Pewnego wiosennego dnia,
minąwszy pustelnię klasztoru Sera
i urwisko różanych krzaków,
których kolczaste gałązki
miały lada dzień eksplodować kwiatami,
skręciliśmy do jaskiń mniszek.
Pewnego wiosennego dnia,
minąwszy pustelnię klasztoru Sera
i urwisko różanych krzaków,
których kolczaste gałązki
miały lada dzień eksplodować kwiatami,
skręciliśmy do jaskiń mniszek.
Przez tybetańską Ngabę (chiń. Aba) w prowincji Sichuan przetacza się fala samospaleń młodych mnichów i mniszek, która rozlała się już stamtąd na inne ziemie tybetańskie – do tej pory dokonały ich dwadzieścia cztery osoby. Ostatnią z nich był jak dotąd mężczyzna, który podpalił się w Rebgongu (chiń. Tongren), w Qinghai. Skąd biorą się takie działania? Co powoduje i kieruje tymi, którzy je podejmują?
gdybym nie widziała tego zdjęcia
samo imię
oznaczałoby po prostu jednego z rodaków
pożartych w ostatnich latach
Hanowie, którzy żyją w Tybecie, widzą na własne oczy cierpienia Tybetańczyków, niemniej żadnemu jeszcze nie zdarzyło się powiedzieć: „trzeba zwrócić tym ludziom wolność”.
Nakładają czarne czapki
Na głowy niewinnych ludzi
Gotują im piekło na ziemi
Na długie miesiące i lata
Modlę się do Trzech Klejnotów: Buddy, Dharmy i Sanghi.
Życzę wszystkim pokoju. Życzę wszystkim powrotu do Tybetu Gjalły Rinpoczego.
Jako orędownik całkowitej likwidacji broni jądrowej cieszę się, że traktat o jej zakazie został ratyfikowany przez pięćdziesiąt państw i zacznie obowiązywać od stycznia przyszłego roku. To wydarzenie historyczne, dobrze wróżące przyszłości rodzaju ludzkiego. Oraz krok w kierunku tworzenia bardziej oświeconych i cywilizowanych metod rozwiązywania konfliktów.