, szykanują domagających się tego krewnych i naruszają prawa skazanego, który niedawno został pobity przez współwięźniów.
„Adwokaci praw” piszą, że komendantura więzienia Drapczi domaga się usunięcia „szkalujących” ją postów i przeprosin od rodzeństwa Dordże Tasziego, „zanim przystąpi do rozpatrywania kolejnych próśb o widzenie”, co stanowi „jawne naruszenie przepisów, knebluję krytyków i zmienia prawa osadzonych w kartę przetargową”.
