Sungczuk Kji: Będę płonąć i płonąć

Chcę więc spłonąć. Bez żalu.

Zapalam w umyśle to cudowne światło jak maślaną lampkę.

Ciało, niczym miseczka z ołtarza, całym sobą pragnie złożyć się w ofierze.

Bracia i siostry, starzy i młodzi, nieśmiertelni teraz w moim sercu,

Bogowie i boginie, skąpani blaskiem mojej miłości i wiary,

Nieporuszone góry i toczące się przeze mnie majestatyczne rzeki,

Kiedy ja odchodzę, wy rośniecie w moim umyśle,

Gdy ja odchodzę, wy zyskujecie nowe życie w moim poświęceniu.

Od tej chwili niech to we mnie mierzą wszystkie ich karabiny,

Od tej pory niech to mnie spadają wszystkie ich okrutne razy.

Torturujcie, katujcie, dręczcie już tylko mnie.

Oddaję wam za to moje życie

I biorę na siebie pełną odpowiedzialność za tę wymianę.

Od tej pory, mówię, okazujcie szacunek mojej spuściźnie i tradycji,

Strzeżcie czystości mojej ziemi i środowiska,

Pochylcie czoło przed żywotnością mojego języka,

Zwróćcie wolność moim ukochanym braciom i siostrom.

W tym celu i z tą myślą będę płonąć i płonąć bez końca.

Moje pragnienia muszą się ziścić!

Wzywam na świadków najpotężniejsze bóstwa naszej miłości i wary,

Wołam o solidarność wszystkich emocji

Wszystkich ludzi z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Pamiętajcie, kim byłam, patrzcie, kim jestem, i od tej chwili

Zawsze otaczajcie opieką moi bliskich.

Idę ścieżką światła, żeby dać życie prawdzie.

Płonę w smutku naszej rzeczywistości.

Bracia i siostry, młodzi i starzy, w niedoli i rozpaczy,

Współmieszkańcy świata, którym drogie są wolność i pokój,

I wy, tyrani, panowie gwałtu, bólu i zniewolenia,

Wiedzcie, że chcę tylko życia w spokoju i równości,

Pragnę jedynie wzajemnej solidarności i troski.

I póki one nie nastaną, będę płonąć i płonąć, i płonąć.

 

 

 

Sungczuk Kji jest poetką, dziennikarką i aktywistką. Pisze po tybetańsku, mieszka w Dharamsali.

 

Za „magazynem bezpaństwowców” Pijana łódź