Teng Biao: Ilham Tohti zasługuje na Nobla, nie dożywocie

Kiedy jeden z trzech tajniaków, którzy zatrzymali samochód z Ilhamem Tohti, jego żoną i dziećmi, wycedził „zabijemy ci całą rodzinę”, czterdziestoczteroletni ujgurski profesor ekonomii sporządził testament. „Nawet jeśli zostanę zamordowany przez policję polityczną – napisał – pamiętajcie, że nie zrobili tego Chińczycy i nie podsycajcie nienawiści między naszymi narodami”. Wkrótce potem został aresztowany.

Przed Pośrednim Sądem Ludowym w Urumczi, stolicy coraz bardziej niespokojnego Xinjiangu, stanął osiem miesięcy później, 17 stycznia 2014 roku. Po sześciu dniach usłyszał wyrok: dożywocie za zbrodnię separatyzmu.

Kłopoty Tohtiego zaczęły się w 2006 roku, kiedy założył Uighurbiz, chińskojęzyczną stronę internetową, która miała pomóc we wzajemnym zrozumieniu Ujgurom i Hanom, głównej grupie etnicznej Chin. W swoich wystąpieniach i artykułach zawsze ostro krytykował separatyzm, ekstremizm religijny i terroryzm, opowiadając się za faktycznym wprowadzeniem obiecywanej autonomii, rządami prawa i poszanowaniem praw człowieka, dopuszczeniem mniejszości etnicznych do stołu z owocami rozwoju gospodarczego, oraz stanowczym zwalczaniem dyskryminacji ze względu na pochodzenie czy płeć.

Słowem, Ilham Tohti jest wyważonym, umiarkowanym i racjonalnym akademikiem oraz obrońcą praw człowieka. Kiedy mówi o upokorzeniach i cierpieniach Ujgurów, czuje się jego zdenerwowanie i złość, ale nie nienawiść, rozpacz czy radykalizm. Wielu uważa go za sumienie narodu ujgurskiego.

Był za to prześladowany przez służbę bezpieczeństwa. Uniemożliwiano mu prowadzenie działalności gospodarczej, z której (bo przecież nie z pracy naukowej) utrzymywał rodzinę, rok w rok spędzającą po kilka miesięcy w domowym areszcie. Pozbawiony paszportu, nie mógł uczestniczyć w konferencjach naukowych. Często bywał uprowadzany, bity i lżony przez funkcjonariuszy policji politycznej.

Znam profesora Tohti od pięciu lat i uważam za bliskiego przyjaciela. Spotkania z nim miały w sobie coś z tajnej misji. Do umówienia się zawsze używałem nowej karty i wyjmowałem z telefonu baterię przed wejściem do ujgurskiej restauracji w pobliżu uniwersytetu. „To na nic – powiedział kiedyś, wskazując wentylator na suficie. – Wszędzie mają kamery”. Podsłuchiwali go w domu, a na zajęcia ze studentami zawsze przysyłali „dyżurnych”.

Tajna policja wszędzie widzi tajemnice, ale Tohti ich nie miał. Wszystko, co powiedział i napisał, można znaleźć w mediach lub w sieci. Oskarżenie i skazanie go za separatyzm jest ponurym absurdem. Razem z nim aresztowano kilku studentów, którzy pomagali w prowadzeniu strony internetowej. Na wszystkich wymuszono fałszywe zeznania. Tohti powiedział swojemu adwokatowi, że ich rozumie. W końcu na pamięć zna ból tortur i jak nikt pojmuje wagę miłości i przebaczenia.

W areszcie śledczym Tohti był skuty. Na znak protestu przeprowadził dziesięciodniowy strajk głodowy. Przez kolejnych dziesięć dni głodzili go strażnicy, gdyż odmawiał jedzenia produktów zakazanych przez prawo muzułmańskie. Oglądając w telewizji relację z procesu, miałem wrażenie, że w ciągu kilku miesięcy postarzał się o kilkanaście lat. Znikła też energia, którą wcześniej kipiał.

Komunistyczne władze chińskie oraz ich zamiłowanie do przemocy przyniosły Xinjiangowi i Tybetowi podziały, gniew i rozpacz. Tohti przemoc odrzucał i poświęcił się zasypywaniu przepaści, promowaniu tolerancji i wzajemnego zrozumienia. Powinien za to dostać Pokojową Nagrodę Nobla, a nie tortury i więzienną celę.

Los chciał, że drugiego dnia procesu Ilhama Tohti w Szkocji odbyło się referendum niepodległościowe. Trudno o lepszy dowód, że sprawy wzajemnych relacji między narodami można rozwiązywać przy pomocy racjonalnej debaty i demokratycznego głosowania. W Chinach opublikowanie artykułu o prawie do samostanowienia wyceniono tymczasem na dożywocie.

Mój przyjaciel cierpi za Ujgurów, ale także za Chiny. Kiedy pod but bierze się rozum i pokój, ich miejsce zajmują nienawiść i rozpacz. Jeśli świat będzie pozostawał na to ślepy i głuchy, pewnego dnia ręka tyranii sięgnie i po jego wolność.

 

24 września 2014

 

 

Teng Biao jest pisarzem, nauczycielem akademickim i „adwokatem praw”.