Władze chińskie – które internowały milion tybetańskich dzieci w programowo sinizujących przedszkolach i szkołach – zarządziły „wyplenienie nieprawomyślnych treści” z systemu oświaty.
Komendantura stołecznego więzienia Czuszur (chiń. Qushui) po raz kolejny odmówiła najbliższym widzenia z Dordże Taszim – swego czasu pupilem chińskich władz i najbogatszym Tybetańczykiem, skazanym w 2010 roku (zdaniem ekspertów bezpodstawnie) na dożywocie za oszustwa podatkowe. „Przysłani z Pekinu śledczy byli tak brutalni, że tybetańscy policjanci płakali i starali się mu potajemnie pomagać”.
Dwaj przełożeni klasztoru Jena zostali skazani na kary więzienia za udział w protestach przeciwko budowie zapory Kamtok na rzece Driczu (chiń. Jangcy) w Dege, w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan w lutym 2024 roku. „Nie wiadomo, kiedy zapadły wyroki”.
Muszę odnieść się do opublikowanego 16 czerwca artykułu z chińskojęzycznej wersji „New York Timesa”.
Piszą tam, że „Dalajlama ma już prawie dziewięćdziesiąt lat i tybetańska diaspora martwi się o przyszłość swojej nacji”. Oburza mnie – jako Tybetankę – takie dziennikarstwo, przeinaczanie faktów i wyrywanie ich z kontekstu. To nie są problemy z przekładem, tylko brak odpowiedzialności w obliczu kwestii kluczowych dla przyszłości narodu.
Ragdi (chiń. Raidi) – Tybetańczyk stojący najwyżej w hierarchii chińskiego państwa – 6 czerwca zmarł w Pekinie. W kremacji, która odbył się sześć dni później, wzięli udział najwyżsi przywódcy Komunistycznej Partii Chin z przewodniczącym Xi Jinpingiem na czele.
Mam wiele dobrych wspomnień z wizyt w Waszym kraju, który po raz pierwszy odwiedziłem w 1979 roku. Bardzo cieszy mnie zainteresowanie i zapał, z jakim starsi i młodsi Mongołowie podchodzą do propagowania ludzkich wartości oraz – tak potrzebnego – łączenia tradycyjnej wiedzę buddyjskiej z nowoczesną edukacją.
Pekin nadał „standardowe” nazwy 27 miejscom w indyjskim stanie Arunaćal Pradeś, który Chiny określają jako – należący do nich – Zangnan, „Południowy Tybet”.