Przez tysiące lat wierzono, że społeczeństwo wymaga autorytarnych rządów silnej ręki, z którymi – za sprawą wrodzonego pragnienia swobody – od zawsze ścierały się siły wolności. Dziś widać wyraźnie, kto wygrywa. Ruchy obalające dyktatury z prawa i lewa stanowią najlepszy dowód, że ludzie nie tolerują tyranii i nie mogą należycie funkcjonować pod jej rządami.
Jeszcze miesiąc temu sama idea bronienia jego moralności wydawałaby czystym absurdem. Od chwili, gdy jako dwudziestolatek musiał opuścić okupowaną przez Chiny ojczyznę, Dalajlama stanowił światowy symbol moralnego przywództwa. Całe życie, które poświęcił niezmordowanej pracy na rzecz pokoju i działania bez przemocy, był osobą publiczną. I nawet jako starzec nie ustaje w głoszeniu przesłania dobroci i współczucia.
Gonpo Kji po raz kolejny protestowała przed budynkiem sądu ludowego w Lhasie, 26 kwietnia domagając się ponownego rozpatrzenia sprawy brata, który odbywa karę dożywotniego więzienia za oszustwo podatkowe.
Niedawna „kontrowersja” wokół Jego Świątobliwości Dalajlamy dobitnie przypomniała Tybetańczykom, jak niepewny i kruchy jest los uchodźców. Na naszą spuściznę składają się strata i wywłaszczenie. Jak naród utraciliśmy kraj, dom, dziedzictwo; dziś próbuje się nam odebrać język, kulturę, przyszłość. Pozbawieni ochrony, jesteśmy całkowicie zależni od kaprysów, życzliwości i nikczemności otaczających nas ludzi. Ta bezradność sprawia, że staramy być wzorowymi uchodźcami. I jesteśmy w tym dobrzy, jak o nas mówią, „modelowi”. Dalajlama jest nie tylko jednym z największych przywódców moralnych w dziejach ludzkości: dzięki jego obecności i naukom świat stał się lepszym miejscem. Innymi słowy, był doskonałym uchodźcą. Do zeszłego tygodnia.
Jak przetłumaczyć bliskość? Medialne informacje o interakcji Dalajlamy z indyjskim chłopcem (podczas publicznej audiencji 28 lutego 2023 roku) zaszokowały świat. Ponad miesiąc po tym spotkaniu sugestywne nagłówki wzburzyły obrońców praw dziecka i wywołały lawinę oskarżeń o pedofilię. Winę Dalajlamy triumfalnie odtrąbiono na podstawie zmontowanego klipu, wypreparowanego z kulturowego i geopolitycznego kontekstu.
Sześciu Specjalnych Sprawozdawców ONZ opublikowało list (z 6 lutego) do władz ChRL, wyrażając poważne zaniepokojenie łamaniem praw człowieka w Tybecie, a zwłaszcza pracą przymusową, która wpisuje się w proces umyślnego wynaradawianiem Tybetańczyków.
Wszyscy w Instytucie Mind and Life jesteśmy zasmuceni i skonsternowani zarzutami, jakie pojawiły się w związku z nagraniem, które przedstawia interakcję między Jego Świątobliwością Dalajlamą, współzałożycielem naszej organizacji, a młodym chłopcem podczas spotkania z uczniami na dziedzińcu świątyni w Dharamsali. Dziś wiadomo znacznie więcej o geście i intencjach Dalajlamy. Z perspektywy tybetańskich obyczajów i, jak sam o nim mówi, „łamanego angielskiego” Jego Świątobliwości cała sytuacja przedstawia się zgoła inaczej, niż sugerowali autorzy dwudziestosekundowego montażu.
Władze chińskie ogłaszają nowe przepisy, które dodatkowo, „odgórnie” zaostrzą rygory „Pełnego mechanizmu długoterminowego zarządzania tybetańskimi klasztorami buddyjskimi”, obowiązujące w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA) od 2012 roku.