To już trzy lata od morza krwi i ognia z dwa tysiące ósmego. Wielu Tybetańczyków złożyło najwyższą ofiarę, inni wciąż cierpią w więzieniach. Snajperzy ciemiężcy przechadzają się ponad naszymi głowami, w słoneczne dni refleksy światła odbite od karabinowych luf przeszywają składających pokłony pielgrzymów: pieczęć zbiorowej pamięci odciśnięta w tybetańskich sercach.
Chińskie media podają, że przewodniczący Departamentu Pracy Frontu Jedności w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin przyjął Gyaincaina (tyb. Gjalcen) Norbu z okazji (przypadającego tym razem 21 lutego) Nowego Roku kalendarza tybetańskiego.
Policja zatrzymała studenta, który organizował uroczystości noworoczne w Zungczu (chiń. Songpan), w prefekturze Ngaba (chiń. Aba) prowincji Sichuan i umieścił na scenie chorągiew buddyjską zamiast chińskiej flagi.
Policja ponownie zatrzymała Gonpo Kji, 31 stycznia protestującą przed budynkiem sądu ludowego w Lhasie przeciwko „niesprawiedliwemu” wyrokowi brata, Dordże Tasziego.
Palgon – trzydziestoletni pisarz i były nauczyciel z okręgu Pema (chiń. Banma) w Gologu (chiń. Guoluo), w prowincji Qinghai – jest od pół roku przetrzymywany przez policję.
Władze lokalne zapowiadają, że do 2025 roku Tybetański Region Autonomiczny (TRA) będzie miał „4000 kilometrów torowisk”, a dziesięć lat później – 58 (pięćdziesiąt osiem!) nowych lotnisk cywilnych.