Dzongsar Dziamjang Khjence: Nadzieja buddyzmu

Często słyszę pytanie, kto jest dla mnie nadzieją Dharmy i społeczności buddyjskiej.

Odpowiadam, że to bardzo ważna kwestia. Nie mam większego pojęcia, co dzieje się w therawadzie, zenie czy chińskich tradycjach mahajany. A to, co wiem o buddyzmie tybetańskim, to wyłącznie moje zdanie i osobista, ciasna projekcja.

Niemniej jednak jako uczeń Buddy martwię się o przyszłość buddyzmu. Nowe pokolenie tybetańskich przywódców buddyjskich musi zacząć radzić sobie znacznie lepiej niż teraz, jeśli rzeczywiście ma być rękojmią tego jutra. Mówiąc „nowe”, mam oczywiście na myśli ludzi młodszych ode mnie.

Kiedy się rozglądam, widzę, że nad resztę wyraźnie wyrastają dwie osoby: Khenpo Cultrim Lodo i Khenpo Sodargje z Larung Garu w Sertharze. Nie wychowywałem się z nimi i nie utrzymujemy zażyłych kontaktów, ale od lat naprawdę przyciągają moją uwagę.

Mówiąc o nich – nawet z tej swojej wąskiej perspektywy – mam szczerą nadzieję, że zostanę usłyszany. Jestem arogancki, dumny, potwornie zazdrosny i skłonny do rywalizacji. A skoro tak, to naprawdę musi być coś na rzeczy, gdy powtarzam, że mam dla tych Khenpo wyłącznie najwyższy szacunek. Takie rzeczy po prostu nie przychodzą mi łatwo.

To już właściwie standard, że najpierw słyszymy o młodych tulku, którzy świetnie rokują, a chwilę później dowiadujemy się o nich czegoś takiego, że na ich widok chce się przejść na drugą stronę ulicy. A ci Khenpo dowodzą swojej wartości od dłuższego czasu. Ich sława, reputacja i sama liczba uczniów dawno zepsułyby każdego, kogo można skorumpować. Jednak najwyraźniej tak się nie dzieje. Naprawdę nie słyszałem nic poza kilkoma zawistnymi uwagami.

Obaj są doskonale wykształceni i najwyraźniej robią, co mówią, żyjąc zgodnie ze swoimi naukami. Nie posługują się też przydomkami typu „świątobliwość” czy „wysoka inkarnacja” ani nie pochodzą z wpływowych, uprzywilejowanych rodzin. Niewiarygodne osiągnięcia w studiach, praktyce i nauczaniu zawdzięczają wyłącznie własnemu poświęceniu i niezmordowanej pracy na rzecz Dharmy.

Modlę się i mam wielką nadzieję, że obaj będą żyli długo, cieszyli się dobrym zdrowiem i pomnażali swoje aktywności. To dzięki takim ludziom eksplodują serca i umysły tych wszystkich zepsutych, niedouczonych, ciemnych, zbijających bąki inkarnowanych „świątobliwości”.

Niestety, wielkim ludziom pokroju dwóch Khenpo zawsze towarzyszy zawiść i zazdrość. W związku z wyburzeniami w Larung Garze na jednym z tybetańskich portali pojawiły się szydercze pytania, gdzie się podział słynny Opiekun Gesar i czy przypadkiem nie dostaje za dużo alkoholu, bo pijany w sztok nie jest specjalnie pomocny.

Zawistnikom, którzy próbują kpić z Gesara i Khenpo, chcę powiedzieć jedno: kiedy w Larung Garze z jakiegoś powodu zaczęto burzyć domy, Cultrim Lodo i Sodargje stanowczo zabronili uczniom jakkolwiek na to reagować. W związku z tym przez cały ten czas nikt nawet nie wykrzyczał złości.

Tej praktyki nauczał niejaki Budda Siakjamuni: nie odpowiadać oszczerstwem na potwarz, zniewagą na zniewagę, ciosem na cios. I to właśnie osiągnęli w Larung Garze – jako jego spadkobiercy – obaj Khenpo i ich uczniowie.

Jeśli to dokonanie nie jest ochroną Gesara z Lingu, to doprawdy nie wiem, co mogłoby nią być. Za ten cud osobiście posadziłbym go na najwyższym tronie pośród wszystkich Opiekunów.

 

 

23 stycznia 2017

 

 

Dzongsar Khjence Rinpocze jest jednym z najbardziej wpływowych nauczycieli buddyzmu tybetańskiego – i wielokrotnie nagradzanym reżyserem filmów, takich jak Puchar czy Hema Hema.

Władze chińskie – po raz kolejny – rozbijają Instytut Studiów Buddyjskich Larung Gar od połowy 2016 roku, wydalając tysiące „ponadlimitowych” mnichów i mniszek, wyburzając ich kwatery, usuwając sędziwych duchownych, zakazując przyjmowania nowych adeptów i poddając relegowanych „edukacji patriotycznej”.

Obaj – apelujący o spokójKhenpo są wychowankami i głównymi spadkobiercami wielkiego Khenpo Dzigme Phuncoga, który miał szczególny związek z Gesarem z Lingu, legendarnym królem i wojownikiem, włączonym do panteonu Strażników nauk buddyjskich. W tybetańskiej tradycji takim bóstwom często składa się w ofierze alkohol.