Po roku bez widzenia i wiadomości do tego lochu doszedł dziś Twój list i zdjęcie, które wprawiły mnie w niewypowiedzianą ekstazę. W tym dusznym, przygnębiającym i toksycznym miejscu książki i słowa kreślone w ojczystym języku są taką rzadkością, jak kwiaty na niebie.
Chiński adwokat poinformował, że sąd wyższej instancji „utrzymał wyrok” Tasziego Łangczuka – biznesmena i społecznika, walczącego o poszanowanie konstytucyjnych praw Tybetańczyków – skazanego w maju na pięć lat pozbawienia wolności w związku z wywiadem, którego w 2015 roku udzielił dziennikarzowi „New York Timesa”, co uznano za „podżeganie do separatyzmu”.
Na stronach internetowych sądów ludowych Regionu Autonomicznego oraz tybetańskich prefektur i okręgów nie ma żadnych informacji w języku tybetańskim, przez co wielu nieznających chińskiego Tybetańczyków nie rozumie polityki ani procedur prawnych partii i administracji państwowej.
Tybetańscy uczniowie z prefektury Coszar (chiń. Haidong) w prowincji Qinghai apelują do władz o zatrudnianie nauczycieli, którzy mogą uczyć nie tylko po chińsku, ale i po tybetańsku.
Taszi Łangczuk – biznesmen i społecznik, apelujący o poszanowanie konstytucyjnych praw Tybetańczyków – został skazany na pięć lat pozbawienia wolności przez sąd ludowy w Juszu (chiń. Yushu), w prowincji Qinghai.
Władze prefektury Nagczu (chiń. Naqu) w Tybetańskim Regionie Autonomicznym obiecują „nagrody” za donosy o „przestępstwach”, takich jak propagowanie ojczystego języka i kultury czy utrzymywanie kontaktów z „kliką Dalaja” na wychodźstwie.
Chińskie media informują, że „urząd bezpieczeństwa publicznego Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) poinstruował społeczeństwo, w jaki sposób informować o działaniach przestępczych gangów związanych z separatystycznymi siłami Dalajlamy”.
Setki osób promujących nauczanie języka tybetańskiego w trzech prowincjach ChRL 25 stycznia wzięły udział w „społecznej” konferencji w klasztorze dzionangpy w Czigdrilu (chiń. Jiuzhi), w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai.