Mam sześćdziesiąt pięć lat i pekińskie hukou, czyli meldunek. Wszystko poświadczone świstkiem ze stemplem i dowodem osobistym. Nigdy jednak nie wydano mi kwitu umożliwiającego głosowanie.
Mam sześćdziesiąt pięć lat i pekińskie hukou, czyli meldunek. Wszystko poświadczone świstkiem ze stemplem i dowodem osobistym. Nigdy jednak nie wydano mi kwitu umożliwiającego głosowanie.
Jak wszystkim wiadomo, dawnym Tybetem złożonym z trzech prowincji (czolka sum) władała linia czterdziestu dwóch królów – od Njatriego Cenpo (127 p.n.e.) po Tri Ralpaczena (828 n.e.). Panowali oni niemal tysiąc lat. W tym okresie Tybet był środkowoazjatyckim mocarstwem, porównywalnym – pod względem siły militarnej i wpływów politycznych – z Mongolią i Chinami; pod względem literatury, bogactwa i rozmachu religii oraz kultury cywilizacja tybetańska ustępowała jedynie indyjskiej.
Według lokalnych źródeł władze chińskie wprowadziły w Lhasie nadzwyczajne „środki bezpieczeństwa” z okazji tygodniowych obchodów Losaru, Nowego Roku tybetańskiego kalendarza królewskiego (przypadającego tym razem 21 lutego).
Lokalne media informują, że rząd premiera Modiego przyjął „trójelementową strategię zabezpieczenia indyjskiej ziemi przed agresją Xi Jinpinga”.
Chiny powiadomiły europejskich dyplomatów, że kwestia Tybetu nie należy do kategorii „praw człowieka” i nie powinna być podnoszona podczas rozmów dwustronnych.
Chińskie media podają, że przewodniczący Departamentu Pracy Frontu Jedności w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin przyjął Gyaincaina (tyb. Gjalcen) Norbu z okazji (przypadającego tym razem 21 lutego) Nowego Roku kalendarza tybetańskiego.
Władze lokalne zapowiadają, że do 2025 roku Tybetański Region Autonomiczny (TRA) będzie miał „4000 kilometrów torowisk”, a dziesięć lat później – 58 (pięćdziesiąt osiem!) nowych lotnisk cywilnych.
Indyjskie media, powołując się na „źródła wywiadowcze”, informują, że Chiny wznoszą „setki” nowych wiosek i „innych struktur” na terenie Bhutanu.
Władze chińskie zakazały robienia zdjęć na cmentarzach w związku z falą „covidowych zgonów” w Tybecie.
Lokalne źródła informują o fali zgonów z powodu COVID-19 po zniesieniu drakońskich rygorów na początku grudnia.