Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia z okazji dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin. Jak mówiłem 6 lipca zebranym z tej okazji w Lehu, w indyjskim Ladakhu, kiedy patrzę za siebie, widzę, że esencją mojej praktyki było służenie innym. Codziennie budzę się z tą altruistyczną motywacją.
Chińskie media publikują zdjęcia i artykuły o „przysposobieniu obronnym” przedszkolaków w Conie (chiń. Cuona), w prefekturze Lhoka (chiń. Shannan) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA).
Władze chińskie kazały zamknąć Akademię Tradycyjnych i Nowoczesnych Umiejętności Krainy Śniegu przy klasztorze Lung Gong w Gade (chiń. Gande), w Gologu (chiń. Guoluo), w prowincji Qinghai.
Wszystkie nasze działania za granicą są protestem przeciwko chińskiej okupacji i polityce twardej ręki, którą Komunistyczna Partia Chin rządzi Tybetem. Chcę dziś powiedzieć kilka słów. Nie zwracam się do Tybetańczyków w ojczyźnie, którzy z wielką odwagą ciągle narażają życie, walcząc o ocalenie naszego języka, kultury i godności. W tej sytuacji po prostu nie mam prawa do nich mówić.
Pragnę jednak powiedzieć cztery rzeczy Tybetańczykom na wychodźstwie.
Pekin zorganizował sympozjum z okazji czterdziestolecia Chińskiego Centrum Badań Tybetologicznych. Do zebranych akademików przemówił Li Ganjie, członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin i przewodniczący Wydziału Pracy Frontu Jedności, głównego organu partii do spraw „grup etnicznych” (do których krok po kroku zredukowano „mniejszości narodowe”, nazywane w międzyczasie „narodowościami”).
Tybetański działacz dokonał samospalenia przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.
Pięćdziesięciodwuletni Lobsang Palden – nazwany przez przyjaciół Lobga Rangzen (Niepodległość) – podpalił się, powiewając zakazaną w ojczyźnie tybetańską flagą, przed budynkiem ONZ wieczorem 2 lipca. Zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Kilka dni przed dziewięćdziesiątymi pierwszymi urodzinami Dalajlamy w ChRL zacznie obowiązywać jedna z najbardziej niepokojących ustaw. Tytułowe „etniczna jedność i postęp” nie brzmią groźnie, podobnie jak „harmonia społeczna” i „wspólna przyszłość”, którym służyć mają nowe przepisy, jeśli jednak przeczytacie cały dokument, przekonacie się, że macie powody do niepokoju, gdyż Pekin przyznaje sobie właśnie prawo do ścigania krytyków polityki Chin na całym świecie, także w Stanach Zjednoczonych.