Należę do, jak nazywają to Chińczycy, klasy tybetańskich „niewolników”; po chińskiej inwazji przez wiele lat byłam wysoką funkcjonariuszką i cieszyłam się zaufaniem naszych nowych panów. Nie jestem wykształcona, brak mi wiedzy i zdolności pisarskich. Po Ludowej Komunie „Czerwony Sztandar” zostały mi tylko smutne wspomnienia. Postaram się je spisać, by świat poznał prawdę o losie moich rodaków i naszego kraju pod chińskimi rządami.
Policja zwolniła Lobsanga Ceringa, mnicha z Ngaby (chiń. Aba) w prowincji Sichuan, zatrzymanego za przygotowywanie obchodów osiemdziesiątych urodzin Dalajlamy.
Po dwóch tygodniach władze chińskie zwolniły Dolkar Lhamo i Nimę Lhamo – siostrę i siostrzenicę Tulku Tenzina Delka, popularnego nauczyciela buddyjskiego i działacza społecznego, który 12 lipca zmarł w więzieniu, w Chengdu, spędziwszy za kratami trzynaście lat.
Rządowa agencja Xinhua podała, że 30 lipca odbyło się posiedzenie Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin poświęcone Tybetowi.
Według tybetańskich źródeł 19 czerwca w Sertharze (chiń. Seda), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan policja zatrzymała mnicha imieniem Czokji.
Policja – w rzadkim akcie „łaski” – zwolniła po tygodniu dwudziestoletnią Łangmo, którą 15 lipca zatrzymano za symboliczny, samotny protest w Merumie, w prefekturze Ngaba (chiń. Aba) prowincji Sichuan.
Lobsang Jesze – były sołtys, odbywający karę dwóch lat więzienia za udział w kilkuosobowej demonstracji – 19 lipca zmarł w lhaskim szpitalu. Władze odmówiły wydania bliskim jego zwłok.