Nielegalne nauczanie przez tybetańskich mnichów buddyjskich stało się w ostatnich latach bardzo poważnym problemem w Chinach właściwych. Odbija się to negatywnie na nauczaniu szkoły nitartha buddyzmu mahajany oraz buddyzmu zen, interesach wiernych, prawie własności, bezpieczeństwie rodziny oraz harmonii społecznej. Część wyrzutków udaje Żywych Buddów, udziela przekazów, naucza Dharmy, ratuje zwierzęta, przyjmuje uczniów, wyłudza pieniądze, nakłania do współżycia, na różne sposoby narusza prawo i przepisy, a nawet wspiera działalność separatystyczną, co stanowi wielkie ukryte zagrożenie dla równowagi i stabilności społecznej. Zgodnie z polityką religijną państwa, ustawami i rozporządzeniami tybetańscy mnisi buddyjscy nie mają prawa opuszczać regionów tybetańskich w celu nauczania bądź przyjmowania uczniów i datków bez zezwolenia. W oparciu o przepisy państwa i prowincji oraz stosowne wytyczne polityki religijnej, chcąc strzec interesów wiernych oraz czystości dziedzictwa nauk Buddy i buddyzmu zen, zobowiązujemy wszystkie stowarzyszenia religijne, klasztory oraz inne miejsca kultu w naszym mieście do dawania stanowczego odporu tybetańskim mnichom buddyjskim, którzy nielegalnie nauczają tu Dharmy.
Wu Yingjie – przewodniczący struktur Komunistycznej Partii Chin w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA), czyli najwyższy namiestnik Pekinu w Lhasie od sierpnia 2016 do października 2021 roku – został usunięty z partii.
Hasło „Rhodes musi upaść!” dało nazwę ruchowi, który narodził się na Uniwersytecie Kapsztadzkim w 2015 roku. Wezwanie do obalania pomników szybko stało się symbolem walki z instytucjonalnym rasizmem i dziedzictwem kolonializmu. W centrum debaty znalazły się – kluczowe dla zaborczych rządów – akty nadawania nazw terytoriom. Zmienianie imperialnych imion stanowi symbol dekolonizacji i naprawiania epistemicznych krzywd.
Chiny gwałtownie przyspieszyły budowę i rozbudowę „obronnych” osad na terenie Bhutanu, nie budząc większego zainteresowania zagranicznych rządów i mediów.
Według niezależnych źródeł Chiny kontynuują zajmowanie terytorium Nepalu i próbują wymusić na mieszkańcach pogranicza zakaz wystawiania zdjęć Dalajlamy.
Rządowe media informują o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych wobec pięciu tybetańskich aparatczyków w prefekturze Deczen (chiń. Deqin) prowincji Yunnan.
Chen Wenqing – przewodniczący centralnej komisji ds. politycznych i prawnych, najważniejszego organu bezpieczeństwa Komunistycznej Partii Chin – wezwał do „mocnego uderzenia w tybetańskich separatystów i wichrzycieli” przed rocznicą proklamowania ChRL.
Gjalcen Norbu – mianowany przez Pekin Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją przez Dalajlamę i nazywany przez rodaków „chińskim” albo „fałszywym” – złożył doroczną wizytę w Tybetańskim Regionie Autonomicznym czy też, jak chcą rządowe media, „Xizangu”.
Według lokalnych źródeł na początku sierpnia władze chińskie „z dnia na dzień” wprowadziły w Lhasie „nadzwyczajne środki bezpieczeństwa”, między innymi „formalnie zobowiązując do donoszenia kurierów”.