Zhang Yadi „przetrzymywana w izolatce”

Zhang Yadi, studiująca we Francji Chinka, która „zaginęła” 30 lipca w tybetańskim Gjalthangu (chiń. Shangri-La), w Yunnanie, spędziła ponad trzy miesiące w więziennej izolatce.

Według krewnych, na których powołuje się agencja AFP, dwudziestodwuletnia Zhang jest oskarżana o „separatystyczne podżeganie” i grozi jej kara co najmniej pięciu lat pozbawienia wolności.

„Protybetańską działaczkę”, którą początkowo przetrzymywano w więzieniu w Yunnanie, przewieziono do rodzinnej Changshy w prowincji Hunan.

Francuscy dyplomaci – do których apelował między innymi mieszkający we Francji tybetański partner zatrzymanej – powiedzieli dziennikarzom, że przekazali stronie chińskiej „wyrazy zaniepokojenia”.

Po trzech latach spędzonych we Francji Zhang miała we wrześniu kontynuować studia w Szkoła Studiów Orientalnych i Afrykańskich (SOAS) w Londynie.

Zhang pisała dla portalu „Młodzi Chińczycy dla Tybetu” (CYST). Założyciel strony podkreśla, że nigdy nie opowiadała się za „oderwaniem Tybetu czy choćby zwróceniem go Tybetańczykom”, skupiając się na promowaniu dialogu. Przyjaciele „ostrzegali, żeby nie wyjeżdżała do CHRL, ale chciała odwiedzić krewnych. Początkowo nikt nie wiedział, co z nią stało, ale w końcu powiadomili rodzinę o zatrzymaniu i przewiezieniu do aresztu śledczego w Changshy”.