Tenzin Gjaco jest Dharmakają.
Esencja sześciu sylab mieszka w moim sercu.
Dordże Taszi – biznesmen i filantrop z Nangczenu nękany przez władze chińskie za krytykowanie nieudolności aparatczyków po tragicznym trzęsieniu ziemi w Juszu (chiń. Yushu), w prowincji Qinghai – ogłosił, że jego wnuczek zmarł zarażony wirusem COVID w ośrodku izolacyjnym, ponieważ nie udzielono mu pomocy medycznej.
Przywódcy Komunistycznej Partii Chin (KPCh) instytucjonalizują proces asymilacji „grup etnicznych”, którym nominalnie wciąż przysługuje „regionalna autonomia”.
O miłości mówi się bez końca,
jeśli jednak będziesz trzymał
żelazną kulę w płomieniach,
Jonten Gjaco, uprowadzony w grudniu 2021 roku pisarz z Draggo (chiń. Luhuo) w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan, został zwolniony z aresztu.
Kiedy 16 marca 2008 roku na ulice Amdo Ngaby wylegli protestować duchowni i świeccy, machina państwa zamordowała wiele osób; pośród nich ciężarną kobietę, pięcioletnie dziecko i Lhundrub Co, szesnastoletnią uczennicę szkoły średniej. Trzy lata później wielu Tybetańczyków uczciło pamięć ofiar, zapalając w świątyniach i domach maślane lampki. Phuncog, mnich klasztoru Kirti, oddał im cześć podpalając siebie.
Policja zatrzymała cztery młode Tybetanki za udział w proteście przeciwko reżimowi polityki „zero COVID” w Chengdu, stolicy prowincji Sichuan.
Rząd w Delhi poinformował o starciu z żołnierzami chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Tałangu, w stanie Arunaćal Pradeś, oskarżając stronę chińską o napaść i „próbę zmiany status quo”.