Nepalski „patrol obywatelski” na granicy z Tybetem

Nepalskie media publikują raport „obywatelskiego patrolu” z granicy z Tybetem w dystrykcie Badźhan.

„Chińczycy notorycznie przeganiają nepalskich pasterzy, kupców i pielgrzymów”, choć zgodnie z porozumieniem z 2012 roku wolno im swobodnie wypasać zwierzęta i handlować do 30 kilometrów od granicy.

Według członków patrolu – nepalskich policjantów i żołnierzy – mieszkańcy regionów przygranicznych są „coraz bardziej rozgoryczeni i sfrustrowani”. Historycznie kwitł tu handel solą, wełną i ziarnem z tybetańskim Purangiem (chiń. Pulan) w prefekturze Ngari (chiń. Ali). Teraz chińscy żołnierze „biją ludzi, podpalają namioty, konfiskują telefony, niszczą żywność i uprząż”.

„Z roku na rok zacieśniają kontrolę. Blokują szlaki pasterzy i pielgrzymów. Ludzie nie mogą nawet oddawać czci lokalnym bóstwom, ponieważ Chińczycy uniemożliwiają im nabranie wody ze świętego jeziora Manasarowar” (tyb. Mapam Jumco).

„Prochińscy politycy – pisze Kathmandu Post – którzy gardłują, ilekroć zagrożone są interesy Pekinu, stają się zaskakująco powściągliwi, gdy krzywda dzieje się Nepalczykom”.

Przedstawiciele władz lokalnych mówią, że „systematycznie przekazują skargi chińskim partnerom, ale jak dotąd nie przyniosło to żadnego skutku”.