Na tydzień przed Losarem, Nowym Rokiem kalendarza tybetańskiego władze chińskie ściągają dodatkowe siły policyjne do Ngaby (chiń. Aba), w Sichuanie.
Według źródeł Radia Wolna Azja (RFA) do miasta – epicentrum samospaleń Tybetańczyków – zjeżdżają sznury wozów pancernych i policyjnych ciężarówek, „choć od lat otwierali tu kolejne komisariaty i stawiali wszędzie wojskowe baraki”.
Pod koniec stycznia władze chińskie kazały odwołać „zimową szkołę”, prowadzoną przy klasztorze Dhondup Ling w Dziekundo (chiń. Jigu), w prefekturze Juszu (chin. Yushu) prowincji Qinghai.
Klasztorny kurs filozoficznej „debaty” dla świeckich uczniów.
Według tybetańskich źródeł 10 stycznia zatrzymano w Chengdu, stolicy prowincji Sichuan, dwudziestosiedmioletniego Genduna Gjaco, mnicha z okręgu Mangra (chiń. Guinan), w prefekturze Colho (chiń. Hainan) prowincji Qinghai.
Policja zatrzymała dwóch koczowników, którzy trafili do aresztu po symbolicznym proteście w Chengdu i po zwolnieniu wrócili do okręgu Dzoge (chiń. Ruoergai), w prefekturze Ngaba (chiń. Aba) prowincji Sichuan.
W Ngabie (chiń. Aba), w prowincji Sichuan 22 stycznia zwolniono z więzienia Phagpę, który w 2008 roku został skazany na jedenaście lat więzienia za udział w antychińskich protestach.
Nie wiadomo, co było przyczyną przedterminowego zwolnienia.
Władze Tybetańskiego Regionu Autonomicznego zaoferowały nagrody w wysokości 300 tysięcy yuanów (niespełna 180 tys. PLN) za informacje o „atakach terrorystycznych”. Według chińskich mediów ma to „wspierać stabilizację” w Tybecie.
Opłacane będą donosy o „zagranicznych organizacjach terrorystycznych i działalności ich członków na terenie Chin”, „propagowaniu religijnego ekstremizmu”, „propagandzie terroru” i wspieraniu go w internecie, oraz , „sprzedawaniu i posiadaniu broni”. Wystarczy „zadzwonić pod numer alarmowy 110”; policja gwarantuje informatorom anonimowość.
Policja zatrzymała jedenastu tybetańskich nomadów, protestujących 28 stycznia przed budynkiem w centrum Chengdu, w którym odbywało się doroczne posiedzenie Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych prowincji Sichuan.
Koczownicy przyjechali do stolicy prowincji z Dzoge (chiń. Ruoergai), w prefekturze Ngaba (chiń. Aba). Ubrani w tradycyjne stroje, rozwinęli transparenty z napisami „Zabrali nam domy. Nie mamy gdzie iść”, „Jesteśmy gotowi zginąć za naszą ziemię”, „Brońcie naszych pastwisk. Stop nielegalnym konfiskatom”.
Władze chińskie kazały zamknąć prywatną szkołę tybetańską w miasteczku Chungnyin, w okręgu Bajan (chiń. Hualong) prefektury Coszar (chiń. Haidong), w prowincji Qinghai.