Dołączam do współbraci, buddyjskich mnichów, którzy uczestniczą w Marszu Pokoju z Teksasu do Waszyngtonu, aby promować narodowe pojednanie, jedność i współczucie. Ich poświęcenie – pokonywanie trudności, warunków atmosferycznych i wreszcie ponad dwóch tysięcy mil – zostało zauważone w Stanach Zjednoczonych i na arenie międzynarodowej.
Tybetańska diaspora 1 lutego rozpoczęła wstępną rundę wyborów parlamentarnych i prezydenckich, które Pekin nazywa „absolutnie nielegalnymi” i sabotuje, gdzie może.
Lobsang Lungrik – pięćdziesięciojednoletni lama i opat piastujący różne stanowiska w strukturach chińskiego państwa – został uprowadzony przez policję z klasztoru Ba Gon w okręgu Czumarleb (chiń. Qumalai), w prefekturze Juszu (chiń. Yushu) prowincji Qinghai w grudniu 2024 roku. Nie wiadomo, gdzie jest więziony i co mu się zarzuca.
Przyjmuję to wyróżnienie z wdzięcznością i pokorą. Nie uważam go za wyraz uznania dla siebie, tylko dla naszej wspólnej, powszechnej odpowiedzialności.
Na przełomie roku osuwiska zniszczyły drogę krajową 215 w pobliżu miasta Modho, w Bathangu (chiń. Batang), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan. Według lokalnych źródeł przyczyną „coraz częstszych katastrofalnych lawin są zapory wodne stawiane przez Chińczyków w strefie sejsmicznej”.
Ladakh jest położoną wysoko pustynią, która była niegdyś dnem morza. Po zamknięciu Tetydy pięćdziesiąt milionów lat temu na skutek kolizji płyt tektonicznych ze zdeponowanych w niej osadów powstały Himalaje, które wciąż rosną o jakiś centymetr rocznie. Plątanina dolin lodowcowych, wydm i skał kryje miedź, uran, lit i minerały ziem rzadkich, źródła geotermalne oraz złoto rodzime w osadach aluwialnych.
Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka 22 stycznia opublikowało komunikat, w którym pięciu Specjalnych Sprawozdawców „wyraża głębokie zaniepokojenie ciągłymi doniesieniami o pracy przymusowej” Tybetańczyków, Ujgurów, Kazachów, Kirgizów i innych „mniejszości” w różnych regionach Chińskiej Republiki Ludowej.