Gdzie byli mnisi? Gdzie była policja? Tak zwany komitet demokratycznego zarządzania? Grupa robocza? Wszyscy akurat gdzieś sobie poszli? I zrządzeniem losu nie działały też zainstalowane w każdym kącie kamery?
Gdzie byli mnisi? Gdzie była policja? Tak zwany komitet demokratycznego zarządzania? Grupa robocza? Wszyscy akurat gdzieś sobie poszli? I zrządzeniem losu nie działały też zainstalowane w każdym kącie kamery?
Na początku stycznia władze chińskie wezwały przełożonych klasztorów Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) – i „towarzyszy odpowiedzialnych za ten sektor” – na seminarium o „sinizacji buddyzmu”. „Obradom” przewodniczył Gema Cedain (Gama, Garma; tyb. Karma Ceten), szef rządu lokalnego.
Indyjskie media informują o szykanach, jakie spotkały kolejnego pasażera na lotnisku w Szanghaju. Tym razem chińskie służby zakwestionowały nie paszport, a „wygląd”.
Szef administracji Tybetańskiego Regionu Autonomicznego – którym na mocy konstytucji ChRL jest przedstawiciel tzw. „mniejszości” – przyjmuje zagraniczną delegację parlamentarną w Lhasie.
Władze chińskie ogłosiły kampanię „reedukacji” po uprowadzeniu Czogtrula Dordże Tenzina i zamknięciu szkoły zawodowej w Minthangu, w okręgu Czigdril (chiń. Jiuzhi), w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai.
Kiedy tak patrzę, co się wyprawia w naszej i światowej polityce, przypomina mi się przypowieść ze słynnego eseju Genduna Czophela o madhjamace Nagardżuny.
Rapke Lama – obywatel Nepalu zatrzymany w Tybecie w kwietniu 2024 roku – opuścił więzienie i wrócił do kraju. Uwięziony razem z nim Karma Cheden odbywa karę trzech lat pozbawienia wolności.
Królu mędrców, Siakjamuni, niedościgły Buddo z mocy porzucenia i rozwinięcia,
Wraz z synami serca, Majtreją i Mandziuśrim, siedmioma patriarchami,
Siedemnastoma niezrównanymi panditami i całym orszakiem
Zhang Yadi, studiująca we Francji Chinka, która „zaginęła” 30 lipca w tybetańskim Gjalthangu (chiń. Shangri-La), w Yunnanie, spędziła ponad trzy miesiące w więziennej izolatce.