Świat zmaga się dziś z wieloma problemami, a jednocześnie kwestionowane są podstawowe ludzkie wartości. Uważam, że jako przywódcy religijni jesteśmy szczególnie zobowiązani do przypominania o nich społeczeństwu.
Świat zmaga się dziś z wieloma problemami, a jednocześnie kwestionowane są podstawowe ludzkie wartości. Uważam, że jako przywódcy religijni jesteśmy szczególnie zobowiązani do przypominania o nich społeczeństwu.
Pięciu specjalnych sprawozdawców ONZ upubliczniło list, w którym ostro krytykuje Pekin za naruszanie prawa Tybetańczyków do wolności myśli, sumienia i wyznania – ze szczególnym uwzględnieniem ingerowania chińskiego państwa w proces sukcesji Dalajlamy – oraz za uprowadzenie i przetrzymywanie Genduna Czokji Nimy, wskazanego zgodnie z tradycją buddyjską Panczenlamy.
Przed kilkoma dniami jeden z norweskich periodyków zapytał, czy napiszę artykuł o Liu Xiaobo. Jak wszyscy wiedzą, 10 grudnia, w dniu praw człowieka, ten niezależny uczony otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla. Media nie mają wątpliwości: tegoroczne wyróżnienie ma być hołdem i wsparciem dla wszystkich, którzy od lat walczą w Chinach o wolność, demokrację, prawa człowieka oraz uniwersalne wartości. Natychmiast stają mi przed oczami Tybetańczycy, którym przyszło zapłacić za to ogromną cenę. Napiszę więc o nich, bo choć zupełnie nieznani, zasługują na taką samą uwagę i szacunek świata.
Władze lokalne ogłosiły, że wszczynają dochodzenie w sprawie „pokazu fajerwerków”, zorganizowanego przez kanadyjską firmę odzieżową Arc’teryx i chińskiego performera Cai Guoqianga w Relongu, w Gjance (chiń. Jiangzi), w prefekturze Szigace (chiń. Xigaze, Rigaze) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego.
Wszyscy jesteśmy Tybetańczykami
Wszyscy jesteśmy dziećmi Tybetu
Niczego sobie nie zazdrośćmy
Jesteśmy krwią z krwi i kością z kości
Stały Komitet Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL) pracuje nad ustawą o „promowaniu etnicznej jedności i postępu”, czyli sinizacji i asymilacji mniejszości narodowych, nazywanych w ChRL „grupami etnicznymi”.
Przed dwoma miesiącami zwołano nadzwyczajne zebranie w sprawie renowacji najsłynniejszych ulic Lhasy. Nawiedzony aparatczyk ryczał, że do końca przyszłego roku musi zmienić oblicze siedemnaście centralnych arterii.
Zega Gjaco – mnich klasztoru Cang w Gepasumdo (Thunte, chiń. Tongde), w Colho (chiń. Hainan), w prowincji Qinghai – 2 lipca został zatrzymany za „wysłanie pieniędzy za granicę”.
Bracie daleki, Czerwony Pałac jest pusty bez Ciebie,
Bracie daleki, w jaskini nie ma nikogo.
Na widok złotego dachu
Wszyscy płaczą za dalekim Bratem.
Bracie! Bracie daleki!
Gesze Szersang Gjaco – przełożony klasztoru Cang w Gepasumdo (Thunte, chiń. Tongde), w Colho (chiń. Hainan), w prowincji Qinghai – odebrał sobie życie „na znak protestu przeciwko nękaniu mnichów przez chińskich aparatczyków”.