Kilka dnia przed dziewięćdziesiątymi pierwszymi urodzinami Dalajlamy w ChRL zacznie obowiązywać jedna z najbardziej niepokojących ustaw. Tytułowe „etniczna jedność i postęp” nie brzmią groźnie, podobnie jak „harmonia społeczna” i „wspólna przyszłość”, którym służyć mają nowe przepisy, jeśli jednak przeczytacie cały dokument, przekonacie się, że macie powody do niepokoju, gdyż Pekin przyznaje sobie właśnie prawo do ścigania krytyków polityki Chin na całym świecie, także w Stanach Zjednoczonych.
Departament kultury w Lhasie zorganizował „zbiorowe zaślubiny” nad jeziorem Namco, którego „głębokie kryształowe wody były świadkiem najczystszych uczuć na świecie”.
Chiny zapowiadają kontynuowanie kampanii „wzmacniania fundamentów oraz wspierania mas” i skierowanie dwudziestu dwóch tysięcy aparatczyków do wiosek Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) w 2026 roku.
Dziamjang Taszi – mnich klasztoru Labrang Taszikjil w Sangczu (chiń. Xiahe), w prefekturze Kanlho (chiń. Gannan) prowincji Gansu – został „ponownie” zatrzymany przez policję.
Qi Zhala (Che Zala; tyb. Cze Dahla) – sześćdziesięciosiedmioletni były szef ludowego rządu Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) i członek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin – 5 czerwca został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności przez sąd w Chongqingu.
Właściwie wszyscy lubią Dalajlamę, nawet jeśli nie mieli takiego zamiaru. Warto spytać, dlaczego? Jeżdżąc po świecie jako autor i profesor, spotkałem mnóstwo osób, które darzą Jego Świątobliwość szacunkiem i widzą w nim wielki autorytet moralny. W czasach powszechnego poczucia rozgoryczenia i rozczarowania stanem rzeczy (mimo ogromnych postępów nauki i rozwoju kultury) źródłem optymizmu i nadziei dla świata jest skromny mnich z odległego Tybetu.
Anja Sengdra – działacz społeczny, którego przez pół roku przetrzymywano w więzieniu po odbyciu kary siedmiu lat pozbawienia wolności – jest „ciągle nękany przez policję” w Gade (chiń. Gande), w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai.