
Dwudziestoczteroletni mnich Lobsang Gjaco, który w lutym 2012 roku podpalił się na głównej ulicy w Ngabie (chiń. Aba), w prowincji Sichuan, został 10 maja zwolniony z więzienia.
Władze chińskie szykanują krewnych Czakdora Kjaba, który 2 maja dokonał samospalenia przed klasztorem Bora w okręgu Sangczu (chiń. Xiahe) prefektury Kanlho (chiń. Gannan), w prowincji Gansu.
Niektórzy chińscy znajomi, zwłaszcza młodzi, krytykują mnie za zadawanie się z Dalajlamą. Nazywają go separatystą, który próbuje oderwać Tybet od Chin. Trudno mi ich winić, ponieważ sam to kiedyś mówiłem, a skutki prania mózgu zaczęły ustępować dopiero dzięki osobistym kontaktom z Tybetańczykami i ich przywódcą.
Według tybetańskich źródeł 4 maja policja zatrzymała mnicha, którego najprawdopodobniej podejrzewa o przekazywanie informacji o ostatnich samospaleniach w Kardze (chiń. Ganzi) w prowincji Sichuan.
W związku z wprowadzonymi przez władze restrykcjami trzeba było tygodnia na uzyskanie niezależnego potwierdzenia doniesień o samospaleniu w miasteczku Amdo Bora, okręgu Sangczu (chiń. Xiahe) prefektury Kanlho (chiń. Gannan), w prowincji Gansu.
Wang Yongjun – aparatczyk odpowiedzialny za dyscyplinę partyjnych kadr w Tybetańskim Regionie Autonomicznym – publicznie oskarżył swoich towarzyszy o „finansowe wspieranie kliki Dalaja”.
Zdarza mi się, choć bardzo rzadko, chcieć być młodszym. Temu głupiemu uczuciu towarzyszy zwykle koktajl nostalgii i żalu. Wzięło mnie znowu, gdy oglądałem w herbaciarni teledysk tybetańskiego zespołu Judruk do piosenki Milam. Chciałbym to zobaczyć jako chłopak. Chciałbym mieć szansę bycia cool i bycia Tybetańczykiem, kiedy zaczynałem studiować w Pekinie.
Władze chińskie kazały zarżnąć tysiące zwierząt, które Tybetańczycy wykupili z rzeźni w Dzoge (chiń. Ruoergai), w prefekturze Ngaba (chiń. Aba) prowincji Sichuan.
Tybetańskie źródła donoszą, że uzyskały niezależne potwierdzenie informacji o samospaleniu „młodego mężczyzny” w miasteczku Amdo Bora, okręgu Sangczu (chiń. Xiahe) prefektury Kanlho (chiń. Gannan), w prowincji Gansu.