Cierpienie, wywołane przez chorobę, starość, głód czy samotność, jest powszechne w każdym zakątku świata. Codziennie zmagamy się z jakimiś trudnościami. Mamy też wiele powodów do wdzięczności za dobroć i pomoc, jakie otrzymujemy od bliźnich. Oraz mnóstwo darowanych przez życie okazji do okazywania bezinteresowności, wielkoduszności i cierpliwości swoim braciom i siostrom.
Według niezależnych źródeł w kwietniu zeszłego roku władze chińskie po raz drugi złagodziły karę Cultrima Gjaco, mnicha skazanego na dożywocie za udział w pokojowym proteście w Labrangu (chiń. Xiahe), w prowincji Gansu.
Według tybetańskich źródeł 4 lipca, w przeddzień 86. urodzin Dalajlamy, policja przeprowadziła „wyrywkową kontrolę telefonów komórkowych” w miasteczku Darcang (chiń. Dazhang) – w okręgu Serthar (chiń. Seda), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan – zatrzymując cztery osoby za posiadanie zdjęć Jego Świątobliwości. Wśród zatrzymanych, których danych nie udało się jeszcze potwierdzić, jest „sołtys”.
Przed kilku laty, gdy Xianbina zamknęli w syczuańskim więzieniu numer trzy, prowadzący kampanię o jego uwolnienie Ouyang Yi poprosił, żebym napisała coś o sobie i mężu. Nie mogłam tego zrobić, naprawdę. Poznaliśmy się w najbardziej prozaiczny sposób; choć ludzie tak je lubią, nie było w tym nic z bajki. W listopadzie 1993 roku uczyłam w szkole średniej w Suiningu, a Xianbin wyszedł właśnie z więzienia Qincheng i pomagał w sklepie bratowej, do której często wpadałam na pogaduchy. I tak się spotkaliśmy.
Przewodniczący Xi Jinping 22 lipca złożył „niezapowiedzianą” – i z jakiegoś powodu przemilczaną przez chińskie media – pierwszą „prezydencką” wizytę w Lhasie.
Indyjskie media, powołując się na „najwyższe źródła rządowe”, informują o trzech oddziałach tybetańskiej „milicji ludowej”, które rozmieszczane są na południowej granicy Chińskiej Republiki Ludowej (z Ladakhiem, Sikkimem i Bhutanem).