Kjinzom Dhongdu: Niemądre i niesprawiedliwe

Żyjemy w bardzo niespokojnych czasach, które przynoszą wiele wyzwań i szans dla Tybetu. W 2020 roku dramatycznie zmieniły się relacje Chin z wieloma rządami na całym świecie. Pandemiczne zagrożenie, choć poważne, nie powinno było storpedować zeszłorocznego posiedzenia naszego parlamentu i debaty o sposobnościach, jakie otwiera przed Tybetańczykami ten kryzys. Mogliśmy procedować bezpiecznie, obradując zdalnie albo z częścią osób obecnych na sali. Krótko mówiąc, parlament szesnastej kadencji zawiódł: nie wywiązał się z konstytucyjnych i politycznych zobowiązań, nie obradując we wrześniu 2020 roku. Jako parlamentarzystka czuję się odpowiedzialna za to zaniedbanie.

Instytucje demokratyczne należą do naszych najważniejszych zdobyczy. Stanowią zalążek rządu, który pewnego dnia dane nam będzie odtworzyć w Tybecie. Nie możemy więc popełniać błędów takich, jak nieuczciwe odwołanie przewodniczącego i dwóch sędziów Najwyższej Komisji Sprawiedliwości. Była to decyzja tyleż niemądra, co niesprawiedliwa. Oraz niebezpieczny precedens nadużycia parlamentarnych uprawnień i przywilejów.

Rozstrzygnięcie, która zapadało ledwie po kilku godzinach, każe zapytać o sposób procedowania tybetańskiego parlamentu na wychodźstwie. Nawet w sprawach tak ważnych deputowani nie mają czasu na namysł, przez co nie podejmują własnych decyzji, tylko idą za głosem grupy.

Instytucje demokratyczne, które Tybetańczycy zbudowali pod okiem Jego Świątobliwości Dalajlamy, są filarami naszej walki o wolność. Należycie pielęgnowane i chronione, będą nam służyć przez długie lata. Nie wolno zmieniać ich w arenę prężenia muskułów, pompowania ego czy frakcyjnych rozgrywek. Ostatnia decyzja parlamentu instytucja te osłabia, stanowi więc zdradę zaufania, jakim zostaliśmy obdarzeni przez wyborców. Jesteśmy demokracją młodą, ale z pewnością stać nas na więcej. Zastanówmy się dobrze, co się stało – i co dalej.

 

 

 

Kjinzom Dhongdu jest deputowaną tybetańskiego parlamentu na wychodźstwie; reprezentuje społeczność z Australii.

„Kryzys konstytucyjny” w Dharamsali zaczął się we wrześniu 2020 roku, kiedy diasporowy odpowiednik sądu najwyższego ukarał odebraniem czynnego prawa wyborczego jedenastu deputowanych ze stałego komitetu parlamentu (w tym przewodniczącego) za przełożenie jesiennego posiedzenia z powodu pandemii (gdyż konstytucja wymaga, by obrady odbywały się co sześć miesięcy). Ukarani zakwestionowali decyzję jako bezprawną, ale uznała ją – i wydała stosowne polecenie delegaturom – centralna komisja wyborcza. Podczas wiosennego posiedzenia parlament w rewanżu – stosunkiem głosów 31 do 10 – odwołał przewodniczącego i dwóch sędziów Najwyższej Komisji Sprawiedliwości.

 

Za Phayul