Nim do Tybetu ruszyły pierwsze pociągi w 2006 roku, BBC pokazała film dokumentalny, w którym stojący przed Potalą prezenter mówił, że Lhasa zmienia się w disneyland dla turystów. Niedawno wpadł mi w ręce artykuł francuskiego tybetologa, który napisał dla indyjskiego magazynu, że Chiny chcą zrobić z Tybetu gigantyczny park rozrywki, tysiąckrotnie powiększone wesołe miasteczko, już tonące w powodzi chińskich turystów.
Przedstawiciele „trzynastu społeczności Dajulu” w rejonie Datarma okręgu Kardze (chiń. Ganzi), w prowincji Sichuan apelują „za pośrednictwem świata” do „przewodniczącego Xi Jinpinga i najwyższych przywódców” Chin o przeprowadzenie dochodzenia i ukaranie winnych „tragedii” zamordowanej kobiety oraz siedmiuset mieszkańców tego regionu, spowodowanej korupcją, nadużywaniem władzy i bezkarnością lokalnych funkcjonariuszy.
Niezależne źródła informują o tragicznych skutkach anomalii pogodowych w prowincji Qinghai – w jednych rejonach panuje susza, w innych dochodzi do powodzi i osuwisk.
Ta historia chodzi za mną od trzech, czterech czy nawet pięciu lat. Tyle więc trwa moja fascynacja pewną toaletą. Mam doskonałą pamięć do rzeczy, które mnie ciekawią, a zasłyszane historie, jak tę, często spisuję słowo w słowo. Przed kilkoma miesiącami udało mi się dokonać nie lada wyczynu i przeprowadzić ważne badania terenowe przy starej drodze na lotnisko Gongkar – mimo towarzyszącego mi wszędzie cienia tajniackiej obstawy obfotografowałam męską i damską ubikację, a nawet pogawędziłam z pilnującymi ich strażnikami.
Przełożeni Instytutu Studiów Buddyjskich Larung Gar w Sertharze (chiń. Seda), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan – największym ośrodku monastycznym na ziemiach tybetańskich – wezwali duchownych i świeckich do zachowania spokoju w trakcie wyburzeń, które mają rozpocząć się 25 lipca.
Pema Ceten – najpopularniejszy tybetański reżyser, 26 czerwca poturbowany i zatrzymany przez policję na lotnisku w Silingu (chiń. Xining), w prowincji Qinghai, a następnie skazany administracyjnie na pięć dni pozbawienia wolności za zakłócanie porządku – nadal przebywa w „rządowym szpitalu”.
Władze okręgu Riłocze (chiń. Leiwuqi) w prefekturze Czamdo (chiń. Changdu) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego wywłaszczają Tybetańczyków i sprzedają ziemię chińskim deweloperom. Protestującym grożą więzieniem.
Szóstego lipca 2015 roku – a wedle naszego kalendarza, piątego dnia piątego miesiąca – przypadają urodziny Jego Świątobliwości. Z tej okazji chciałabym ofiarować mu w prezencie dwie historie, które ludzie opowiadają sobie w Tybecie.
Krewni Jesze Lhadon – mniszki zatrzymanej w maju 2008 roku podczas symbolicznego protestu w Kardze (chiń. Ganzi), w prowincji Sichuan – po latach poszukiwań postanowili uznać ją za zmarłą.