Z całego serca dziękuję porucznikowi Dhondupowi z nowojorskiej policji za to, co dla nas zrobił.
To dzięki jego pomocy przez 49 dni mogliśmy zbierać się przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w miejscu, w którym Pało Lobga Rangzen oddał życie za Tybet.
Dzięki jego wsparciu mogliśmy nie tylko wspólnie modlić się i przeżywać żałobę, ale też stać ramię w ramię i stopniowo znów zacząć odczuwać jedność.
Bez interwencji porucznika Dhondupa nie daliby nam tu trwać murem. Tak jak chciał Lobga Rangzen: Tybetańczycy muszą być zjednoczeni. Dawać z siebie więcej. Nie ustawać w walce.
Panie poruczniku, wiemy, co zrobiłeś. Jesteśmy wdzięczni i nie zapomnimy.
14 sierpnia 2026
Autor, podpisujący się pseudonimem „czyste intencje”, jest tybetańskim uchodźcą.