– Akhu, dlaczego chińska polityka „zero COVID” nie ma sobie równych na całym świecie?
– Akhu, dlaczego chińska polityka „zero COVID” nie ma sobie równych na całym świecie?
W Dzoge, w południowym Amdo pada teraz śnieg. Ludzie zahartowani zimnym górskim wiatrem krzątają się w wąskich uliczkach. Aparatczycy z dyndającymi na szyjach identyfikatorami z dwóch konferencji mają miny ponure jak pogoda. Wychodzę z domu i idę do kawiarni. Wiatr szczypie w policzki, ale muszę dojść tylko do pierwszej przecznicy. Wiem, że w środku jest ciepło, więc nie przyjmuję się chłodem, nie umiem jednak przestać myśleć o wczorajszej tragedii.
Biały kwiecie o tysiącu płatków
Rozwiń się łaskawie na łące.
Owce pośrodku pastwiska
Tęsknią za Tobą całym sercem.
Zgodnie z zarządzeniem dzielnicowego biura ds. religii chińskie świątynie w dzielnicy Weibin – o ile nie uzyskały wcześniej formalnej zgody władz szczebla prowincji, regionu autonomicznego i miasta – mają zakaz zapraszania duchownych buddyzmu tybetańskiego w celu prowadzenia działalności religijnej oraz wystawiania na widok publiczny następujących atrybutów buddyzmu tybetańskiego:
Choć nie dane mi było cię spotkać,
muszę wyznać, że twoje wiersze
zrobiły na mnie piorunujące wrażenie
i że płakałem, kiedy umarłeś.
Piwo pomyślności zanoszę dziś
Wszystkim mieszkańcom tej ziemi
I modlę się o pokój na świecie!
W siedemdziesięcioletniej dyspucie między tybetańskim rządem na wychodźstwie a Pekinem zaszła nieoczekiwana zmiana. Na początku lipca władze chińskie – po raz pierwszy od 2010 roku – nawiązały kontakt z przywództwem w Dharamsali. Spotkanie poprzedziły ponadroczne nieformalne konsultacje.
Ostatnie szokujące zdarzenie ze szkolnego boiska.
Nauczyciel zaatakował chłopca na oczach tłumu uczniów, swoim zachowaniem nie tylko przecząc wszystkiemu, czemu powinna służyć oświata, ale też wywołując psychologiczną traumę.
Nielegalne nauczanie przez tybetańskich mnichów buddyjskich stało się w ostatnich latach bardzo poważnym problemem w Chinach właściwych. Odbija się to negatywnie na nauczaniu szkoły nitartha buddyzmu mahajany oraz buddyzmu zen, interesach wiernych, prawie własności, bezpieczeństwie rodziny oraz harmonii społecznej. Część wyrzutków udaje Żywych Buddów, udziela przekazów, naucza Dharmy, ratuje zwierzęta, przyjmuje uczniów, wyłudza pieniądze, nakłania do współżycia, na różne sposoby narusza prawo i przepisy, a nawet wspiera działalność separatystyczną, co stanowi wielkie ukryte zagrożenie dla równowagi i stabilności społecznej. Zgodnie z polityką religijną państwa, ustawami i rozporządzeniami tybetańscy mnisi buddyjscy nie mają prawa opuszczać regionów tybetańskich w celu nauczania bądź przyjmowania uczniów i datków bez zezwolenia. W oparciu o przepisy państwa i prowincji oraz stosowne wytyczne polityki religijnej, chcąc strzec interesów wiernych oraz czystości dziedzictwa nauk Buddy i buddyzmu zen, zobowiązujemy wszystkie stowarzyszenia religijne, klasztory oraz inne miejsca kultu w naszym mieście do dawania stanowczego odporu tybetańskim mnichom buddyjskim, którzy nielegalnie nauczają tu Dharmy.