głuchy na ponaglenia czasu
przywiązany do słów
i skrawków pamięci
Władze lokalne zapowiadają, że do 2025 roku Tybetański Region Autonomiczny (TRA) będzie miał „4000 kilometrów torowisk”, a dziesięć lat później – 58 (pięćdziesiąt osiem!) nowych lotnisk cywilnych.
Indyjskie media, powołując się na „źródła wywiadowcze”, informują, że Chiny wznoszą „setki” nowych wiosek i „innych struktur” na terenie Bhutanu.
Gesze Phende Gjalcen – mnich z Lithangu (chiń. Litang) w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan – 26 stycznia zmarł w lokalnym więzieniu.
Śledczy: Jaśminowa rewolucja – kto to zaplanował?
Więzień: Nie wiem, nie ja.
Śledczy: To ciekawe, czemu donieśli akurat na was, podali adres i treść wpisu, w którym wzywaliście do zgromadzeń. Mamy powody sądzić, że właśnie tak było.
Według chińskich mediów połowa Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TRA) jest już formalnie zamknięta dla Tybetańczyków.
Na komisariacie w Szigace wybuchł pożar, niemal doszczętnie niszcząc budynek.
„W razie jakichkolwiek problemów należy dzwonić do służb porządkowych”. Po prostu miód, rozkosz dla oka i ucha. Na filmach policjanci nie boją się nawet zginąć, żeby obronić społeczeństwo przed bandytą czy inną swołoczą. Są darem miłosiernych niebios i dobrym wujkiem w jednym, osłaniając bezradnych przed wrogami pokoju. Bóstwem opiekuńczym, które spieszy z pomocą, gdy tylko wypowiedzieć jego imię. Kiedy w nasze życie wtargnie rabuś, nie wpadamy w panikę, bo mamy numer 110, za którym kryje się służba bezpieczeństwa reagująca na każde wołanie o pomoc. Tylko gdzie dzwonić, jak nie idzie o pieprzoną kradzież?