Tysiące mieszkańców Rebgongu zanoszą słowa pociechy i wyrazy solidarności najbliższym ostatniej Bohaterki. Wczoraj poszedłem do nich razem z dziesięcioma innymi z osady Dro. Złożyliśmy ofiarne szarfy przed zdjęciem Tamdin Co i rozmawialiśmy z jej ojcem. Oto jego słowa:
Do sześciu milionów Tybetańczyków, którym przewodzą Jego Świątobliwość Dalajlama i Panczen Rinpocze:
Tybet chce wolności i prawa do zachowania własnego języka, pragniemy niepodległości ojczyzny, uwolnienia Panczenlamy z więzienia oraz powrotu do kraju Jego Świątobliwości.
W 2015 roku zaprosiłem do Latse Library mieszkających w Stanach Zjednoczonych tłumaczy, którzy przekładają dzieła literackie z języka angielskiego na tybetański. Przez cały dzień rozmawialiśmy o liczbie publikacji, rynku wydawniczym, czytelnictwie, ukończonych i tłumaczonych właśnie książkach, translatorskich problemach oraz sposobach ich pokonywania. Uznaliśmy, że potrzebujemy nie tylko takich spotkań, ale przede wszystkim konkretnego projektu z wizją, programem i planem. I tak rok później narodziła się idea „108 przekładów”. Chciałbym powiedzieć o niej kilka słów z okazji opublikowania i udostępnienia pierwszych tybetańskich tłumaczeń w postaci książek elektronicznych.
Jak się macie, przyjaciele? Co słychać u naszego ukochanego dziecka o cerze jasnej jak koncha, ciele krzepkim niczym góra obleczona w zbroję liter, żywym umyśle i pięknej duszy? Ile to już ma lat? Czy Meczi i Gjalcen chodzą po wolności? Zhog, Gjen, Yang, Me? Ciągle przekrzykują ryk burzy?