Jak zwykle ten pierwotny świat jest pustynią.
Jak zwykle nasz los jest na łasce wiatru.
Tragedia mojego i twojego życia
wlecze się mozolnie pod górę.
Jak zwykle ten pierwotny świat jest pustynią.
Jak zwykle nasz los jest na łasce wiatru.
Tragedia mojego i twojego życia
wlecze się mozolnie pod górę.
Setki ryczących armat
Tysiące dymiących karabinów
Tupot butów chińskich żołdaków
Depczących nasze ziemie –
Pamiętają nawet kamienie!
Ty wypiłaś wino w moim sercu
Dla mnie zostawiłaś pustą butelkę
Którą na odchodne stłukłaś
O, Bracie – dumo naszego narodu!
O, Bracie – tarczo Krainy Śniegu!
O, Czcigodny – światłości współczucia!
Gangkje Drubpa Kjab – pisarz i nauczyciel języka tybetańskiego z Sertharu (chiń. Seda) odbywający karę 14 lat więzienia – jest w „stanie krytycznym i nie otrzymuje żadnej pomocy medycznej”.
Piszę o tym o tym okropnym błazeństwie po raz któryś.
Taniec „ubijania masła” nie ma nic wspólnego z tradycją tybetańską.
Latem w Lhasie
robi się ciemno po dziesiątej.
Wedle czasu pekińskiego, rzecz jasna,
po naszemu zmierzcha koło ósmej.
Gorejący klejnot zgasł w ogniu
Młody głos rozpłynął się w wietrze
Piękny uśmiech znikł ze słońcem
Czysty umysł przepadł w bardo