Siedemnastego lipca agenci pekińskiego Biura Spraw Cywilnych zamknęli siedzibę lokalnej organizacji pozarządowej o nazwie Otwarta Inicjatywa Konstytucyjna. Była ona przede wszystkim miejscem spotkań raczkującego ruchu „prawników od praw”, do którego należałem. Nie ma nas zbyt wielu. W Chinach pracuje sto czterdzieści tysięcy adwokatów, ale ledwie kilkudziesięciu zajmuje się prawami obywatelskimi.
Na początku sierpnia władze struktur Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w Lhasie wydały rozporządzenie, zakazujące – po raz pierwszy na piśmie – praktyk religijnych wszystkim emerytowanym pracownikom sektora państwowego.
W południe dziewiętnastego lutego 2012 roku przed klasztorem Dzamthang w miasteczku Barma, w północno-wschodnim Tybecie podpalił się osiemnastoletni Nangdrol. Zostawił list, w którym napisał: „Stanę w ogniu dla dobra wszystkich Tybetańczyków”. Nazywając Hanów, etniczną większość w Chinach, „diabłami”, dodał jeszcze: „Nie da się żyć w tym ich diabelskim systemie i znosić tortur, które nie zostawiają śladów”.
Według rządowych mediów 23 sierpnia władze chińskie zainaugurowały „szkolenie z reinkarnacji żywych Buddów” dla duchownych z Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA).
Władze prowincji Qinghai 26 sierpnia wydały rozporządzenie, w którym wzywają do „nieprzerwanego ścisłego monitorowania i kontrolowania wszystkich internetowych dyskusji”.
Chińska policja zatrzymała w bazie pod Czomolungmą (okręg Dingri) i poddała dwudniowym przesłuchaniom grupę studentów z Hongkongu z powodu opublikowania w mediach społecznościowych „wolnościowego” wpisu.
Amerykanie nie pojmują, dlaczego tylu studiujących na Zachodzie chińskich studentów manifestuje poparcie dla rządu Chin w związku z protestami w Hongkongu i próbuje zakrzyczeć prodemokratyczne, solidarnościowe wiece w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii czy Wielkiej Brytanii.
Władze Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) 8 sierpnia formalnie zainaugurowały „kartę ubezpieczenia społecznego”, w której mieszkańcy widzą kolejne ogniwo systemu inwigilacji i kontroli.
Niezależne źródła informują, że w ramach ogłoszonej w zeszłym roku kampanii „sinizacji religii” władze lokalne usuwają „wolno stojące” posągi buddyjskie w różnych prowincjach Chin właściwych.