Oser: Pandemiczne trzy po trzy. Po drugie

1.

Chwilowo nie brzydzą się Tybetańczykami

i nie dyszą nienawiścią do Ujgurów,

dziś strach pochodzić z Wuhanu

 

2.

Zarażony zbieg

wskoczył w pociąg i wyrwał do Lhasy,

przechodząc do historii jako Zhang Bezimienny

 

3.

Tylko wariat może nazywać „czystą krainą” Tybet

otoczony zewsząd przez wroga,

jako rzecze Mao, „cały kraj jest czerwony”

 

4.

Trudno uwierzyć w oficjalne zaklęcie „braku nowych zakażeń”

i istnienie politycznej krainy Shangri-La,

ale kłamstwo powtarzane sto razy itd.

 

5.

Zamknięte klasztory, zamknięte pałace,

zamknięte bary i restauracje,

zamknięte nawet zawsze pełne naszych herbaciarnie

 

6.

W Lhasie brakuje ponoć już także campy,

czy jest smutniejsza metafora

od zniknięcia chleba powszedniego?

 

7.

Plac przed Dżokhangiem nagle opustoszał,

w uszach dźwięczą słowa przepowiedni

czasu bez szczęścia, moralności i żadnego wsparcia

 

8.

Nie chcę nikogo oskarżać, ale i nie wytłumaczę sobie,

że Dału, miasteczko bez lekarza,

stało się centrum pandemii za sprawą karmy

 

9.

Przyklejona do okna, widzę między wirującymi płatkami śniegu

małą somnambuliczkę, którą przez zasypane ulice odległego Dału

prowadzi do domu ojciec

 

10.

Nadszedł w końcu nasz Nowy Rok

i skoro ciągle żyjemy, ciskamy w niebo campę,

przeganiając zarazę ze świata ludzi

 

 

 

W czterech częściach – w lutym i marcu 2020 roku, w Pekinie