Obejrzałam właśnie klip w internecie i muszę coś napisać.
Maczen, typowo pasterski okręg w tzw. Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Golog. Święto Latarni. Przez (centralny) Plac Gesara idzie pochód na szczudłach, wykonują taniec smoka i lwa, walą w wielkie bębny. Nie mam pojęcia, czy to ma być król Gesar i królowa Drugmo, czy Songcen Gampo i księżniczka Wencheng.
Władze chińskie chwalą się „rekordową liczbą” tybetańskich uczniów wysłanych do – także coraz liczniejszych – „specjalnych klas” w szkołach Chiń właściwych.
Wasza Świątobliwość – zmuszony do opuszczenia Tybetu w dramatycznych okolicznościach – powodowany współczuciem, troszczy się o wszystkie czujące istoty, zwłaszcza rodaków w ojczyźnie. Jesteś jedyną nadzieję całego narodu, na który chińscy komuniści sprowadzili takie nieszczęścia, że udręczeni ludzie płaczą dniem i nocą.
Nicolas Levrat, Specjalny sprawozdawca Narodów Zjednoczonych do spraw mniejszości, 5 lutego przedstawił Radzie Praw Człowieka doroczny raport, w którym oskarżył Chińską Republikę Ludową o próbę „unicestwienia Tybetu bardziej subtelnymi metodami”.
Kiedy Dalajlama musiał uciekać z Tybetu w 1959 roku, rozpoczynając najdłuższe wygnanie współczesnego świata, nie był sam. Towarzyszył mu między najmłodszy brat Tenzin Czogjal, któremu przyszło spędzić w Indiach 67 lat. Znalazł w nich nie tylko azyl, ale i dom. Walkę o Tybet traktował jako zobowiązanie i sprawą osobistą.
Penpa Cering – urzędujący sikjong – został ponownie prezydentem Centralnej Administracji Tybetańskiej (CAT), zdobywając ponad 61 procent głosów we „wstępnej” turze wyborów.