Przez chwilę słychać tylko silnik
Rzężący na stromym podjeździe
Spocone dłonie, oczy rozbiegane
Jakby chciały wyskoczyć z czaszki
Przez chwilę słychać tylko silnik
Rzężący na stromym podjeździe
Spocone dłonie, oczy rozbiegane
Jakby chciały wyskoczyć z czaszki
Wysoka komisarz Narodów Zjednoczonych ds. praw człowieka Michelle Bachelet złożyła (pierwszą od 2005 roku) wizytę (23–28 maja) w Chińskiej Republice Ludowej, podczas której odbyła wspólną wirtualną konferencją z Xi Jinpingiem, przewodniczącym Komunistycznej Partii Chin.
Kiedy pada hasło „rewolucja kulturalna”, przed oczami stają ruiny klasztoru Ganden. Za jego zagładę często – i niesprawiedliwie – wini się lokalną ludność. Bardzo chciałam zrozumieć, co tam zaszło, i przed kilku laty – uzbrojona w zdjęcia zrobione przez mojego ojca – przeprowadziłam jakieś siedemdziesiąt wywiadów ze świadkami tamtych wydarzeń. Dopiero ich słowa uprzytomniły mi skalę tragedii walki z „siłami zła”.
Władze chińskie wysiedlają klasztor Acok Gon i okoliczne osady w prefekturze Colho (chiń. Hainan), w prowincji Qinghai.
Według lokalnych źródeł władze chińskie zmuszają mnichów do „przyznania się” do zniszczenia wielkich posągów przy klasztorze buddyjskim w Draggo (chiń. Luhuo), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan.
Policja przesłuchuje ponad 170 Tybetańczyków, protestujących przeciwko „odbieraniu pastwisk” w Gade (chiń. Gande), w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai.
Tybetańskie źródła informują o przedterminowym zwolnieniu „okaleczonej” więźniarki politycznej w Juszu (chiń. Yushu), w prowincji Qinghai.