jeśli spytasz o moją górę
wskażę tę pokrytą śniegiem, wyższą
choć samotna i bezdomna
to mój ojciec przybrał ją we flagi modlitewne
jeśli spytasz o moją górę
wskażę tę pokrytą śniegiem, wyższą
choć samotna i bezdomna
to mój ojciec przybrał ją we flagi modlitewne
Według tybetańskich źródeł od początku sierpnia Mangrę (chiń. Guinan) w prefekturze Colho (chiń. Hainan) prowincji Qinghai nawiedzają ulewne deszcze i gradowe burze.
Wspominałam, że Song Xinkuan opisał swoje przeżycia w Lhasie (później znalazłam w sieci dwa inne artykuły na ten temat); rzecz dotyczy wielu uniwersalnych kwestii o charakterze politycznym, religijnym, etnicznym, a nawet biznesowym, warto więc pochylić się nad nią raz jeszcze.
Według lokalnych źródeł policja legitymuje wszystkich Tybetańczyków, którzy chcą odwiedzić lhaski Dżokhang, najbardziej czczone sanktuarium Tybetu. „Nie wpuszczają pracowników sektora państwowego, młodzieży szkolnej i emerytów – choć świątynia stoi otworem dla wszystkich chińskich turystów. Ludzie skarżą się, że dziedzictwo naszej kultury jest dziś towarem dla Chińczyków, do którego sami nie mamy żadnego prawa”.
Władze prowincji Qinghai 9 sierpnia potwierdziły zatrzymanie Ma Shaoweia, chińskiego „potentata węglowego” oskarżonego wcześniej przez media o kierowanie „olbrzymią nielegalną kopalnią odkrywkową” na terenie rezerwatu przyrody w górach Amdo Dola Riło (chiń. Qilian), w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Conub (chiń. Haixi) prowincji Qinghai.
W ostatnich dniach lipca władze zorganizowały „tradycyjne” wyścigi konne w Lithangu (chiń. Litang), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan, zmieniając je w propagandowy spektakl dla chińskich mediów, lokalnych aparatczyków i wybranych uczniów.
Władze chińskie przesiedliły 13 tybetańskich rodzin w okręgu Paljul (chiń. Baiyu), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan.
Kiedy wróciłam do Lhasy w 2010 roku, osłupiałam na widok wielkiego placu budowy na obrzeżach starówki. Miało na nim wyrosnąć monstrualne centrum handlowe o wdzięcznym imieniu „Duchowa moc”. Znajomi Tybetańczycy szeptali, że owo arcydzieło było wspólnym dzieckiem biurokracji i przemysłu, co mówi wszystko o duchowej mocy przedsiębiorców z Wenzhou i progenitury wysokich aparatczyków. Było mi smutno, że żarłoczne duchy wszelkiej maści gwałcą słynny na cały świat zakątek.
W dniu 85. urodzin Dalajlamy władze chińskie kazały zamknąć dla odwiedzających klasztory i świątynie buddyjskie w całym Tybecie.
Sąd ludowy w Sangczu (chiń. Xiahe), w prefekturze Kanlho (chiń. Gannan) prowincji Gansu skazał na kary od ośmiu do trzynastu lat pozbawienia wolności oraz wysokie grzywny dziesięciu Tybetańczyków, którzy protestowali przeciwko budowie rzeźni w swojej wiosce, a potem domagali się odszkodowań za skonfiskowaną ziemię.